Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

19.06.2014
czwartek

Cała władza w ręce prasy

19 czerwca 2014, czwartek,

Czarna skrzynka agenta ABW zostawiona w redakcji „Wprost” na długo zostanie w pamięci jako symbol wczorajszego żenującego spektaklu. I długo trwać będzie dyskusja, co było bardziej żenujące: sama wizyta prokuratora w otoczeniu służb i policji w redakcji czy jej przebieg i kompromitujące fiasko? Sylwester Latkowski tulący do piersi swój laptop i do końca broniący narzędzia pracy oraz agent służby specjalnej zapominający o swoim tajnym zapewne warsztacie. Triumf czwartej władzy? 

Takie można odnieść wrażenie, słuchając potoku komentarzy płynących nieustannie od wczoraj, z kulminacją podczas dzisiejszej konferencji prasowej premiera. Część kolegów uwierzyła, że metaforyczny mandat czwartej władzy oznacza więcej niż prawo i obowiązek zadawania przenikliwych pytań, by wydobyć informację, lecz także daje prawo do podejmowania decyzji politycznych, wydawania wyroków i interpretacji przepisów prawa. Również we własnej sprawie (choć prawa tego odmawia się w oczywisty sposób przedstawicielom innych władz).

Przypomina mi się podobna sytuacja (bo nieprawdą jest wyjątkowość wczorajszej sytuacji), jaka zaistniała w ub.r. w Wielkiej Brytanii – 20 lipca do redakcji dziennika „The Guardian” wkroczyli agenci GCHQ, tajnej służby zajmującej się podsłuchem, by zrobić to samo, co próbował zrobić wczoraj prokurator we „Wprost” – zabezpieczyć materiał dowodowy, w tym przypadku komputery z materiałami Edwarda Snowdena. Redakcja odmówiła, więc została poinformowana, że ryzykuje zakaz dalszej działalności. W końcu uzgodniono, że dziennikarze „Guardiana” w obecności agentów zniszczą twarde dyski z danymi.

Oczywiście operacja nie miała sensu z praktycznego punktu widzenia – była realizacją litery prawa pisanego w czasach, kiedy legislatorzy inaczej wyobrażali sobie dowody. Fakt jednak faktem, że jedna z najstarszych demokracji nie traktuje czwartej władzy w sposób uprzywilejowany, lecz potrafi być wobec niej dość brutalna. A opinia publiczna pamięta, że również ta władza, jak każda inna, ma swoje grzechy i potrafi deprawować – trudno o lepszy przykład niż skandal z „News of the World” (włamywanie się do telefonów komórkowych celebrytów i innych osób), by wydobyć smakowite kąski dla brukowca.

Sprawa Snowdena i „Guardiana” jest jednak strukturalnie bardziej zbliżona do naszej afery podsłuchowej, bo podobnie zderzają się tu dwie racje: bezpieczeństwo państwa i wolność dziennikarska. O tej ostatniej ciekawie wypowiedział się redaktor naczelny „Guardiana” Alan Rusbridger na łamach „The New York Review of Books”, argumentując, że miał obowiązek opublikować materiały Snowdena i wyliczając listę argumentów. Tekst Rusbridgera spotkał się z polemiką filozofa Amitaia Etzioniego na łamach „The Atlantic” pod znamiennym tytułem „Who Will Guard The Guardian?„. No właśnie, kto ma pilnować strażnika, który chętnie posługuje się etykietą „czwartej władzy”, choć jest to władza w istocie samozwańcza, działająca w kontekście gry rynkowych interesów i brutalnej konkurencji między wydawcami?

Etzioni konkluduje swój tekst listą pytań:

We do need to further debate some basic questions: Are there materials that should not be published? Who decides what these are? And what is to be done with those whose agendas lead them to publish material that is harmful to the safety of the people? And what is to be done about those who stamp classified on material they find damaging to their reputation or political fortunes-but are otherwise harmless?

Pytania ważne i w naszej dyskusji. Choć pewno w pierwszej kolejności trzeba wyjaśnić, kto pilnuje czarnej skrzynki ABW. I cieszyć się, że nie ma w niej kluczy do bomby atomowej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. IV RP czy III RP, nie wiem którą mamy właściwie, niszczy się sama swoją bronią.
    Wprost głosząc, że ma materiały jeszcze nie opublikowane balansuje na granicy prawa, bo to już nie jest dziennikarstwo, które ma być przecież informowaniem, a zwykły szantaż polityczny. Z drugiej strony styl wejścia do redakcji i niejasne zachowanie się ABW i prokuratury jest nie-do-zaakceptowania i jest to wybitnie skandaliczne. PO miało dwie kadencje na to aby usprawnić system sprawiedliwości tak, że w podobnych sytuacjach działa skutecznie i czytelnie bo użycia „siły” (czytaj teatru błaznów), aby wyrywać z rąk domniemane materiały dowodowe. Jaka agencja bezpieczeństwa i prokuratura – WYRYWA Z RĄK ? CO TO PIASKOWNICA? To jest więcej niż skandal i on nie polega na „ataku na wolność słowa”, bo prokuratura musi robić co musi, ale na sposobie w jaki się postępuje, to niżej niż żenada.

