Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

16.09.2014
wtorek

Bunt sieci na scenie, czyli AnonyMMous.org w akcji

16 września 2014, wtorek,


Nie chodzi o sceniczną adaptację mojego „Buntu Sieci”, choć autorzy spektaklu „WTF!?” – członkowie poznańskiej grupy AnonyMMous.org – kurtuazyjnie uznali, że „Bunt” znają i nawet występuje jako uśpiony rekwizyt. Monodram grany przez Łukasza Pawłowskiego powstał po protestach przeciwko ACTA w 2012 r., w ubiegłym roku zdobył I nagrodę podczas 11. Ogólnopolskiego Przeglądu Monodramu Współczesnego. Wtedy go przegapiłem. Wybierając się teraz na przedstawienie, zastanawiałem się, jak medium teatru poradzi sobie z emocjami, które już wygasły i wydarzeniem, o którym coraz mniej się pamięta, choć w styczniu i lutym 2012 zaskoczyło wszystkich.

AnonyMMous.org poradzili sobie z zadaniem doskonale, bo w istocie zrobili sztukę nie o historii i konkretnym wydarzeniu – protest jest tłem, pretekstem, tłum zgromadzony na poznańskim placu Wolności pojawiający się na ekranie to rodzaj memento, przypominające istniejącą zawsze możliwość masowej mobilizacji, jeśli tylko znajdzie się dobry do tego powód. Dlaczego doszło do buntu właśnie wtedy? Czy w obronie „darmochy” i wolnego dostępu do bezpłatnych treści w internecie, czy też w obronie samej idei wolności, aspiracji, szans na przyszłość?

Autorzy spektaklu kpią z pierwszej interpretacji, jaka zdominowała i do dziś dominuje w gronie establishmentu kulturalnego, który w monodramie uosabia Zbigniew Hołdys, dość okrutnie pytając: „jaki psychofan chciałby za darmo ściągać z netu utwory ZH?”. Nie o to w tym wszystkim idzie, raczej o odpowiedź na kultowe już pytanie: jak żyć?

Tyle tylko, że z pytaniem tym na scenie nie zmaga się Paprykarz, a absolwent wydziału humanistycznego jakiejś uczelni, do której poszedł studiować, bo wszyscy mówili, że studiować trzeba, tylko nikt nie powiedział po co. Gdy więc studia skończył, pracuje jako ochroniarz wykonujący zupełnie zbędną, bezużyteczną robotę – pilnuje górki żwiru za „trzy zeta za godzinę”. Ma matkę z rentą 800 złotych, razem próbują spłacić nie swój dług, jaki spadł na nich po rodzinnej tragedii. Bohater patrzy na oficjalne statystyki mówiące, że średnia krajowa to 3600 zł i zastanawia się, jak to jest, bo jeszcze nie spotkał nikogo, kto by tyle zarabiał.

Bohater zabija nudę, nagrywając wideoblog, którego nikt nie ogląda, a w którym podejmuje różne ważkie problemy, jak np. tajemnicę kreacji pieniądza przez system bankowy. 80 minut ostrej jazdy wystarcza Łukaszowi Pawłowskiemu, by podjąć zarówno tematy egzystencjalne współczesnego prekariusza, jak i otaczający go kontekst medialny, polityczny.

„WTF!?”, choć publiczność nie raz wybucha śmiechem, do śmiechu nie nastraja. Raczej pozostawia widza z pytaniem: co dalej? Co zostało z tamtego buntu? Czy, jak obawia się Alain Touraine, zastanawiając się w podobnym kontekście nad społeczną ciszą we Francji, czy nie zapowiada ona jakiegoś wybuchu, tylko że tym razem już naznaczonego przemocą?

Cieszę się, że AnonyMMous.org zrobili „WTF!?”, to świetny zapis stanu utajonej frustracji, której nie widzą (tak zresztą jak nie dostrzegli w 2012 r. samego buntu) naukowcy i, patrząc na wyniki Demokratyczny Audyt Polski, przekonują, że jest OK. Cóż, jest prawda czasu, prawda ekranu i prawda badań.

Mam wrażenie, że wyrażone na teatralnych deskach intuicje AnonyMMous.org bliższe są prawdy czasu niż wyniki wielkiego projektu badawczego. Choć wolałbym, żeby było odwrotnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Jak gdzieś napisano, mieszkaniec Włoch musiałby pracować na roczną pensję top managera 225 lat…….
    Przepaść nie do zasypania.
    Kraje skandynawskie były przynajmniej do niedawna najszczęśliwsze.
    Bo przepaść była mniejsza.

    No i jeszcze jedna sprawa.
    Self made man to MIT.
    Tyczący promila populacji.
    Cała jej reszta na ogół dziedziczy majątki, pozycję, znaczenie.
    Nowoczesne dynastie?

