Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

9.09.2014
wtorek

Ukraiński dziennik, czyli etyka rewolucji

9 września 2014, wtorek,

Po ostatniej wizycie na Ukrainie uzupełniłem trochę bibliotekę o książki podejmujące doświadczenie Majdanu. Na razie jestem po lekturze „Євромайдан. Хроніка відчуттів”, zbioru komentarzy publicystycznych pisanych w trakcie Euromajdanu m.in. przez Tarasa Prochaśkę, Jurija Andruchowycza, Serhija Żadana. Rzecz druga to „Ukraine Diaries” Andreja Kurkowa. Fascynująca lektura, bo z jednej strony pokazuje, jak od listopada przyspieszyła historia – najpierw rewolucja, potem aneksja Krymu, teraz de facto wojna z Rosją o terytorialną integralność. Kto mógł sobie wyobrazić taki scenariusz, gdy pod koniec listopada po raz pierwszy na Majdanie pokazali się protestujący wezwani hasłem na Facebooku autorstwa Mustafy Najema?

Gorące zapiski pisarzy pozwalają odtworzyć coraz bardziej dramatyczną dynamikę wydarzeń, jak karnawał przekształcał się w krwawą łaźnię, kiedy już nie było odwrotu i walka musiała trwać do czyjegoś końca. Teksty te doskonale też rekonstruują motywacje protestujących i stawkę walki, pozwalają zrozumieć często powtarzane twierdzenie, że rewolucja była starciem nowej, obywatelskiej podmiotowości z Homo sovieticus i towarzyszącym mu skorumpowanym do cna systemem władzy. To jednak znamy, najbardziej jednak przykuły moją uwagę teksty Tarasa Prochaśki, bo swym stylem i sposobem refleksji przypomniały „Etykę solidarności” Józefa Tischnera. Kapelan „Solidarności” również na gorąco pisał swoje kazania, w których zastanawiał się, co w Polsce w Sierpniu i później się wydarzyło. Lokalne doświadczenie stoczniowców przekładał na język uniwersalnych pojęć, pokazując też tym samym uniwersalny wymiar etyczny doświadczenia Sierpnia.

