Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

19.09.2014
piątek

Szkocja zostaje, problemy też

19 września 2014, piątek,

BBC zdało egzamin, przez całą noc obserwując pełne napięcia oczekiwanie na wynik szkockiego referendum niepodległościowego. Bo choć głosowało ok. 4 mln osób, to decydowali nie tylko o przyszłości swojego kraju. Stawka była nawet większa niż Zjednoczone Królestwo i głowa Davida Camerona (gdyby Szkocja się oderwała, musiałby podać się do dymisji). Szkockie referendum to jedno z tych lokalnych, lecz o globalnym znaczeniu wydarzeń, w którym wyraża się proces poszukiwania nowego światowego porządku.

Henry Kissinger w najnowszej książce „World Order: Reflexions on the Character of Nations and the Course of History” analizuje, jak doszło do dominującego obecnie ładu światowego, opartego na relacjach między państwami narodowymi. Kluczowym momentem kształtowania się tego ładu był rok 1648 i przyjęcie wówczas tzw. pokoju Westfalskiego. Ponad 200 delegatów ze zmęczonych trzydziestoletnią krwawą wojną państw i państewek europejskich po długich dyskusjach znalazło sposób na prowadzenie polityki międzynarodowej, oparty na idei suwerenności państwa, które z czasem ewoluowało do państwa narodowego, i na równowadze sił między tymi państwami.

Dziś sprawa znakomicie się skomplikowała, podmiotem globalnej gry nie są już tylko państwa, lecz także coraz silniejsi aktorzy niepaństwowi, zarówno korporacje, jak i sieci terrorystyczne. Same państwa czerpią legitymację do swych działań i organizacji z różnych źródeł, pogodną koncepcję „końca historii” i ewolucji wszystkich systemów politycznych do liberalnej demokracji opartej na zestawie uniwersalnych wartości należy odłożyć do lamusa. Do tego dochodzą pozapolityczne procesy o globalnym oddziaływaniu: gospodarka i technologia. Z jednej strony utrata kontroli nad procesem zbrojeń nuklearnych, z drugiej cyfryzacja powodują, że ostatni etap ładu, oparty na idei równowagi sił, polegający na strategii wzajemnego odstraszania – legł w gruzach.

Po pierwsze, istnieje pokusa „normalizacji” broni atomowej i jej wykorzystania w konfliktach lokalnych (nawet jeśli mało prawdopodobny scenariusz, to jednak fakt posiadania broni przez coraz więcej krajów zwiększa niewyobrażalnie strategiczną złożoność, a tym samym możliwość błędu). Po drugie, militaryzacja cyberprzestrzeni otwiera nową epokę w relacja międzynarodowych – jak bowiem odpowiadać na ataki cyberwojenne – w podobny sposób, czy też używając realnej siły, ryzykując eskalacją).

Szkockie referendum było doskonałym wyrazem procesu tworzenia się nowej zbiorowej tożsamości i poszukiwania dla niej optymalnej formy politycznej. Szkoci zdecydowali się na trwanie w Unii z Anglikami i Walijczykami. Katalończycy zapewne zagłosowaliby inaczej. Jeszcze inaczej te problemy wyglądają na wschodzie Europy, gdzie na Ukrainie również nowa polityczna podmiotowość poszukuje dla siebie wyrazu, tyle że w dalece bardziej dramatycznych okolicznościach.

Kissinger konkluduje, że naszym największym dziś problemem jest fakt, że stoimy wobec wyzwań, dla których historia nie daje żadnych podpowiedzi, bo radykalnie zmienił się kontekst. Decyzje podejmowane na podstawie historycznych doświadczeń mogą zakończyć się katastrofą, potrzebna jest wspólna wizja przyszłości. A tej brakuje.

