Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

8.12.2018
sobota

Czas Bachantek. Forum Przyszłości Kultury

8 grudnia 2018, sobota,

Fot. Magda Hueckel

Premiera „Bachantek” w reż. Mai Kleczewskiej w Teatrze Powszechnym zainaugurowała Forum Przyszłości Kultury. Jak możliwa jest pełna podmiotowość kobiet, gdy pęta ją podwójny splot podległości, pyta w spektaklu Kleczewska, stawiając główną kwestię tegorocznego Forum, którego hasłem jest „Feminizm! Nie faszyzm”.

Ten podwójny splot wynika z pierwotnego jeszcze przyporządkowania kobiet, dawczyń życia w sferze natury. Społeczna kontrola nad ich płodnością wyrażająca się w normach religijnych, kulturowych, prawnych oznacza kontrolę nad ich ciałami. Stan ten najpełniej wyraża prawo antyaborcyjne. Mobilizuje ono przemoc państwa przeciwko autonomii kobiet, pozbawiając je możliwości pełnego dysponowania swoimi osobami.

Ciała bez głosu

Osoba pozbawiona władzy nad ciałem nie może mieć podmiotowości politycznej, bo wypowiadany przez to podlegle ciało głos pozbawiony jest mocy. Tę bezsiłę doskonale ilustrował happening powtarzający się przez kilka tygodni poprzedzających premierę – Aleksandra Bożek, aktorka Powszechnego, odczytywała przed Sejmem m.in. słynne przemówienie Simone Veil, francuskiej ministry zdrowia za prezydentury Valery’ego Giscarda D’Estaing, z 1974 r., kiedy parlament zalegalizował aborcję.

Wypowiadane przez aktorkę słowa rozpływały się w powietrzu, nie docierając ani do przechodzących obok ludzi, ani tym bardziej do sejmowej sali, w której słowa nabierają politycznej mocy, a dyskurs przekształca się w normy prawne. Mimo że od stu lat kobiety w Polsce mają prawa wyborcze, realnie nie mogą w pełni z niego korzystać ze względu na ograniczoną podmiotowość. A skoro tak, to tracą możliwość zmiany tego stanu rzeczy.

Czas Bachantek

Fot. Magda Hueckel

Splot się domyka w sytuację nazywaną „kompromisem”. W istocie ów „kompromis” wypycha kobiety ze sfery publicznej – chcąc korzystać z należącej się im autonomii, muszą uciekać ze swymi ciałami do sfery prywatnej, której jednym z wymiarów jest sprywatyzowana i w znacznej mierze nielegalna sfera usług w zakresie kontroli płodności. Bo nie chodzi przecież tylko o aborcję, ale także dostęp do antykoncepcji, możliwości sterylizacji, a nawet dostęp do ginekologa.

Czarny protest i Strajk Kobiet przypomniały o gniewie Bachantek, lektura Eurypidesa przypomina z kolei, że ów gniew nie doprowadzi do zmiany, do rozwikłania opisanego podwójnego splotu. By wyjść z zapętlenia, trzeba unieważnić jego źródło, źródło męskiej dominacji. Kleczewska pokazuje trop – Dionizos w jej przedstawieniu jest kobietą, duchem prowadzącym inne kobiety do podmiotowości. Jednocześnie też obnażona zostaje największa męska uzurpacja – figura Boga Ojca, źródło patriarchalnych hierarchii.

Feminizacja kultury i polityki

Bóg wszakże nie ma płci, więc hierarchie wyprowadzane z jego genderowych przedstawień nie mają jakichkolwiek uzasadnień poza czysto ludzkimi. Podwójny splot zawiązaliśmy sami, sami go możemy rozwiązać – przez podwójny, równolegle biegnący proces feminizacji kultury i polityki. Jego efektem ma być taka rekonstrukcja sfery publicznej i tego, co wspólne, by wszyscy mogli w pełni korzystać ze swojej podmiotowości, niekrępowani jakąkolwiek partykularną dominacją. Stawką feminizacji kultury i polityki nie jest bowiem zastąpienie męskiej dominacji kobiecą, tylko nowy ład wolny od struktur dominacji.

Podczas Forum Przyszłości Kultury spróbujemy sobie ten nowy ład wyobrazić, podobnie jak spróbujemy zmierzyć się z konsekwencjami niepowodzenia takiego projektu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php