  2. „And what is to be done with those whose agendas lead them to publish material that is harmful to the safety of the people?”

    Problem polega na tym, iz pojecie „safety of the people” jak rowniez panstwa jest naduzywane i „rozciagane” do granic mozliwosci. W moim odczuciu zas, panstwo coraz bardziej broni siebie a coraz mniej nas, szarych obywateli, na co powoluje sie mowiac i piszac o „bezpieczenstwie ludzi”. ” The Guardian” mogl sobie pozwolic na zniszczenie materialow w redakcji, gdyz ich „oryginaly” byly poza zasiegiem wladz brytyjskich. Obawiam sie, ze inaczej bylibysmy swiadkami „prawnej bitwy o informacje”.
    Natomiast caly spektakl pt. „Afera Podsluchowa i Bijatyka w Redakcji Wprost” jest absolutnie zenujacy. Gdzies po glowie chodzi mi okreslenie ‚bananowa republika” ale moze jest to skojarzenie z przyczyn geograficznych.

    Pozdrawiam

  3. Analogie to ma pan tu, w Polsce: Michnik (nagranie Rywina eliminuje rząd Millera) oraz Sekielski i Morozowski (nagranie Lipińskiego i Renatki eliminuje rząd Kaczyńskiego). Oba nagrania nielegalne, bez pozwolenia prokuratury (sądu) i w obu przypadkach ani Miller, ani Kaczyński nie wparowali do redakcji „Gazety Wyborczej” czy TVN-u.

    Ps. Nie muszę pytać, jak „Polityka” oceniałaby wtargnięcie Kaczyńskiego do TVN-u czy Millera do „Gazety Wyborczej”, nie muszę pytać, bo wiadomo…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Bendyk niech pan tutaj nie robi z ludzi wariatów. W przypadku polskiej afery podsłuchowej nie chodziło wcale o jakieś tam bezpieczeństwo państwa ale o chęć utrzymania się u żłoba. Dobrze pan wie, że chodziło o niedopuszczenie do władzy PIS. Snowden ujawnił skalę zagrożenia dla wszystkich ludzi z strony USA.

    Obie sprawy nie mają z sobą wiele wspólnego. Cała zaś akcja ABW była jedną żenadą, którą uczciwy dziennikarz a nie połytruk powinien potępić. Tutaj chodziło, żeby przejąć nagrania na których uwidoczniono kolejne afery przygotowywane przez PO być może znalazłyby się tam informacje odnośnie skandalu z Pendolino albo Amber Gold. Chodziło o zniszczenie ewentualnych dowodów winy polityków PO. W końcu całkiem prawdopodobne jest, że gdy do władzy dojdzie PIS to z nich skorzysta. Nawet ten tak przez was tępiony Kaczyński nie posunął się do czegoś takiego w czasie swoich rządów.

  6. Sylwester Latkowski tulący do piersi swój laptop niczym bohaterska wdowa z grafiki Grottgera w zdobytym przez carskich bojców kosciele ! Durny Prokurator który mysli ze Latkowski ma jeszcze w laptopie nagrania z transakcji (?) kupny tych tasm. Walizka z bambetlami agentów a do tego komentarze tego tandeciarza Marcinkiewicza i bezczelnego babusa Begierowej ! Przypomina to wszystko metody sledcze braci Marx : „pierwszego dnia poszlismy na wyscigi konne ale jego tam nie bylo, drugiego dnia padal deszcz i siedzielismy w domu a trzeciego zgubilismy jego zdjecie…” Komorowski otwierajac teraz posiedzenia RBN powinien wzorem Groucho Marx mówic : Szanowne Panie i Panowie – zakladam ze sa tu jeszcze tacy ! Oficerowie „dwójki” w grobach sie przewracaja 😉

    PS.
    http://www.youtube.com/watch?v=1J-wZOlSme8

  7. @Saurom @atalia uwaga faktograficzna – do Wprost wkroczył prokurator działający w porozumieniu z Prokuratorem Generalnym powołanym jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego. I merytoryczna – komentarz nie dotyczy samej afery podsłuchowej, tylko sposobu działania mediów. Ponieważ @atalia zna odpowiedzi na pytania zanim je zada, więc tak drobnych faktów nie zauważyła

  8. ..Wprost powiem! gazeta ,,Wprost,, urzadzila sobie zabawe w zamach na rzad D.Tuska,czy dzienikarze to wyrocznia ,,swiete krowy ,,demokracji ??