Na zakończenie już: niedawno w „New Scientist” ukazał się ciekawy raport „The End of Nations” na temat idei państwa i narodu z punktu widzenia analiz angażujących aparat nauk o złożoności. Konkluzja jest taka, że najprawdopodobniej świat zmierza do ładu podobnego, jaki panował w średniowieczu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Najpierw Redaktor nastraszył. Stwierdził jak jest, z nuta nie znoszącą sprzeciwu, potem jak będzie, jak w Średniowieczu. A w Średniowieczu wiadomo, wesoło nie było, jak w to w Średniowieczu.
    To nie prawda oczywiście, w Średniowieczu różnie bywało, generalnie postęp zanotowała ludzkość ogromny, ale to na marginesie, miało zabrzmieć złowrogo i zabrzmiało.
    Pisze Pan: „Szkockie referendum to jedno z tych lokalnych, lecz o globalnym znaczeniu wydarzeń, w którym wyraża się proces poszukiwania nowego światowego porządku.”
    Szkoci nie poszukują żadnego nowego światowego porządku, a że to mogło zmienić światowy porządek? Nie przesadzałbym, nawet jakby doszło do secesji to więzi z Brytanią wcale by się nie rozluźniły, to raczej symboliczna zmiana by była, bez znaczenia dla światowego porządku, ta Pana potrzeba zmiany światowego porządku:) zaklina Pan rzeczywistość. Nikomu na zachodzie nie zależy na zmianie światowego porządku, to Wam, w sensie nurtu politycznego zależy, bo się wam liberalna demokracja wyczerpała, i Putinowi zależy, to potencjalny sojusznik. Chińczykom raczej lokalnie zależy na umocnieniu, cóż, mocarstwa dążą do ekspansji, taka natura człowieka, ale żeby im zależało na totalnej zmianie układu sił? Zawsze się jakiś szaleniec może trafić na tronie, ale to pragmatyczny naród, woli handlować z Ameryką niż z nią walczyć, Ameryka jako żandarm świata jest na rękę Chińczykom, co nie znaczy, że nie będą z nią grać, będą, wszyscy ze wszystkimi po aż po koniec historii, któż z nas jest w stanie przewidzieć idee przyszłości? Może Chiny przyłączą się do obozu zachodniego, jak zbudują klasę średnia nie muszą pójść w nacjonalizm, społeczeństwo się liberalizuje w Chinach? Tam władza bardziej liczy się ze społeczeństwem niż się nam wydaje, tam zła władza to martwa władza, taka tradycja.
    Nie widzę nikogo kto dąży do zmiany światowego porządku poza Putinem, Krytyka Polityczną i Państwem Islamskim. 🙂 🙂 :).
    „Dziś sprawa znakomicie się skomplikowała, podmiotem globalnej gry nie są już tylko państwa, lecz także coraz silniejsi aktorzy niepaństwowi, zarówno korporacje, jak i sieci terrorystyczne. Same państwa czerpią legitymację do swych działań i organizacji z różnych źródeł”
    Żeby mój komentarz nie był zbyt napastliwy napiszę po łacinie nihil novi, zawsze tak było.
    Sieci terrorystyczne nie są globalnym graczem, mają zasięg globalny.
    Oczywiście, ludzie się boją, trzeba z nimi walczyć, ale zawsze trzeba z kimś walczyć, tak było jest i będzie w dającej się przewidzieć przyszłości, puki co, ludzie żyją coraz dłużej i dostatniej, jak coś się zmieni, proszę mnie obudzić.

  2. @Cóż, nie wiedziałem że Kissinger jest lewakiem, może zmienił poglądy na starość. Na Zachodzie nikomu nie zależy na zmianie światowego porządku, to prawda ale nie wszyscy mają zamiar pytać Zachód o zdanie. I na tym polega problem. Polecam książkę Kissingera, może przekonam do tej, skoro nie udało się do Stiglitza. Zrozumiem Pan wtedy, że może się po prostu kiedyś nie obudzić, tak jak kilkadziesiąt milionów Europejczyków w okresie 1914-18, jeszcze w 1913 ówcześni liberałowie powtarzali dokładnie to samo, co Pan. To raczej Pan zaklina rzeczywistość, choć przyznam, że byłoby nawet fajnie, gdyby te zaklęcia okazały się skuteczne.