  2. Ja, Stary Frustrat, też tam byłem i skakałem, i skandowałem: „Kto nie skacze, jest za Acta”, choć ciutkę się wyróżnialiśmy z żoną, na szczęście wyglądamy dość młodzieńczo, no i mróz był wtedy w Katowicach, więc się nie rzucaliśmy w oczy. Tamten bunt dodał mi skrzydeł – jak zwykle mi, naiwnemu optymiście. Ileż to razy zastanawiałem się, czemu nikt nie wychodzi na ulice, dlaczego nie skaczemy – spraw jest tyle… Dziś wydaje mi się, że wtedy młodzi mogliby mieć spokojnie napisać na transparentach: „Zabraliście nam przyszłość, ale matrix’sa nie oddamy.”
    Tak bardzo drażnią mnie puste gadki o obaleniu komuny w Polsce… Komuna obaliła się sama, bo tak chciała, bo wiedziała, albo jej się wydawało, że połapie najsmaczniejsze kąski i wreszcie nie będzie się musiała ukrywać z konsumpcą, będzie się mogła obnosić z luksusem. Jacyż byliśmy naiwni, kiedyśmy w większości zagłosowali na SLD, dając do zrozumienia, że nie tak mają wyglądać przemiany; oddajemy rządy lewicy. Ale prawdziwa lewica dawno wymarła, a to co pozostała, to oportuniści i karierowicze. Styropian, jak wiadomo, też nie lepszy, bo przy rewolucji, nawet aksamitnej, do góry podnoszą się męty. Gwoli ścisłości przy żłobie z każdej politycznej strony ich pełno – bezwstydne larwy. Daliśmy sobie odebrać wszystko – miał być socjalizm z ludzką twarzą, a z poczwarki wylazł neoliberalizm, w warunkach polskich pełen wzajemnej pogardy między ludźmi.
    Na początku lat dziewięćdziesiątych jeszcze było spoko. No ale później do akcji włączył się lobbying… W okolicach 2007 padł mój sklepik, trzeba było wyjechać, gdyż na kultowe pytanie nie znajdowałem odpowiedzi. Choć starych drzew się nie przesadza, to powrotu nie widzę mimo rozdarcia. Nie przekonuje mnie sąsiedni blog, Jacka Żakowskiego, z następującą argumentacją, że Instytut Bartelsmana twierdzi, iż „pod rządami Tuska Polska stała się krajem dużo większej równości, niż była za teoretycznie bardziej wrażliwych społecznie rządów SLD i PiS (…)”. Pośmiejmy się, bo śmiech to zdrowie i jeszcze jest nieopodatkowany!

  3. Ciekawość mnie zżera dlaczego mój komentarz zniknął, czy dlatego że był link, czy dlatego że urzyłem jednego słowa ze spektaklu, wypróbuję linkiem:)
    https://www.ted.com/talks/catherine_bracy_why_good_hackers_make_good_citizens?language=pl

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @wiesiek59
    16 września o godz. 14:07
    „Self made man to MIT. Tyczący promila populacji.”
    O jakiej zamożności teraz piszesz? Na jakim poziomie?
    Ostatnie – i to bardzo lewicowe – opracowanie jakie czytałem na ten temat udowadniało, że z listy 400 miliarderów Forbsa 35% to byli self-made ludzie.
    **http://faireconomy.org/sites/default/files/BornOnThirdBase2012.pdf
    W/g mnie to całkiem sporo.

    Na poziomie middle-class „wystarczy” zagryźć zęby i kuć w szkole. Ta droga do sukcesu jest otwarta dla dużo więcej aniżeli tylko dla „promila populacji”. Widzę dowody na to po moich własnych dzieciach. Ten, kto się bawił ten ma kłopoty z pracą a jak już znajdzie to mniej ciekawą i gorzej płatną. Ten, kto zakuwał teraz przebiera w ofertach.