  9. Na pytanie postawione przez Etzioniego odpowiedział już Julian Assange tworząc WikiLeaks – materiały ujawniające „nieprawidłowości” władzy powinny być upubliczniane w całości wszystkim (w tym dziennikarzom). W moim przekonaniu tylko taka radykalna transparentność może zmienić relacje władzy, bo rynek wydawniczy jest już zbyt w nią uwikłany w sieć relacji politycznych i gospodarczych by zapewnić nam – obywatelkom i obywatelom – ochronę przez jej działaniami. Struktura właścicielska raczej nie pozostawia zbyt dużo przestrzeni na działania uderzające w system.
    Takie upublicznianie ma oczywiście swoje konsekwencje dot. legalności takich działań, bo prawo na razie chroni osobnymi przepisami tylko stare media. Jeśli z tej perspektywy spojrzymy na decyzję Snowdena o współpracy z Guardianem i WP, to jest to udana próba pragmatycznego wykorzystania układu sił – opublikował dokumenty w możliwie pełnej formie a jednocześnie wykorzystał zasięg starych mediów, odpłatną pracę dziennikarzy, którzy opracowują kolejne partie dokumentów, doświadczenie pr-owego redakcji, jej kontakty we władzach, jakiś poziom wiarygodności. Myślę, że to było słuszne posunięcie, ale raczej „przejściowe”. No i nie do zastosowania w PL. Cała władza w ręce ludu 🙂

  10. Ale ja pisałem o obłudzie właśnie: mediów…

    Tak, znam odpowiedź na pytanie, jak zachowałaby się „Polityka”, gdyby Kaczyński wparował do TVN-u. I pan też zna…

  11. @atalia: ciągle swoje – przecież do Wprost wparował Kaczyński, tylko Lech w osobie powołanego przez siebie prokuratora. A przy okazji, mój komentarz na blogu nie jest komentarzem „Polityki”, ta ukaże się dopiero w środę w przyszłym tygodniu

  12. Grzeczny piesek, dobry. Damy ambasadurkę albo order.

  13. Nieznajomość prawa powoduje histerię: Warto przypomnieć, że kodeks postępowania karnego przewiduje specjalną procedurę dotyczącą zabezpieczenia rzeczy objętych tajemnicą zawodową. Służby wówczas nie czytają stosownych dokumentów, a jedynie zabezpieczają rzecz. Decyzje o wykorzystaniu dowodu w postępowaniu podejmuje sąd, po zaistnieniu określonych w przepisie przesłanek.

  14. Także najprostszą drogą, by uczynić zadość żądaniu red. Latkowskiego o uzyskaniu postanowienia sądu w tej sprawie było… poddanie się czynnościom ABW 🙂

  15. @Edwin Bendyk,

    Pana powiązanie akcji Prokuratora Generalnego z faktem mianowania go przez nieżyjącego od 4 lat Prezydenta Kaczyńskiego ma tyle sensu co np. teza, że Józef Cyrankiewicz, odrąbujący w 1956 ręce przeciwnikom władzy ludowej realizował decyzje okręgowego Komitetu Robotniczego PPS w Krakowie, którego sekretarzem był w 1939, czy też krakowskiego okręgu PPS-WRN, którego szefem był w 1940ym.

    Albo, że poseł Marcin Święcicki kandydował do Europarlamentu na platformie ideowej KC PZPR, którego był Sekretarzem.

    Naprawdę, musi się Pan więcej wysilić w tym „spin control”.

    Serwilizm wobec władzy zatruwa Panu logiczne myślenie.

  16. Edwin Bendyk
    19 czerwca o godz. 13:24

    Proszę uprzejmie zauważyć, że piszę o obłudzie mediów…

    Ps. No, ale jednak pisze pan w „Polityce”, a nie np. – przepraszam – „Gościu Niedzielnym”…

  17. Różnica między sprawami Snowdena i Guardiana a aferą Wprost jest taka, że w tamtych przypadkach wiedzieliśmy kto publikuje informacje i po co. Tu nie wiadomo kto to robi i jaki ma plan.

