Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

19.03.2018
poniedziałek

Polak na nowo kulturalny

19 marca 2018, poniedziałek,

Kultura w Polsce istnieje na pewno.

Czy jednak można jeszcze mówić o polskiej kulturze?Pytanie takie nasuwa się nieuchronnie po lekturze książki „Nowe praktyki kulturowe Polaków. Megaceremoniały i subświaty” Tomasza Szlendaka i Krzysztofa Olechnickiego. Badacze z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika są socjologami, więc mniej ich interesują treści owych praktyk, bardziej ciekawi, co na ich podstawie można powiedzieć o społeczeństwie.

Analiza dotyczy dwóch zupełnie odmiennych konstelacji zjawisk. Z jednej strony przedstawiają kulturę, która wyewoluowała do megaiwentów jako formy odpowiedzi na supermarketyzację życia i poddawanie go efektywnościowej presji. Czasu i pieniędzy jest zawsze zbyt mało, więc należy wybierać takie formy uczestnictwa, które oferują jak największą intensywność doznań. O ile zasada efektywnościowa staje się uniwersalną regułą w świecie neoliberalnym, o tyle różnie się wyraża w różnych grupach społecznych. Są więc megaiwenty dla wyższej klasy średniej, są wydarzenia ludowe – pełne ich spektrum przeanalizowali badacze, pokazując, że uczestnictwo w kulturze to dziś przedłużenie pracy, wymagające planowania, wysiłku jeśli nie intelektualnego, to często fizycznego.

Na drugim krańcu świata kultury są subświaty niszowych, ezoterycznych często praktyk, w których uczestnictwo i zaangażowanie umożliwił internet łączący wysublimowanych browarników amatorów, miejskich dandysów pielęgnujących kulturę starannego ubioru i inne formy budowania tożsamości i odrębności poprzez praktykowanie czegoś unikatowego, niepodlegającego kontroli masy.

Co wynika z tych obserwacji, poza samymi etnograficznymi opisami pochodzącymi z badań terenowych – już to wystarcza, by książkę czytało się jak dziennik z wyprawy do odległej i obcej krainy. A przecież to książka o nas, o Polakach na początku XXI wieku. Tyle że na skutek rozsypania się praktyk i form uczestnictwa w kulturze rozsypało się również społeczeństwo na mnóstwo wysepek wzajemnie coraz bardziej sobie obcych.

Kultura oderwała się od struktury, to ona dziś wyznacza granice społecznych światów i służy wytwarzaniu więzi społecznej. To poszerzanie się pola kultury rodzi jednak niebezpieczeństwo. Dostrzegają badacze:

Z naszej perspektywy rozszerzona wizja kultury rodzi zatem pewne niebezpieczeństwo – jest usprawiedliwieniem niechęci wobec przekraczania samego/samej siebie i wobec kulturowego awansu, usprawiedliwieniem braku progresji, społecznie kiedyś i edukacyjnie motywowanej. Festyn, przaśność, tania (bo samorządowa-darmowa) rozrywka i disco polo w zupełności wystarczą, skoro każda kultura – jeśli tylko rodzi więzi – jest dobra. Niczego już nie trzeba poprawiać, niczego osiągać, nasz styl życia i gusta są w porządku. Po co czytać książki? Po co rozumieć sztukę współczesną?

Kultura przestała być przestrzenią potwierdzania aspiracji do społecznego awansu i samorealizacji, stała się przestrzenią, w której realizuje się życie razem, a to razem jest ważniejsze od powodu, jaki ludzi skleja. Kultura w Polsce jawi się jako kultura ciągłego karnawału, czyli kwestionowania społecznych hierarchii, ale tylko w przestrzeni kultury, bo poza nią ciągle pozostajemy, strukturalnie, społeczeństwem feudalnym. Poniżej podcast i rozmowa z Tomaszem Szlendakiem:

Mówienie w takim świecie o kulturze polskiej jako współdzielonej i normatywnej dla społecznej całości nie ma większego sensu. Autorzy nie analizują wyników swoich badań politycznie, ale rządy PiS są doskonałą ilustracją złożoności sytuacji: z jednej strony nacjonalistyczna władza jak nigdy potrzebuje dla swej legitymizacji kultury jednolitej, homogenicznej, narodowej w formie i treści. Z drugiej jednak strony, by osiągnąć cel polityczny – zdobyć władzę – musi używać języka antyelitarnego, przez co tylko wzmacnia karnawałowy idiom. Władza rozpięta między Zenkiem Martyniukiem i fortepianem Szopena staje się władzą karnawałową. Może doprowadzić do rekonstrukcji instrumentu Szopena, nie może jednak podnieść go z bruku.

Książka „Nowe praktyki kulturowe Polaków” podsumowuje wyniki wieloletnich badań, których wyniki cząstkowe były prezentowane m.in. podczas Elbląskiego Forum Kulturoznawczego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php