  3. Jak zwykle za dużo czasu spędzone w wieży z kości słoniowej a za mało kontaktu z rzeczywistością. Na dodatek powietrze w tej wieży zatęchłe smrodami rozkładającego się zbrodniarza.
    Zamiast gadać o wojnach trzydziestoletnich wpływających na globalny porządek w Szkocji wystarczy wyjść ze zbrodniczego zaduchu i popatrzeć jakie to globalne zmiany miały dwa głosowania nad niepodległością Quebecu.
    Wiki mi przypomniała, że to już dwa głosowania, ja pamiętałem tylko to z 1995-go, a było jeszcze jedno, w 1980-tym. Może też napisać dlaczego nie było trzeciego, w 2010-tym?
    Gdzie przeniosły się banki z Montrealu i czy wszystkie?
    I czy były jeszcze jakieś inne, równie dramatyczne zmiany?
    A najlepiej to albo mieć własne doświadczenia mieszkania i pracy w Szkocji i w Quebecu albo pytać tych, co mają.

    Czytanie morderców, kisyndżerów, czy czenejów, ich nigdy nie zabraknie, czy innych teoretyków mieszania pogrzebaczem w globalnym kotle, dobrze pamiętam te bzdury kirkpatricków, większego, poza epatowaniem oczytaniem, sensu nie ma.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @zza kałuży: przeczy Pan sam sobie, skoro Kissinger jest teoretykiem, to jak może być zbrodniarzem. A jeśli jest zbrodniarzem, bo mieszał realnie w globalnym kotle, to może jednak coś wie? Oczywiście, na pewno nie tak dużo jak Pan. I znów powtarzam, współczuję cierpieniom, jakie sprawia Panu czytanie tego blogu – niestety, dalej będę epatował bo po to ten blog prowadzę. Więc zwracanie na to uwagi większego sensu nie ma.

  6. Panie Redaktorze, mnie się wydawało, że polemizuję z Panem nie z Kissingerem? Myśli Pan, że podziela Pana poglądy? Znaczy lewak na starość jak się patrzy:) Może ma wyrzuty sumienia za Allende?
    Jeżeli jego książka mówi jak było, z przyjemnością przeczytam, jak mówi jak jest, zastanowię się, jak przepowiada co będzie, nie interesuje mnie.
    A nie obudzić to się można zawsze, nie jest do tego potrzebna bomba atomowa, jakoś trudno mnie przestraszyć, za ludzkość się odpowiedzialny nie czuję, nie znam się na tym, mógłbym coś schrzanić, Pan się nie boi?
    Jeżeli chodzi o ewentualne zagrożenie, to je odczuwam ze strony skrajnej lewicy i skrajnej prawicy, to ona jest w stanie przewrócić porządek światowy, każdy pisior głosowałby na Putina jakby co, wspólnota ideałów. Skrajnej lewicy, tej rewolucyjnej też ferment potrzebny, wszystko jedno co go wywoła, tylko z chaosu może się wszak wyłonić nowy wspaniały świat, pisał Żiżek, że trzeba liberalną demokrację zastąpić nowym porządkiem, bo ta sobie nie radzi i nie ma szans sobie poradzić.
    Widzi Pan, to nas różni, ja uważam, że sobie wcale nieźle radzi, nikt sobie do tej pory nie radził lepiej, nigdzie na świecie mi się tak nie podoba jak w Europie i ja zamierzam całym swoim życiem jej pomagać sobie radzić a nie próbować ją roz… albo kibicować tym co próbują to robić.

  7. @parker: oddzielmy poglądy od analizy, ja relacjonuję analizę Kissingera, a Pan polemizuje z tą analizą. W dalszych akapitach swego najnowszego komentarza wrzuca Pan tematy, których niespecjalnie rozumiem w kontekście mojego wpisu. Chyba znowu uruchamia Pan swoje projekcje, lub by złośliwie nazwać to po marksistowsku, fałszywą świadomość.

  8. Doprawdy trudno oddzielić w Pana blogu Kissingera od Bendyka, polemizuję z tezami blogu.
    Uważam, że z każdego pisania powinno coś wynikać, próbuję dociec w komentarzu co ma wynikać z Pana, wtedy robi Pan ze mnie wariata, nie będę się bronił.