    Druga, przynajmniej w przypadku Snowdena, polega na tym, że ujawnione przez niego dane miały jakąś wartość informacyjną, podczas gdy tu mamy do czynienia z próbą wywołania przemeblowania na scenie politycznej bo dwóch panów paplało coś przy kotlecie.

    Prasę łatwo kontrolować, bo wystarczy nie czytać tego, czego nie chcemy, ABW znacznie trudniej, ale najbardziej powinniśmy się obawiać własnej głupoty. Nie powinniśmy się dawać się nakręcać nie wiadomo komu o byle co, jak pies który leci za każdym rzuconym mu patykiem. I tyle.

  18. Edwin Bendyk
    19 czerwca o godz. 13:24

    „@atalia: ciągle swoje – przecież do Wprost wparował Kaczyński, tylko Lech w osobie powołanego przez siebie prokuratora…”

    Pan jestes niezly komik – to kto sie w koncu skompromitowal tusk czy tez Kaczynski !? He ? A moze te ekipe poslal Stefan Michnik !?

  19. red.Latkowski siedział w więzieniu 17 miesięcy za pospolite przestępstwa , a polskie media robią z niego „bohatera” walki o „wolność” mediów. Publikowanie prywatnych rozmów nagranych przez anonimowego agenta , który te nagrania sprzedał redakcji Wprost, staje się polem walki politycznej. Partie polityczne, które wpisują się w ten przestępczy schemat prowokacji politycznej, tworzą nowy polski Majdan na gruzach dopiero co rodzącej się polskiej demokracji.

  20. Panie Bendyk czyżby pan nie pamiętał, że prokurator był mianowany na wniosek Tuska w porozumieniu z Kaczyńskim. A może taki drobny fakcik pominiemy. Czyżby pan zapomniał że do tej pory nie otrzymał absolutorium? Czyżbyśmy mieli do czynienia z szantażem? Ja się zresztę temu nie dziwię w końcu to pasuje do PO partii prowokacji fałszerstw korumpowania.

  21. @ Edwin Bendyk,

    ” tylko sposobu działania mediów..”

    A jakie sa owe sposoby dzialania mediow? Czy nalezy rozumiec, ze winny podlegac dodatkowym regulacjom, taki informacyjny kaganiec by nie mogly „gryzc”. Osobiscie uwazam, ze „Wprost” nie zrobilo niczego niezwyklego. Zrobiono to, co do nich nalezy. Natomiast najazdy organow panstwa na redakcje sa i „szarpanina” sa zupelnym blamazem. Mieszkam w kraju demokracji zapewne slabszej niz demokracja polska ale wlasnie niezalezna prasa z dziennikarzami prowadzacymi dochodzenia, przechwytujacymi materialy, ktore niejednokrotnie sa opieczetowane jako tajne a jednoczesnie godzace w nas obywateli, sa jednym z elementow trzymania panstwa pod kontrola i obrony praw obywatelskich. I prosze sobie wyobrazic, ze redakcje brane do sadu ( nie, nie ma bijatyk i nasylania grup specjalnych do redakcji) wygrywaly za kazdym razem. We wszystkich ujawnionych przypadkach to wladza stala na straconej pozycji a sady ( wlacznie z sadem konstytucyjnym) bronily praw prasy i obywateli. Wiec jak to wyglada w Polsce? I na dodatek Pan, Redaktor Szostkiewicz i inni staraja sie zwekslowac wine na prase?

    Pozdrawiam

  22. Fragmenty ciekawego artykulu z lokalnej prasy, zahaczajace o dyskutowane tematy.

    „”When the Guardian is forced to destroy computer hard drives and the editor is subjected to a political grilling over a story, arguably the most important global public interest story in a decade, when people who should be receiving medals are being put on trial by their governments … it is a trend that should be unsettling for all of us,” Aidan White, long-time media freedom campaigner and now a director of the Ethical Journalism Network, said. He was referring to the UK authorities forcing the Guardian to destroy hard drives containing the material leaked by former US security consultant Edward Snowden, the appearance of Guardian editor-in-chief Alan Rusbridger before a hostile parliamentary committee to account for running Snowden’s revelations, and the US’s increasingly ardent pursuit of whistle-blowers who expose wrongdoing and bad governance.
    A recent report by former Washington Post executive editor Leonard Downie accused US President Barack Obama — who came to power promising greater transparency — of running one of the most closed and threatening US administrations for many years. The aggressive prosecution of leakers of information deters government sources from speaking to journalists, even when it is in the public interest, he argued. Six US government employees have been prosecuted under the 1917 Espionage Act, accused of leaking information to the press, compared to three such prosecutions in all previous US administrations. Reporters’ phone logs and e-mails have been secretly seized in two investigations, exposing all their contacts.
    „This is the most closed, control-freak administration I’ve ever covered,” Downie quoted veteran Washington correspondent David Sanger of the New York Times as saying.
    But what is happening in the US and UK is part of a global battle for control of information, both public and private. The power of governments to watch people and intrude into their lives is much greater than ever, but their ability to hide this and other dangerous activity is weaker.
    The Turin meeting also highlighted a global trend [..]: the use of „soft power” by governments to threaten independent media. They cited 30 countries — including this one — where governments are using or threatening to use their advertising clout and biased subsidisation of media to undermine press freedom.
    This soft censorship was less noticed, but is „pervasive, not yet recognised for its grave and growing threat to media independence and freedom”, World Association of Newspapers secretary-general Larry Kilman said. They recommended greater transparency and impartiality in all government payments to and funding of media, be it for advertising, content or straightforward subsidies.
    [..] favouring friendly newspapers with advertising and sponsorship from government entities, and withholding it from critical publications, is clearly against public finance laws. But this does not stop government ministers, [..] threatening to do it.”