  6. Czyli, chodziło o słowo niewykropkowane:)
    To powtórzę komentarz, nie obrażę się na maszynę.
    Jeżeli to jest przedstawiciel pokolenia, to ja …. że utrzymam się w poetyce spektaklu.
    Faktem jest, że w warunkach postindustrialnych w jakich się znaleźliśmy za sprawą globalizacji, trzeba studiować. Kiedyś, można było pójść do fabryki na taśmę i dziś wielu przymusowo obdarowanych wykształceniem nie jest z tego zadowolonych. Ale bohater nie wygląda na przymusowo obdarowanego.
    Przypomina mi wykształconego bohatera Wojny polsko ruskiej Masłowskiej, nie pamiętam ksywki.
    A tekst zabawny jak z PRLowskich kabaretów politycznych.
    Ale serio, to wydaje mi się, że bohater ma depresję, nieuświadomioną.
    Poszukiwanie sensu życia jest typowe dla tej choroby.
    Żal do świata, do społeczeństwa, że nic nie proponuje. A on sam coś proponuje społeczeństwu?
    To tylko fragmenty, nie chciałbym znów za daleko zabrnąć w projekcji, ale wydaje mi się, że nie, to też typowe dla tej choroby. Wielu może sądzić, że tak, ma depresję, ale przecież to środowisko ją spowodowało.
    Otóż nie, wszystko na to wskazuje, to choroba wrodzona, często przebiega ukryta a okoliczności ją uaktywniają tylko. Trzeba brać leki, wiem, to zgniły wyrób kapitalizmu, żeby zmusić ludzi do roboty. Niemniej pomagają odnaleźć sens życia.

  7. @parker: nie sądzę, żeby bohater, postać fikcyjna miał być przedstawicielem pokolenia. Skoro pracuje, to już choćby nie mógłby mówić w imieniu 25% nie mających w tym wieku zatrudnienia. ACTA pokazały, że czegoś takiego jak jedność pokoleniowa nie istnieje – występowali tam ludzie z lewej i prawej strony, studenci, uczniowie i przedsiębiorcy z mniejszych miasteczek. Walczyli o jedną konkretną sprawę. Ciekawe pytanie, to czy za tą konkretną sprawą nie kryje się większy splot problemów. WTF to jedna z interpretacji – proszę zwrócić uwagę, że odbywa się na scenie, a nie na ulicy – polscy młodzi dotąd nie protestowali w imię interesów materialnych, niczego od Pana ani ode mnie nie chcą, w czasie ACTA pokazali że są zdyscyplinowani, nie palili samochodów jak choćby robią z chęcią młodzi Francuzi. A pretensje mogą mieć do nas różne, choćby o gówniane uczelnie jakie nie oni, tylko my stworzyliśmy ciesząc się polskim cudem edukacyjnym. I o to, że będą po nas spłacać dość spory dług.

  8. Panie Redaktorze, też nie sądzę, ale takie słowo pada z ust zapowiadającego i opowiadającego o spektaklu Anonimusa.
    Co do jego pracowania, nie żartujmy, tak jakby nie pracował, przecież widać, że ta praca mu nie leży.
    Ostatnie protesty młodych mają jeden wspólny mianownik, protestuje inteligencja, to protesty nie polegają na paleniu samochodów. A dlatego protestuje inteligencja, bo proletariatu nie ma, wykształcił się.
    jedna ze zdobyczy liberalnej demokracji, wykształcenie powszechne.
    Że marne często? Cóż, taka jest cena powszechności, lepszemu wielu by nie sprostało.
    Ale przecież nikt nie jest przeciwko lepszemu wykształceniu, to dlaczego się nie zmienia polska szkoła szybciej? Myślę, że szybciej się nie da, ludzie nie chcą. I dlatego jest gorzej niż wydaje się mogłoby być. Moim zdaniem nie mogłoby, bo by było, wszyscy byliby za. Pokrętne?, tak jak życie:).
    Pretensjami się zupy nie okrasi, pretensje można mieć, do losu, Boga, rodziców, systemu, niedoskonałego jak człowiek jest niedoskonały który te systemy tworzy bezwiednie, siłą tradycji, postępu, ale to nie poprawia naszej sytuacji, szukanie winnego jest jałowe. Bo mimo trudności, niektórym los sprzyja i tak było zawsze, w grze jaką jest życie nie wszyscy losują takie same karty. Rozumiem przekaz artystyczny, trudno wyrazić bunt będąc optymistą, ale to w moim odbiorze przedstawienie osoby w chorobie, po fragmentach sądząc, choć może w spektaklu bohater przeżywa jakieś radosne chwile? Czy tak cały czas, kontestuje rzeczywistość? Może niech jedzie w świat, nie ma rodziny, ja bym podróżował, zawsze da się na życie zarobić, a ciekawie jest podróżować, kto mu każe pracować, i to jako ochroniarz?
    Nikt nie zapewni nam w życiu szczęścia, żaden system, trzeba się starać. Niektórym się nie chce, ja tam myślę, że wielu z tych co im się nie chce to są chorzy. Ciekawie by było zrobić takie badania, może w pośredniakach powinno się zatrudnić psychiatrów? To serio pomysł.