  9. Pan Redaktorze nie rozumie, że jest dziennikarzem o wyrazistych poglądach politycznych a czasem politycznym wręcz. Ja nie uważam, że to coś złego, zresztą nie tylko jako dziennikarz się Pan udziela.
    Pisze Pan Blog w którym porusza polityczne problemy a jak się do Pana tekstu podchodzi od tej strony, to zgrywa recenzenta literackiego. Znając poglądy, inaczej się podchodzi do analizy, analiza dotyczy spraw politycznych.
    O, i takie coś znalazłem, to Pana, czy Kissinger?
    „Decyzje podejmowane na podstawie historycznych doświadczeń mogą zakończyć się katastrofą, potrzebna jest wspólna wizja przyszłości. A tej brakuje.”
    A kiedyś zakończyły się sukcesem? Decyzje jak decyzje, raz dobre, raz złe.
    Przecież zawsze się podejmuje decyzje na podstawie historycznych doświadczeń, jak można inaczej, na podstawie przyszłych? A zapomniałem, jak się wie jak będzie, można na podstawie przyszłych decyzje podejmować, doprawdy zabawne.
    I kiedyś mieliśmy wspólną wizję?
    Jak będziemy mieli wizję będzie lepiej?
    ja tam wolę na trzeźwo świat oceniać, bez wizji.
    A najgroźniejsi, to są wizjonerzy, wymienić najsławniejszych?

  10. @Edwin Bendyk 19 września o godz. 17:45
    „przeczy Pan sam sobie, skoro Kissinger jest teoretykiem, to jak może być zbrodniarzem. A jeśli jest zbrodniarzem, bo mieszał realnie w globalnym kotle, to może jednak coś wie?”
    Napisałem, pewnie można było jakoś zgrabniej:

    ” kisyndżerów (…) czy innych teoretyków mieszania pogrzebaczem w globalnym kotle, dobrze pamiętam te bzdury kirkpatricków”

    chcąc oddzielić „kirkpatricków”, których uważam za bardziej teoretyków, od „kisyndżerów”, czyli bardziej praktyków.

    Powinienem napisać „czy innych teoretyków (…) takich jak kirkpatrick”.
    Nie zostałem zrozumiany, moja wina.

    K. jest zbrodniarzem, w każdym razie w sensie amerykańskiego medialnego dyskursu w którym przyrównuje się do Hitlera każdego, aktualnie „nie naszego”, dyktatora.

    Nie kwestionuję, „że może jednak coś wie”. Oczywiście, że wie. On jest jak Brzeziński czy jak każdy szpieg piszący memuary. (Nie napisałem że B. był szpiegiem!) Nigdy nie napisze szczerze prawdy. Tacy ludzie – politycy – są chorzy na chorobę władzy. Do ostatniego oddechu nie wypuszczą lejców z rąk. Na łożu śmierci chcą mieszać pogrzebaczem wojen w ludzkich losach. Imperia budować i rozbijać. Narkomani, zaczadzeni smakiem władzy. Tylko splunąć na nich.
    A szpiedzy nigdy nie przestają być na służbie. Wiedzą, że zwolnienie oznacza śmierć. Piszą bzdety dla forsy. Poważnych rzeczy nie tkną.

    Jeżeli K. albo B. coś napisali to po to, aby wpłynąć na pańskie zdanie. A za pana pośrednictwem na zdanie jeszcze innych. Aby spróbować sterować imperiami. Globalną opinią publiczną. Niestety nie w celu ochrony pandy czy rzadkiego ptaszka. Częściej aby dać jakiemuś troglodycie zgrabne talking points w czasie przemówienia uzasadniającego dywanowe wprowadzenie demokracji w jakimś kącie świata. Albo desinteressement zbrodniami naszego skoorwysyna.

    Niekoniecznie przenosząc na papier to, co sami uważają.

    „Oczywiście, na pewno nie tak dużo jak Pan.”
    O.K. Złośliwość za złośliwość, należało mi się.

    Ale na Boga, czy nie widzi pan, że w tym swoim zaczytaniu przeoczył według mnie oczywistą analogię z Quebeckiem?

    „współczuję cierpieniom, jakie sprawia Panu czytanie tego blogu”
    O nie, czytam „Politykę”, „GW” i dzieła przy nich powstałe w takim samym celu w jakim słucham przekaziorów „niezależnych od wszelkiego kapitału” oraz „patriotycznych”. Oprócz form, raczej nie ma różnic. Oba nurty są głęboko ideologiczne.

