Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

12.01.2015
poniedziałek

11 stycznia – Francja, jaką lubię

12 stycznia 2015, poniedziałek,
Paryż 2015, 11/1

Paryż  11 stycznia 2015 r., źródło: REUTERS/Charles Platiau

Terroryści atakujący „Charlie Hebdo” spodziewali się zapewne innego efektu swojego zamachu, bliższego scenom z omawianego przeze mnie w ostatnim wpisie projektu „Anarchy.fr”. Francja jednak nie pogrążyła się w anarchii, nie uległa, by użyć tytułu najnowszej powieści Michela Houellebecqa („Soumission”).

Przeciwnie. Miliony Francuzów wyszły żegnać zamordowane ofiary: dziennikarzy „Charlie”, trójkę policjantów, zakładników. Wśród manifestujących byli wszyscy, również muzułmanie i po raz pierwszy od niepamiętnych czasów demonstrujący wiwatowali policję. Wszak wśród poległych był Francuz wyznający islam.

Tamtejsi komentatorzy nie mają wątpliwości, że Francja doświadcza wydarzenia – nowego historycznego otwarcia. Liczą, że dzięki niemu możliwa będzie rekonstrukcja społeczna i redefinicja narodowej wspólnoty, by znalazło się w niej miejsce i dla uniwersalnych wartości republikańskich, i dla partykularnych wartości kulturowych. To nie będzie łatwy proces, bo równolegle do rekordowo tłumnych manifestacji widać też było społeczny opór – w wielu szkołach uczniowie ze społeczności muzułmańskich odmawiali udziału w minucie ciszy dla zamordowanych w zamachu na „Charlie Hebdo”. To jednak, że spór przebiega wewnątrz samej społeczności muzułmańskiej, pokazuje, że zamachów nie można wpisać w prosty schemat zderzenia cywilizacji i wojny „tradycyjnych wartości europejskich” z islamem.

Tradycyjne wartości europejskie to zdolność redefininiowania tych wartości i włączania odmienności, wybór ma charakter kulturowy. Front nie przebiega między Europą, Zachodem i islamem, lecz między szacunkiem dla wolności, otwartości i tolerancji a fundamentalizmem, niezależnie jak byłby legitymizowany – po muzułmańsku, chrześcijańsku czy judaistycznie.

Francja jest dziwnym i ciekawym krajem, który próbuje pogodzić wielką kulturową zmienność z nie mniejszym przywiązaniem do swej tożsamości i kultury wyrażającej się nie tylko w kulturze wysokiej, lecz w rytuałach dnia codziennego. Tzw. repas gastronomique des Français, posiłek francuski, został wpisany na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Badania pokazują, że Francuzi codziennie spędzają ponad dwie godziny na wspólnym jedzeniu. Mogą zmienić bagietkę na hamburgera lub kebab, lecz ciągle zasiadają razem i jedzą wspólnie. Kto trochę podróżował po Francji, wie, o co chodzi.

W paryskich przedmieściach w piekarniach obsługiwanych przez muzułmanów można kupić zarówno tradycyjne pieczywo arabskie, jak i najlepsze w mieście, bagietki, croissanty i pain au chocolat. To o tej jednoczesnej trwałości i zmienności pisze Houellebecq w najnowszej powieści, wyśmiewając Francuzów, że gotowi są przejść na islam, byle nic w ich codziennym życiu się nie zmieniło.

Za tym wszystkim jednak kryje się aspekt najwyraźniej nierozumiany w Polsce przez tych, którzy z łatwością krytykują Francję za „uległość” wobec Rosji i Putina i generalną polityczną „miękkość”. Zarzucanie Francuzom tchórzostwa jest absurdalne – Francja jest krajem uprawiającym najaktywniejszą bodaj po USA politykę międzynarodową, z zaangażowaniem militarnym włącznie. Nie oceniam jej w tej chwili (choć mam wiele zastrzeżeń), przypominam ten fakt po to, by przypomnieć, że Francuzi mają świadomość ceny, jaką za to zaangażowanie trzeba zapłacić. Tą ceną jest ciągłe zagrożenie atakami terrorystycznymi (największe w tej chwili w Europie). Zamach na „Charlie Hebdo” był najbardziej dramatyczny, jednak ani pierwszy, ani też, należy się obawiać, ostatni. Zarzucanie w tej sytuacji strachu przed Putinem jest śmieszne.

Francja i Francuzi potrafią irytować, w takich jednak momentach, jak 11 stycznia patrzę na nich z szacunkiem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. To prawda, jeśli teraz palą ich meczety, to to jest przejaw tradycyjnych wartości europejskich. A tak na marginesie, co pan pisał, gdy Francuzi deportowali Romów albo całkiem niedawno urządzali im pogromy…

  2. Jestem, pod wielkim wrażeniem, jak czynne i t w jak pozytywnym sensie jest francuskie społeczeństwo. Jest to rzecz napawająca wielkim optymizmem, i pokazująca zarazem, że terroryzm i fundamentalizmy są niewiele wartym niepierdnięciem w porównaniu z taką siła.
    Wszakże niestety obok zwyczajnych ludzi, są jeszcze politycy. A ci jak wiadoo organizują sobie własne zabawy: https://independentaustralia.net/politics/politics-display/wake-up-charlies-why-these-world-leaders-are-a-threat-to-you,7250
    a na dodatek zapraszają na nie gości z krajów, jak Polska, i nie tylko, w których uprawia się cenzurę prasy za pomocą służb… http://mic.com/articles/108166/one-student-s-epic-tweets-call-out-the-biggest-hypocrites-marching-for-free-speech-in-paris

    Wynika z tego ze generalnie czekają nas niepokoje. Nie z powodu terrorystów czy islamu broń boże. Z powodu lobbystów którzy natychmiast spostrzegli w ciepełku ofiar doskonałą okazję do interesów…

  3. Tradycyjnie – prosiłbym o odblokowanie komentarza – trafił do moderacji bo zawiera 2 linki…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @takei-butei: czy chce Pan/Pani pełną listę tematów o których nie pisałem? Proszę komentować na temat tego, co jest napisane, a nie co nie napisane. I polecam moją książkę „Miłość, wojna, rewolucja”. Zobaczy Pan, co pisałem o Francji, jakiej nie lubię.