    Pozdrawiam

  23. Wczoraj wieczorem w radiu wypowiadał się b.min. Ćwiąkalski. Przedstawiał sytuację prawną całej wczorajszej szopki. Co się okazuje? Gdyby ABW udało się zabrać Latkowskiemu laptopa, to prokurator mógłby go sobie, co najwyżej, w buty wsadzić, ponieważ dowodem w postępowaniu może być tylko oryginał nagrania na oryginalnym nośniku. Raczej podsłuchiwacze nie nagrywali na laptopie pana redaktora. Poza tym informatorzy raczej przed nagraniem nie przedstawiali się jak trener Jarząbek w Misiu. Kolejna sprawa, to wątpię, aby na komputerze naczelnego była jedyna kopia nagrania. Natomiast sama procedura, zgodnie z kpk wygląda tak, że do zaplombowanego materiału nie dotykają się ani służby, ani prokurator, tylko sąd zleca biegłemu, który sprawdza, czy ujawnienie materiału nie doprowadzi do ujawnienia informatora. Dopiero, jeśli potwierdzone zostanie bezpieczeństwo informatora, materiał jest oddawany do dyspozycji prokuratora. Wynika z tego, wg mnie, że wczoraj mieliśmy wielki pokaz. Prokurator pokazywał, że działa, dziennikarze pokazywali, że media są prześladowane, naczelny pokazywał, jak to jest gotów własną piersią bronić laptopa, a jeszcze wpadło paru posłów, żeby wygłosić płomienne mowy i podbić sobie trochę poparcie. Najwięcej jednak straciły służby, bo pokazały, że nie znają prawa, na podstawie którego i w ramach którego powinny działać.

  24. Druga, przynajmniej w przypadku Snowdena, polega na tym, że ujawnione przez niego dane miały jakąś wartość informacyjną, podczas gdy tu mamy do czynienia z próbą wywołania przemeblowania na scenie politycznej bo dwóch panów paplało coś przy kotlecie.

    ———————————————————————————
    Problem w tym, ze to nie pan Jan hydraulik paplal z panem Wackiem mechanikiem. Spora czesc tej „paplaniny” wyglada na mocno wykraczajaca poza zakres obowiazkow obu panow!

  25. @Zurs 19 czerwca o godz. 13:35
    „Serwilizm wobec władzy”

    O ile chodzi o władzę pieniądza, to zgadzam się. Nie wydaje mi się, aby chodziło tutaj o jakieś ideologiczne przekonania tylko o zwieranie szeregów sitwy. Sitwy gwarantującej dostęp do możliwości zarabiania na życie. Tylko tyle i aż tyle. Nie tylko w jednej „Polityce”, chociaż jak to jeden z moich kolegów wiele lat temu ujął, (mówiąc o sobie) wizytówka z tytułem dziekana uczelni wyższej przydaje się w biznesie, czyli tam, gdzie on zarabia na życie.

    Wcale nie uważam, że lewicowa sitwa „Polityki” i dzieł przy niej powstałych jest jakaś specjalna czy jedyna. Takich sitw jest w Polsce wiecej i działają podobnie.
    Forsa, forsa, forsa. Na życie zarabiać trzeba a bez należenia do jakiejś sitwy bardzo trudno. Od czasu do czasu pojawia się konieczność zwarcia szeregów jak ustawienia wozów w obronny okrąg.
    I właśnie z takim zjawiskiem mamy teraz do czynienia.

    Nikt red. Bendykowi nie zarzuci nielojalności i nieustawienia wozu na pierwszej linii obrony.