    A Niemcy robią samochody. Ktoś robi smarfony, ktoś inny naukę. Polacy spierają się co do teorii ułożenia świata. Rozwikłują procesy społeczne w skali globalnej.

    Mój najmłodszy syn, dzisiaj już maturzysta (i to dwukrotny! poprawiał maturę w tym roku) kiedyś zrobił mi awanturę, że go pytam co to jest mikrometr, bo przecież takiej jednostki nie ma i nikomu do niczego nie służy.
    To tak, jakby stolarzowi syn wyrzucał, że metra stolarskiego nie ma.

    Moja wina, ale trochę i szkoły. I prasy. Syn po polsku czyta, więc polskiej szkoły i polskiej prasy. Pełna chłamu a jak znajdzie się coś poważniejszego, tak jak pańskie artykuły, to na takim poziomie abstrakcji, że ja wysiadam.

    Szkocja głosuje?
    Z automatu – benchmarking – czy był precedens? Kiedy? Jaki?
    Opisać.
    Tak ja myslę i tego oczekuję.
    Precedens był – Quebec. Znane sprawy. Dwa razy. Jak to się skńczyło, co do tego doprowadziło, podobieństwa między GB a Kanadą, różnice.

    Dołączyć wojnę trzydziestoletnią i Kissingera można, ale…
    Wolałbym cytaty z książki o globalnej gospodarce, gdzie pisała autorka o tych rybach, co to je koło Szkocji łapią po to aby zamrozić i do filetowania do Chin wysłać kontenerem. W Chinach rozmrozić, filetować, zamrozić i kontenerem spowrotem do Szkocji. Bo tak jest podobno taniej.
    Czy niepodległość Szkocji na te kursowanie ryb do Chin by wpłynęła i jak?

    To są dla mnie praktyczne pytania.

    Jak ich nie będziemy zadawać to na końcu dzieci płaczą, że mikrometry nie istnieją.

    *********************************************

    Przepraszam za te moje złośliwości. Kiedyś powiedziałem mojej szefowej, że jak się z nią kłócę, to znaczy, że szanuję jej zdanie. Z idiotą zawsze się zgodzę, bo wszelka dyskusja z idiotą sensu nie ma.

    A pan jest jak Stany Zjednoczone. Prawie doskonały ale z jakiegoś powodu ciągle decyduje spieprzyć ten ostatni 1% brakujący do doskonałości.
    Oczywiście moje zdanie jest obiektywne i decydujące. 😉

  11. Nie jestem tak krytyczny wobec wpisu Autora, jak pozostali komentujący. Wpis Pana Bendyka zaciekawił mnie i skłonił do poszukania szczegółowych informacji o pokoju westfalskim. Informacje o książce Kissingera i artykule w „New Scientist” też uważam za ciekawe. A że Autor zebrał te informacje pod aktualnym hasłem o Szkocji – cóż, jego prawo.

  12. @zza kaluzy: „Precedens był – Quebec. Znane sprawy. Dwa razy. Jak to się skńczyło, co do tego doprowadziło, podobieństwa między GB a Kanadą, różnice”

    No, do czego doprowazilo? Prosze o napisanie? Bo ja w tym czasie na krotko bylem Kanadyjczykiem I doskonale pamietam. Ino ze nei wiem co Pan ma na mysli.

    Cos starsznego?

  13. @A.L. 20 września o godz. 6:01
    „No, do czego doprowazilo? Prosze o napisanie?”
    No właśnie o to mi chodziło, że do niczego… 😉
    Parę banków się wystraszyło i z Montrealu do Toronto przeniosło. O niczym innym nie słyszałem. A tutaj Gospodarz zaczyna z grubej rury pisząc: „Szkockie referendum to jedno z tych lokalnych, lecz o globalnym znaczeniu wydarzeń, w którym wyraża się proces poszukiwania nowego światowego porządku.”
    Wspominając Quebec nijak nie mogłem dostrzec ani globalnego znaczenia ani nowego, światowego porządku.
    Ale może się mylę i być może mniej jest podobieństw między Szkocją a Quebeciem niż mi się wydaje.

    W każdym razie ja bym raczej studiował tę parę a dopiero później dawniejsze historie.