Prochaśko czyni podobnie, przytaczając między innymi tatrzańską opowieść o góralu, który trafił do nieba i zamiast dobijać się do bram, zaczął grać na skrzypcach. Gdy św. Piotr zapytał, kto gra, padła odpowiedź: „Ja”. Tak właśnie na Majdanie krzyczeli w grudniu protestujący: Ukraina to ja! Pokazując, że motywacja do ich zaangażowania w rewolucję ma wymiar osobisty, jest wynikiem zindywidualizowanej podmiotowości osób pragnących żyć inaczej, niż proponuje Wiktor Janukowycz do spółki z Władimirem Putinem. Cóż, aspiracje te muszą zmierzyć się z geopolitycznymi realiami.O nich więcej nieco pisze Kurkow, Rosjanin i ukraiński patriota. W zakończeniu swego „Dziennika” z goryczą analizuje stanowisko Europy, która najpierw poparła Majdan, a potem de facto opuściła Ukrainę wobec agresji ze strony Rosji. Kurkow ostrzega, że w ten sposób określa się nie tylko przyszłość Ukrainy, pojedynczych jej mieszkańców, lecz także przyszłość samej Europy. Ukraińców nie da się z powrotem wepchnąć do puszki Homo sovieticus, nie da się ich oddzielić kordonem sanitarnym. Rewolucja się dokonała. Nikt jednak nie wie, jak się dalej potoczy życie. Nie tylko na Ukrainie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Wojny jakie prowadziła tak zwana „ludzkość”, dzielą sie na wojny prywatne, państwowe i religijne. Niektóre wojny przekształcają się z wojen prywatnych w państwowe, lub w religijne, w zależności od potrzeb i interesów ich organizatorów.
    W prowadzeniu wojny nie ma interesu tylko naród, który jest jedyną, bezsensowną ofiarą wojen.
    Wojna na Ukrainie zaczynała się jako wojna prywatna oligarchów, a może się przekształcić i skończyć jako wojna wyzwoleńcza całego kontynentu z niewoli banksterów i oligarchów.
    Nie ma jeszcze tak inteligentnych komputerów, które by mogły symulować przebieg tej wojny i podać z wyprzedzeniem do wiadomości publicznej, jaki będzie epilog tego „event’u” zwanego Majdanem.
    Bez względu na wynik, ta wojna jest kompromitacją tak zwanego wolnego świata. Zacznijmy od uproszczonego wstępu historycznego.
    Rosja, czyli ZSRR, wygrała II wojnę światową i ona decydowała o granicach i rozmiarach państw, które z nią graniczyły. Polskie kresy wschodnie wcielono do ZSRR, powierzając administrowanie tymi terenami Ukraińskiej Republice Ludowej, która była częścią ZSRR.
    Po kilku latach jeden z sekretarzy partyjnych tej Ukraińskiej Republiki został pierwszym sekretarzem KC KPZR całego ZSRR i w ramach własnego widzimisię dodał jeszcze Ukraińskiej Republice Ludowej parę wschodnich obwodów.
    Upraszczając, to komisarze partyjni ZSRR stworzyli Ukrainę w dzisiejszym kształcie, a nie oligarchowie ukraińscy i ich nacjonalistyczni koalicjanci.
    Po oczekiwanej pierestrojce miał tam nastąpić czas wolności i budowania praworządności, której nigdy nie było na świecie, ale która jest marzeniem wszystkich normalnych ludzi.
    Nic takiego się nie stało na Ukrainie, ani w Rosji, ani w Polsce.
    Wszyscy mieliśmy sen o wolności, ale wyprzedzili nas oligarchowie, realizując swój sen o prywacie i gangsterskim bogactwie.
    Zamiast sprawnie działających samorządów, we wszystkich krajach wychodzących z dyktatury komunistycznej powstawały gangsterskie „samorządy” byłych komsomolców i cwaniaków kooperujących z globalnymi banksterami.
    To oni stworzyli quasi gangsterską elitę korumpującą polityków, gadających w mediach o demokracji. Zachód przyglądał się temu ze spokojem, a oligarchowie-miliarderzy zagarniali pieniądze, które mnożyły się w tempie znanym tylko londyńskiej City.
    Korupcja i bieda idą w parze, a złoty okres grabieży narodowego majątku się skończył po kilku latach „eldorado”, ujawniając nienormalność oligarchii jako systemu politycznego i ekonomicznego.
    Wtedy oligarchowie podjęli próbę zalegalizowania istniejącego bałaganu w ramach Unii Europejskiej, którą wybrano jako patrona zmian legalizujących zawłaszczone przez oligarchów majątki. Decyzję tą związano ze zmianą opcji politycznej i powiązania Ukrainy z paktem wojskowym NATO, w którym są prawie wszystkie państwa UE.
    To naruszało bezpieczeństwo Rosji, która po II wojnie światowej stworzyła granice Ukrainy.
    Pomysłem oligarchów ukraińskich, sprowadzjącym się do ucieczki pod skrzydła militarne bloku wojskowego istniejącego od czasu zimnej wojny, zaniepokoiła się Rosja.
    Tak to trafiła kosa na kamień.
    W mediach jesteśmy codziennie informowani o ogromnych ofiarach tej wojny. Giną młodzi, niewinni ludzie, którzy są manipulowani przez propagandę nacjonalistyczną w mediach będących własnością oligarchów.
    Wschód Ukrainy i Krym zdecydowanie opowiedziały się przeciwko pomysłowi oligarchów.
    Wojna domowa na Ukrainie ma szanse przekształcenia się w konflikt wielu państw europejskich.
    Ta wojna na nowo wytyczy nowe granice Ukrainy i jej miejsce w układach politycznych i wojskowych.
    Konia z rzędem temu, kto wie jak to się wszystko skończy ?

  2. @Wojciech K.Borkowski
    Bardzo ciekawy opis, choć rzeczywiście uproszczony i jednak zbyt przychylny dla Rosji. To drugie, jak rozumiem, to na zasadzie polemicznego kontrastu z tym, co powtarzają oficjalne media.
    Rosja nie formułuje alternatywy dla systemu kończącego się systemu, sama w nim tkwi, choć na szczególnym statusie, trochę jak Kaczyński w naszym systemie partyjnym. Alternatywy musiałyby przyjść z zewnątrz, mogłyby ich dostarczyć Daleki lub Bliski Wschód, lecz jeden na razie się dobrze podłączył do systemu i czerpie z niego siły, a drugi wydaje się jeszcze bezsilny.
    Bez wątpienia, Rosja powiedziała „sprawdzam”, ośmieszając samozadowolone elity EU i NATO. Może to przyśpieszyć zapaść tych organizacji albo – przeciwnie – powstrzymać, a nawet odwrócić ich degenerację. Trochę podobnie jest z Polską.
    Co do Ukrainy, nie umiem tego uzasadnić, ale mam przeczucie trochę podobne, jak wtedy kiedy Bush jr wkraczał do Iraku. Wtedy wychodziło mi, że zaowocuje to w końcu kalifatem. Teraz wydaje mi się, że nieunikniony, a może już postanowiony jest rozbiór Ukrainy. Naszymi zresztą rękoma, choć będziemy tu raczej rzeźnikiem niż konsumentem, by nawiązać do rozbioru tuszy mięsnej.
    I jeszcze jedna uwaga, nie wydaje mi się, żeby Ukraina zaczęła się jako konflikt między oligarchami, bez inspiracji lub wsparcia z zewnątrz.