    Czasami wydaje mi się, że ludzie „robiący w mediach” w PRLu mieli więkcej jaj i sztywniejszy kręgosłup. Po odzyskaniu „wolności” autocenzura wymuszona forsą wywiera silniejszy wpływ na charakter niż komuniści kiedykolwiek byli w stanie.

    I żeby nie było, iż czepiam się tylko środowiska mediów w Polsce. U siebie w USA widziałem przez lata i z bliska reakcje ludzi w samym środku zamykania fabryk, laboratoriów, biur i przenoszenia ich stanowisk pracy do tanich krajów. Wiele osób zrobi prawie wszystko aby zachować dostęp do możliwości zarabiania tych samych pieniędzy co wczoraj. Tak więc jest to serwilizm ale wobec władzy pieniądza.

  26. Informacja podana wraz z interpretacją tejże informacji budzi zawsze emocje. Im więcej emocji tym lepsza oglądalność i więcej kliknięć, a co za tym idzie – więcej zainteresowania reklamodawców. Przez lata media przyzwyczajały swoich odbiorców do informacji wraz z interpretacją więc nic dziwnego, że opinia publiczna wpadła w obłęd po upublicznieniu tych taśm – wzbudziły one zbyt wiele emocji. Ta afera to kryzys mediów, tam się zaczęła – od wątpliwej decyzji redaktora naczelnego Wprost, który stanął po stronie podsłuchiwaczy.
    Dziękuję redaktorze za ten cenny i zrównoważony głos.

  27. Prasa nie moze wspoldzialac z przestepcami w sprawie obalenia rzadu! Czy ten kraj stoi juz naprawde na glowie? Pani Olejnik z panem Latkowskim teraz beda obsadzac stanowiska w panstwie, obalac rzady i wymuszac dymisje? Porazka sluzb panstwowych wobec zaistnialej sytuacji dowodzi jedynie, ze kolejny zamach stanu moze byc bez przeszkod realizowany w redakcji, gabinecie adwokata lub konfesjonale i to z uzyciem przestepczych i nielegalnych metod! Taka sytuacja doprowadzi Polske do anarchi a ta zostanie wykorzystana przez obce sluzby w sposob perfekcyjny. PiSowski marsz po wladze metodami IV RP nie doprowdzi do panstwa prawa tylko do rozwoju sytuacji drogoa ukrainska.

  28. @vandermerwe: proszę jednak przeczytać, co napisałem, bo nie wiem w którym miejscu weksluję winę na prasę – zarzucam jej natomiast autoreferencyjność i przypominam pytanie: kto ma pilnować strażnika? Skoro prasa chce się nazywać czwartą władzą w systemie demokratycznym, to musi podlegać regule „checks and balances”.

  29. Nawet nie chce mi sie komentowac tego Pana „dziennikarza”. Szkoda bo ma piekny dorobek (kilka nagrod) tu taki zonk :/
    Wklejam tylko cytat kom. znajomej dziennikarki sceny polityczno-gospodarczej.

    I nóż mi się w kieszeni otwiera.
    Afera Snowdena, przypomnę, polegała na ujawnieniu metod operacyjnych służb. Czyli – jakkolwiek oceniać decyzję o publikacji tych materiałów – Guardian podał instrukcję (także dla terrorystów): jak unikać wykrycia.
    Takie informacje mogą „zagrażać bezpieczeństwu państwa”, cokolwiek zresztą o inwigilacji naszej powszechnej sądzimy. I – bez wątpienia – publikacje Guardiana ujawniały tajemnicę państwową. Cała akcja brytyjskich służb nie miała natomiast nic wspólnego z tajemnicą dziennikarską, bo źródło znane było doskonale.
    Ale tu i tu jest gazeta, jest akcja, są służby – to czemu nie zawołać: „patrzcie, nawet szacowni Brytyjczycy!”, licząc na krótką pamięć lub niewiedzę czytelników.

  30. Wolność mediów nie jest dana bez zastrzeżeń. Oprócz pogoni za zyskiem istnieją takie wartości jak racja stanu i dobro ogólnonarodowe, a dziennikarze „Wprost” najwyraźniej o nich zapomnieli. Bardzo podejrzane jest, na czyje zlecenie dokonano nagrań. Czuję, że wkrótce dowiemy się ciekawych rzeczy, ale chyba nie dzięki Sienkiewiczowi, który wykazał się wyjątkową naiwnością i nieudolnością.