  6. Edwin Bendyk
    12 stycznia o godz. 22:24 56238

    Panie, panie, spok, spok, nie pełną listę, ale to, co właśnie wiąże się z tematem, jaki pan podnosi. A z tematem się wiąże palenie teraz w odwecie meczetów, nie tak dawno pogromy Romów. Czy zbiorowa odpowiedzialność to tradycyjna wartość Europy? Odniosłem się do tego, co pan polubił.

  7. 1. „Terroryści atakujący “Charlie Hebdo” spodziewali się zapewne inne efektu swojego zamachu,..”

    Badzmy rzetelni. Nie wiemy, czego spodziewali sie osobnicy dokonujacy zamachu. Obaj nie zyja. Na dobra sprawe nie jest jasne w jakich okolicznosciach zgineli – wyszli z drukarni strzelajac, czy zgineli w wyniku ataku sil bezpieczenstwa? Wokol zdarzenia powstaja coraz to nowe mity. Z pewnym rozbawieniem ogladalem wiadomosci z marszu ulicami Paryza, gdy liczba uczestnikow rosla od 1,0 mln do 4,0 mln z godziny na godzine. Jaki jest sens takiej mitologizacji? Smierc 20 ludzi byla absolutnie bezsensowna – niewiele z niej wynika poza osobista tragedia wielu rodzin.

    2. „..widać też było społeczny opór – w wielu szkołach uczniowie ze społeczności muzułmańskich odmawiali udziału w minucie ciszy dla zamordowanych w zamachu na “Charlie Hebdo”.”

    A moze zapytac, dlaczego odmawiali? Moze jednak Francja, Europa czy nawet swiat zachodni zechce dokonac swoistego „rachunku sumienia”? Bez tego bedziemy ‚brnac” w kolejne tragiczne wydarzenia, bedziemy urzadzac kolejne marsze ku czci – trudno nazwa to rozwiazaniem czy tez „nowym historycznym otwarciem”.

    3. „Tradycyjne wartości europejskie to…” [..] „z zaangażowaniem militarnym włącznie.”

    Piszac i mowiac o wartosciach europejskich nie mamy na mysli smierci niewinnych ludzi w odleglych, „egzotycznych” krajach. Niemniej, byloby uczciwie powiedziec, ze od dawien dawna elementem wartosci europejskich byla polityczna i militarna ingerencja w sprawy odleglych krajow, ich czesta dewastacja, obalanie rzadow, inwazja, smierc ludzi. Akcje te roznie byly nazywane od „misji cywilizacyjnej” po ” krzewienie demokracji”. Lektura ksiazek nie-europejskich autorow najczesciej pokazuje, ze „wartosci europejskie” nie sa przez nich widziane jako absolutnie piekne i altruistyczne. Czesciej utozsamiane sa wlasnie ze smiercia, zniszczeniem i chaosem.

    4. ” Badania pokazują, że Francuzi codziennie spędzają ponad dwie godziny na wspólnym jedzeniu.”

    Jedna z piekniejszych rzeczy, w wielu regionach swiata zapomniana. Za to mozna ich lubic. Za wiele innych rzeczy rowniez, jest to jednak inna historia.

    Pozdrawiam

  8. O ile dostrzegam, że jest wiele prawdy w dowcipach o ,,francuskim czołgu” o tyle francuskie społeczeństwo od czasu robi coś co budzi mój szacunek. Gdy rządy francuskie w ramach dogadzania kapitalistom chcą obarczyć klasę pracująca klasyką współczesnego kapitalizmu ,,więcej pracy za mniej kasy i to na możliwie najgorszych warunkach zatrudnienia” to wywołuje to BUNT. A u nas – Miller uśmieciowił warunki zatrudnienia – i co nic! Wprowadzono kolejne uelastycznienia – rozliczania czasu pracy etc. I co – nic! Teraz kombinują by kazać nam jeszcze pracować w soboty (czyli de facto wydłużyć tydzień pracy) i co – cisza! Jedyną rzeczą, która poruszyła nasze skundlone społeczeństwo to zagrożenie wolności kradzieży z Internetu. No bo nie zagrożenie wolności i kontrola w internecie co także przewidywała ACTA. Tylko zagrożenie darmoszki.
    Nawet obecne protesty górników to TYLKO OBRONA PRZYWILEJÓW – gdyby im ,,DANO” to reszta będzie mogła tyrać do upadłego.
    Zero szerszego spojrzenia, zasad, ważne ŻEBY MI DALI – a reszta? Może zdechnąć.
    Nic lepiej nie oddaje tego stanu Polaków jak ich zachowanie na drodze – WAŻNE ŻE JA PRZEJADĘ, WAŻNE, ŻE JA MAM GDZIE ZAPARKOWAĆ.

css.php