  14. Jak w Średniowieczu – to nic nie znaczy. Albo może wiele znaczyć.

    Średniowiecze trwało dobre 1000 (tysiąc) lat, więc trzeba by określić, czy chodzi o „ciemne wieki”, czy o „jesień Średniowiecza”.

  15. Wiadomo a jakie Średniowiecze chodzi, o najciemniejsze, chodzi o straszenie.
    Lewica ma teraz taką koncepcję, straszy.
    Buntem, rewolucją, wojną, generalnie straszy przemocą i mówi, że mówi po dobroci.
    Bo jest źle, będzie jeszcze gorzej jak tak dalej będzie.
    Jeżeli ta diagnoza jest słuszna, nie ma szans na uniknięcie katastrofy.
    To znaczy szansa by była, trzeba tylko zastąpić liberalną demokrację sprawiedliwszym systemem. Bo te nieszczęścia które nas czekają, to z niesprawiedliwości, trzeba żeby było sprawiedliwiej, wtedy ludzie zaczną żyć szczęśliwie, dzisiaj się nie da. Bo są nierozwiązane problemy. A liberalna demokracja tych problemów nie rozwiąże bo wieki pokazała, że sobie nie radzi.
    Ja uważam, że pewnych problemów się nie da rozwiązać i rozwiązując jedne można popaść w inne, więc każdy powinien rozwiązywać problemy sam generalnie, albo zwrócić się o pomoc, ale można uznać, że lepiej rozwiązywać problemy na szczeblu centralnym, żeby one nie były problemem.
    Takie myślenie zbliża nas do Średniowiecza, niechybnie, to myślenie elitarne.

  16. Średniowiecze jest chyba dobrym określeniem.

    W Europie to był konglomerat wolnych miast, baronii, hrabstw, udzielnych księstw, których przywódcy konkurowali o wadzę i wpływy, dbając przede wszystkim o własne interesy.

    Ekwiwalentem tego są w czasach współczesnych globalne firmy, często dyktujące państwom sposób postępowania wobec nich, dyktujące wręcz warunki.
    Oczywiście we własnym interesie, nie Ludzkości……

    Pozycja średniowiecznego chłopa była niewolnicza.
    Współczesnego pracobiorcy- również.

  17. Ty mi powiedz kto działa w interesie ludzkości i czy kiedykolwiek działał?
    Jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić, że dla dobra wspólnoty mniejszej lub większej jak kogoś wyniesie będzie działał, ale i to naiwnością byłoby apriorycznie zakładać.
    Ludzie działają we własnym interesie, wszyscy, politycy czy rzemieślnicy, królowie też, amen.
    A firmy to ludzie, działają też we własnym interesie, tylko ich interes nie musi być sprzeczny z interesem społecznym, dostarczają towarów usług i zatrudnienia. Chcielibyśmy, żeby tanio dostarczały ale drogo zatrudniały, to tylko rynek jest w stanie pogodzić, i godzi. Polecam blog Tomasza Kasprowicza o Amazonie a tutaj o nieznanej, ukrytej przed światem przez lewackie media stronie biznesu korporacyjnego.
    https://www.ted.com/talks/harish_manwani_profit_s_not_always_the_point?language=pl

  18. Przy lewackich emotikona zabrakło, o takiego 🙂
    Wolę dopisać, bo nigdy nic nie wiadomo, można do szufladki trafić z której się trudno wydostać.

  19. parker
    20 września o godz. 15:32

    Władca nie dbający o lud, tracil głowę.
    Polityk nie dbający o wyborców, tracił stanowisko.
    Istniało więc sprzężenie zwrotne.

    Widzisz sprzężenie zwrotne pomiędzy korporacją a ludźmi?
    Korporacjom są oni doskonale obojętni.
    Zrobią coś czasem ze względów wizerunkowych, czy marketingowych, nic ponad to.

    Istniał jakis ethos w dawnych elitach ziemskich, czy przemysłowych.
    Henry Ford budował całe osiedla dla robotników, szkoły, gabinety lekarskie.
    Dbał o SWOICH pracowników.
    Te ponadnarodowe dbają jedynie o zyski.