  9. Sprawę długu pominąłem, nie przesadzałbym z tym spłacaniem, będą musieli go obsługiwać, na spłacanie się nie zanosi. Będą pracować, będą obsługiwać, nie będą, nie będą obsługiwać. Wobec kogo ten dług? Ludzi.
    Ludzie ludziom winni, jakoś się ułożą. I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom się zastosuje, samo, rynek to zrobi jak mu się nie przeszkodzi. Problemem jest to, że będzie nas dużo w przyszłości, dlatego musimy pracować na stare lata, bo dzieci chcących nas utrzymywać mało będzie, do śmierci będziemy zatem sami obsługiwać dług:)))). Koniec z emeryturkami a już na pewno z ich zróżnicowaniem, demografia wymusi egalitaryzm. Na jak wysokim poziomie? Starców będzie sporo, jak nam nie odbiorą praw wyborczych przy pomocy jakiejś rewolucji, to coś tam sobie wywalczymy w Sejmie, na tyle dużo, żeby krowę doić ale nie na tyle dużo, żeby nie zarżnąć. Trzeba będzie pracować, a pracy będzie, jak zachowamy wzrost, będzie jeszcze rynek pracownika, tak mówią prognozy.
    Dbajmy o wzrost dzisiaj, i utrzymujmy jutro i pojutrze i tak do usranej śmierci a będzie dobrze.

  10. zza kałuży
    16 września o godz. 17:42

    Na tym tle będziemy prowadzić wieczny spór z prostego względu- punkt startu Twój, Twoich dzieci, czy wielu amerykańskich miliarderów, jest nieskończenie korzystniejszy niż dzieciaków z dołów społecznych.
    Wynalazki na ogół tworzą ludzie pozbawieni troski o przetrwanie, czy byt fizyczny.

    Nie zakładam się, ale od slumsów i gett do kariery uniwersyteckiej droga jest znacznie trudniejsza do pokonania.
    I bardzo nielicznym się to udaje.

    Z jakiejś powieści utkwiły mi frazy, że determinantą było pochodzenie.
    Jak Irlandczyk, to kariera w policji.
    Jak Włoch, to albo mafia albo restauracja.
    Jak Murzyn, to sport.
    Jak Żyd, to jubiler albo prawnik.
    Stereotypy?
    Czy część prawdy?

    Kastowość społeczna nie jest wymysłem socjologów.
    Wsobność elit i dziedziczność pozycji, też.
    Ten mechanizm jest aktualny.
    Aż do następnej wojny, albo rewolucji……

  11. @wiesiek59 17 września o godz. 18:23
    „punkt startu Twój, Twoich dzieci, czy wielu amerykańskich miliarderów, jest nieskończenie korzystniejszy niż dzieciaków z dołów społecznych.”
    @wieśku59, trochę więcej skromności. Jeżeli powyższy argument przyszedł tobie do głowy po 2 sekundach myślenia to zwykle znaczy, że nie jest on zbyt oryginalny i jest wielkie prawdopodobieństwo, iż na tę samą myśl wpdało jeszcze 7 miliardów innych ludzi.

    W każdym razie ta zasada sprawdza się w moim przypadku.

    Artykuł, który podlinkowałem a którego nie chciało ci się nawet wrzucić do tłumacza google został napisany właśnie w tym celu, aby sprawdzić, czy twoje 2-sekundowe wątpliwości pasują czy nie pasują do 400 miliarderów Forbsa i w jakim stopniu.

    Wyobraż sobie, że jakaś mocno lewicująca organizacja kilka lat temu „wpadła” na ten sam co ty pomysł. Różnica między tobą a nimi jest właśnie taka, że ty wolisz pozostawać w wirtualnym świecie zbudowanym na ignorancji a oni postanowili skonfrontować swoje przekonania z rzeczywistością.

    W opracowaniu używają bejsbolowej analogii i dzielą miliarderów na 5 kategorii, w zależności od zamożności rodziny, w której został wychowany. Przeczytaj sobie.

    Jeżeli i na to jesteś za leniwy, to znajdź sobie po polsku życiorysy Larrego Ellisona albo Harolda Hamma.
    Takich jak oni lewicowcy doliczyli się 35% z 400.

    35% to nie jest promil populacji miliarderów Forbsa.

  12. @zza kaluzt: „Jeżeli i na to jesteś za leniwy, to znajdź sobie po polsku życiorysy Larrego Ellisona albo Harolda Hamma”

    Czy chociazby Andy Grove, szefa Intela ktory przyjechal do USA jako biedny immigrant z Wegier, Sama Waltona, wlasciciela sieci WalMart ktory wychowywal sie na farmie w Oklahomie, czy chociazby Steve Jobsa ktory z milionerow nei pochodzil a dziecinstwo mial takie sobie.

    W Polsce jest taki poglad ze jak mnie sie nie udalo to sa winni ONI – ci ktorym sie udalo. O tym ze „udalo im sie” dzieki ciezkiej parcy, to na ogol malo kto widzi

css.php