  31. @gal_anonim_2: wydaje Pan wyroki szybko, jak niektórzy moi koledzy. W którym miejscu piszę, że akcja w Guardianie i Wprost dotyczyła tego samego problemu ochrony źródeł? Wspólny problem to wolność dziennikarska i jej granice. I przy okazji, niebezpiecznie chodzić z otwartym nożem w kieszeni, zwłaszcza przedniej.

  32. Dla mnie dość zabawnym jest fakt. że najwięksi w swoim mniemaniu patrioci, najskuteczniej podminowują państwo…….
    Skuteczność pana Latkowskiego jest nieoceniona.
    Dla kogo?

    Dziennikarz powinien zwracać uwagę komu jego publikacje służą.
    I w jakim momencie historycznym powstają.
    Ten jest dość ciekawie dobrany.
    Pożoga na granicy i bliskim wschodzie.
    A gość podnosi nakład, w rok po zaistnieniu faktów, różnie interpretowanych zresztą.

    Wysadzić w powietrze rząd, w imię czego?

  33. Edwin Bendyk
    Ten Pana wpis mnie się podoba. Powiększa Pan grono tych rozsądnych i to mnie cieszy. Bowiem zachłystywanie się władzą (zwaną czwartą) może nie tylko dziennikarzom bardzo zaszkodzić.

  34. Nie rozumiem związku pomiędzy taśmami a zamachem stanu. Jeśli mamy uczciwych ludzi w rządzie no to nie ma się czego bać, taśmy nikomu nie zaszkodzą. A nieuczciwych to w rządzie nie potrzebujemy. Problem mają ludzie małej wiary, którzy nie wierzą w uczciwość naszych elit. Ja wierzę, więc się nie przejmuję taśmami, tak jak zapewne red. Bendyk.

  35. @wiesiek59

    Powiedz Woodwardowi i Bernsteinowi, że powinni byli zważać na wojnę w Wietnamie.

    Jeżeli politycy partii rządzącej usiłują wpływać na kontrolę skarbową w swojej sprawie lub prowadzą rozmowy na temat interwencji banku centralnego w celu wpływania na wynik wyborów to jest to skandal, który należy ujawnić. Gdyby w wyniku tych rewelacji upadł rząd – co wcale nie musiałoby mieć miejsca, gdyby premier był inteligentniejszy – byłoby to winą nagranych, bo to ich zachowania są źródłem afery. Podobnie jak za upadek Nixona, toutes proportions gardées, odpowiada on sam, a nie dziennikarze, którzy w trudnym dla USA momencie ujawnili fakty. Co przecież służyło i temu, i temu i tamtemu… Każda publikacja jest wodą na czyjś młyn.

  36. ——————–
    Bardziej adekwatne byłoby porównanie do bliższych nam przykładów.
    Co by Pan Publicysta powiedział gdyby za czasów rządów SLD służby przyszły do siedziby Gazety Wyborczej w związku z nagraniami (legalnym ?) zrobionymi przez A.Michnika? __
    albo gdyby we wrześniu 2006 ‚siepacze’ Kaczyńskiego zrobili nalot na TVN po nagraniu rozmowy Beger-Lipiński ?

  37. cd. Lech Kaczyński nie mógł wyznaczyć własnego kandydata na urząd Prokuratora Generalnego, mógł wskazać jednego z dwóch mu przedstawionych (wybór między dżumą a cholerą). Zgodnie z Pana „logiką” to nie Nowak i Sienkiewicz są nagrani ale ich mocodawca PDT.

  38. Art63
    19 czerwca o godz. 14:13
    Trafna uwaga dotycząca źródła i celu.
    Choćby to sprawia, że nie są to sprawy podobne.
    Wprost chce bronić źródła informacji a co jeśli okaże się, że źródłem jest Wprost? Mam zaufać zapewnieniom?
    Podsłuch jest przestępstwem, uzyskanie korzyści z przestępstwa jest nim także. Zestawienie tego z ochroną dziennikarzy tworzy wyjątkowo wredną konstrukcję.
    Wprost publikuje rozmowy powołując się na interes publiczny. Ok.
    Publikacja w odcinkach sprawia, że obok domniemanego interesu publicznego pojawia się pytanie o cel serialu. Rozumiem, że ma to być zwiększenie nakładu.
    Czy nie jest to czerpanie dochodu z przestępstwa?
    Co dla redakcji staje się ważniejsze przy podjęciu decyzji o serialu. Interes publiczny czy własny?
    Sprawa niby ta sama ale ocena już niekoniecznie.

    ps
    Autorze, nawet gdyby w walizce była bomba to przecież pozostawiono ją Władzy. Czwartej. Odpowiedzialnej i zaufanej.