  20. Tak, kiedyś to było, filmik zobacz

  21. parker
    20 września o godz. 15:34

    tak wyglada efekt prawackiego myslenia…

    http://www.polityka.pl/galerie/1511904,16,andrzej-mleczko—galeria-rysunkow-2011-r.read

  22. Może jeszcze inaczej, prościej……

    Pomiędzy Władzą a Poddanymi, istniała umowa społeczna.
    W dzisiejszych warunkach nie istnieje.
    Władzę spersonalizowaną zastąpiła anonimowa, o nieczytelnej odpowiedzialności i wpływach na codzienne życie człowieka.
    Rządy zaczynają byc atrapami, legitymizującymi posunięcia struktur ponadnarodowych.
    Cele zaczynają być całkowicie odmienne, a odpowiedzialność nie istnieje.
    Niedemokratyczne struktury pozostające w cieniu, niewybierane, realizują ZYSK jako cel.
    Wszelkimi metodami, łącznie z przekupstwem wybieralnych przedstawicieli.

    Ostatni przykład- IBM Polska……

  23. Jak ty władzy potrzebujesz, feudalna mentalność, ja się opowiadam za wolnością, nie wierzę w suwerena sprawiedliwego bo to jak w życiu, różni władcy bywają, różni panowie, różni szefowie, wolę nie podlegać więcej niż to niezbędne, wierzę w demokrację, z wszelkimi jej niedoskonałościami. Świat trzeba cały czas poprawiać, bo coraz więcej od niego oczekujemy, ale trzeba to robić zgodnie z wolą ludzi, dla ludzi i uwzględniając ludzką naturę, ignorowanie tego ostatniego do niczego dobrego nie doprowadzi, ludzi trzeba poprawiać, to poprawi się system.

  24. parker
    20 września o godz. 17:08

    System sie nie poprawi, gdyż największy wpływ na byt jednostkowy maja najwięksi posiadacze.
    A w ich interesie jest trwanie systemu, nie zmiana.
    Oczywiście z nimi na szczytach……..

    Poprawianie ludzi zaczął KK ze 2000 lat temu.
    Widzisz zmianę, czy konserwację?
    Zmianę przyniósł bunt, wymuszenie przez areligijne organizacje zmiany stosunków społecznych.

    To że starą plutokrację zastąpiła nowa, nie zmieniło niczego.
    Poza zmianą geografii wyzysku- w ramach globalizacji.

  25. System się cały czas poprawia, mimo że wpływ mają posiadacze, posiadacze są rozproszeni, są prawdziwi bogacze ale zawsze byli. Bogaty nie oznacza zły, mnie baba na Szemneka oszukała, bogata nie była. Systemu nie trzeba zmieniać, sam się zmienia, na lepszy, tak jak ludzie się zmieniają, na lepszych, bo jesteśmy lepsi, z pokolenia na pokolenie, nie wyobrażam sobie życia w społeczeństwie przedwojennym, mnie ciarki przechodzą jak sobie przypominam stosunki międzyludzkie z lat młodości, to tylko 40 lat.
    Zmian stosunków społecznych nikt nie wymusił, wymusiły się w wyborach.

  26. „…bo jesteśmy lepsi, z pokolenia na pokolenie..”

    Trudno powiedziec bez zdefiniowania owego „lepszego”. Sadze, ze nie jest to takie proste.

    A swoja droga, szkoda, ze sie nie odlaczyli od Anglii.

    Pozdrawiam

  27. Lepsi, znaczy bardziej empatyczni, inteligentniejsi.
    Do niedawna żyłem w przekonaniu, że nie stajemy się mądrzejsi, że inteligencja ludzkości prawie się nie zmienia, a to nieprawda, staliśmy się dzięki powszechnej edukacji inteligentniejsi, zdolni do abstrakcyjnego myślenia.

  28. Powszechna edukacja umożliwiła nam dostrzeżenie przechadzających się wśród nas ludzi z głową lwa.
    Już 40 tys. lat temu.

    **http://www.theartnewspaper.com/articles/Ice-Age-iLion-Mani-is-worlds-earliest-figurative-sculpture/28595

  29. @ parker,

    „..znaczy bardziej empatyczni..”

    Patrzac na swiat mam watpliwosci.

    Pozdrawiam

css.php