  3. „…lecz także przyszłość samej Europy.”

    Sadze, ze jest to swoista megalomania. Osobiste zapiski sa czescia wkladu do poznania zdarzen. Niemniej, z racji subiektywnego opisu otaczajacej rzeczywistosci trudno przyjac, ze wyjasniaja mechanizmy I szczegoly zdarzen. Na to trzeba bedzie poczekac czas jakis.
    Pisze Pan, o okrzykach ” Ukraina to ja!”. Jestem przekonany, ze znaczenie tego okrzyku nie bylo jednakowo rozumiane przez krzyczacych. Dokladnie tak samo bylo z haslami czasu „Solidarnosci”.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Solidarność” Amerykanów ile kosztowała? Głupie 200 milionów? Majdan już 25 razy więcej. Ach ta inflacja. Tu potrzeba księgowego aby wyjaśnił. Albo pamiętników Viktorii F*ck Europe Nuland.

  6. „Kto mógł sobie wyobrazić taki scenariusz”

    Samuel Huntington?

  7. zza kałuży
    9 września o godz. 17:01

    Ukraina to pikus.
    Irak kosztował okrągły bilion- w europejskim znaczeniu- i efekty wprost przeciwne……..

    Gospodarzu miły.
    KAŻDA rewolucja jak dotychczas, kończyła się restauracją,
    Tyle że zmieniały się elity będace u władzy…..

  8. Ukraińcy, podobnie jak Mołdawianie, nie wykorzystali najlepszego momentu, żeby wybić się na niepodległość. Tak długo się kłócili, aż nastał Putin. Za Jelcyna byłoby znacznie łatwiej. Skorzystały z tego kraje nadbałtyckie.

  9. @wiesiek59 9 września o godz. 20:52
    „Irak kosztował okrągły bilion”
    Z tymi rachunkami zawsze jest ten sam problem. A przynajmniej ja mam ten kłopot. Ile z danej kwoty zostało wydane w „klasyczny” sposób (dajesz piekarzowi 2 zł a on tobie daje bułkę), a ile na sposób „amerykański”? To znaczy podatnik amerykański daje 10$ „na Irak”, z czego ten sam podatnik ma zapłacone 1$ jako żołnierz, 2$ jako najemnik, 1$ jako pracownik firmy cateringowej, 1$ jako pracownik fabryki broni, 1$ jako właściciel akcji firmy zbrojeniowej, 1$ jako właściciel obligacji państwowych, itd.
    Do wydania w Iraku w taki „klasyczny” sposób z tych 10$ zostanie może 50 centów. Na odbudowę – tak się mówi.
    Znasz moją opinię – wojna w Iraku to była zbrodnia obciążająca moje sumienie jako podatnika amerykańskiego i zbrodnia całej Ameryki.

    W przypadku Ukrainy (tak myślę, bo przecież prawdy nie poznamy aż do nastpnego Snowdena) myślę, że większość z tych 5 mld jednak zstało wypłacone Ukraińcom.

  10. @vandermerwe: dokładnie, każde Ja znaczyło co innego, pisałem o tym w poprzednim wpisie

    @Wojciech K. Borkowski: jeśli nazywa Pan ukraińską propagandę nacjonalistyczną, to jak na tej skali umieści Pan propagandę rosyjską? Swoją drogą, na ile na bieżąco śledzi Pan rosyjskie i ukraińskie media?

  11. Panie red.Bendyk . Nie mam zbyt wiele wolnego czasu na śledzenie zmian nastrojów w mediach rosyjskich i ukraińskich. To polskie media przyprawiają mnie o ból głowy.
    Poza kilkoma tytułami polskie media tak zwanego „głównego nurtu” są własnością obcego kapitału , a więc są lustrem w którym przegląda się właściciel, a nie opinia publiczna .
    Polskie media nie są suwerenne intelektualnie. Ta refleksja jest powodem mojego zmartwienia.
    Ukraina miała być sprzedana, jak narzeczona kapitału oligarchów. Czy ta transakcja powiązana z wstąpieniem Ukrainy do UE i NATO dojdzie do skutku, to zależy od siły i determinacji Rosji , która ma prawo czuć się zagrożona. Wystawianie Europy na taką próbę sił jest bardzo niebezpieczne. Pożyjemy, zobaczymy, jak zakończy się ten niebezpieczny konflikt interesów.

  12. Może nieco odbiegnę od głównego nurtu bieżącej narracji, ale a propos uzupełniania księgozbioru.
    Nie wiem ,czy dla zachowania równowagi nie warto zaopatrzyć się w pewien książkowy tytuł
    Opowiada o mało pamiętanym zdarzeniu, ale warto od czasu do czasu odkurzać wspomnienia z historycznej pamięci:

    http://www.youtube.com/watch?v=HTluBP8TV1I

    Nawet te płynące nieco pod prąd.

css.php