  39. Podobna (choc nie dokladnie taka sama) byla tez slynna i niezapomniana Afera Spiegla (Spiegel-Affaere),kilkadziesiat lat temu, jeszcze za czasów F.J.Straussa – która wywolala wiele emocji oraz dobrych i zlych procesów/mechanizmów. Miala ona tez przez nastepne lata, wlasciwie az do dzisiaj wase róznych konsekwencji odn. spoleczenstwa, tzw.panstwa prawa i demokracji. Warto poczytac, tym bardziej ze nie da sie tego rozdzielic od tak brzydkich spraw jak terroryzm.

  40. Cóż, media również pokazały klasą, a właściwie zupełny jej brak. Szmata poucza szmatę, a przez szmaciarzy wrócimy do roku 80′

  41. @ Edwin Bendyk,

    „kto ma pilnować strażnika?”

    W systemie panstwa prawa istnieje cos takiego jak niezalezne sady. Zas w sprawie dyskutowanej nalezy oddzielic sam podsluch, przedstawiany , jak dotychczas, jako nielegalny, choc szczegolow nie znamy, od ujawnienia zapisow przez tygodnik „Wprost”. Dzialanie redakcji bylo wypelnieniem jednej z funkcji wolnej i niezaleznej prasy. Pomijajc groteskowy charakter, najazd ABW byl proba ograniczenia swobody dzialania redakcji i moze nawet zastraszenia innych, tak na przyszlosc. W przytoczonym fragmencie z lokalnej prasy, a napisanym przez profesora jednego z uniwersytetow widac, ze wolnosc prasy nie jest pustym frazezem jak rowniez, ze jest ona zagrozona , pod roznymi pretekstami, nawet w panstwach z o wiele dluzsza tradycja systemu demokratycznego.
    Kryzysy rzadowe zdarzaly sie z powodow tak pospolitych jak kontakty ministra z kobieta watpliwej reputacji. Nie zawalil sie od tego system demokratyczny zas spoleczenstwo tylko zyskalo. Z tego powodu, wytaczanie argumentu o „zamachu stanu” czy „bezpieczenstwie panstwa” i przypominanie prasie, ze powinna byc „grzeczna” , byloby smieszne gdyby nie bylo jednoczesnie straszne – dawniejszymi czasy za takie „rzeczy” stawalo sie pod murem. A moze chodzi wlasnie o to by spoleczenstwo w tym i prasa zaczely sie tak na powaznie bac?

    Pozdrawiam

  42. @mixxer, „..Spora czesc tej „paplaniny” wyglada na mocno wykraczajaca poza zakres obowiazkow obu panow!..”

    Właśnie dlatego jest paplaniną. Takie rozmowy odbywaja się przy każdym polskim stole i u każdej cioci na imieninach. O tym właśnie pisałem. Zamiast sprawdzać, czy prezes NBP dobrze wykonuje swoje obowiązki zajmujemy sie tym co opowiada przy kotlecie. W tym widze dramat życia publicznego, które stacza się do magla w atmosferze pieniactwa i marazmu umysłowego.

  43. Przypominam, ze kompromitujace rozwiercanie dyskow przez sluzby brytyjskie w redakcji Guardiana mialo rowniez swoje odbicie w kompromitujacym przewozeniu materialow przez „partnera” (i wspolpracownika) dziennikarza Guardiana – na gwizdku usb, i jego wielkie zaskoczenie, gdy zostal „wylowiony” wsrod pasazerow podczas tranzytu na Heathrow.
    nb, ani Guardian, ani Wprost nie sa organizacjami, ktore dzialaja z pobudek ideologicznych, tylko dla pieniedzy i podgrzewanie (albo wrecz odgrzewanie) kotleta znakomicie podtrzymuje zainteresowanie tzw. „spoleczenstwa”, a to przeklada sie na sprzedaz i umacnianie wizerunku „obroncow demokracji”.
    „Wprost” powinno przestac strugac dziewice, tylko serdecznie podziekowac prokuraturze i sluzbom za darmowa reklame w tym cyrku.

  44. Najazd prokuratora Gacka na redakcję „Wprost” najcelniej podsumował ktoś w internecie słowami: „Monty Python po białorusku”. Z jednej strony – wschodnie, putinowskie lekceważenie władzy dla prawa i wolności słowa, arogancja i bezczelność w realizowaniu celów rządzącej sitwy. Z drugiej – nieznana tam pierdołowatość, prokurator bezsilnie domagający się od ignorujących go policjantów, by spałowali dziennikarzy, agenci ABW szarpiący się bezowocnie z redaktorem Latkowskim, a potem gubiący w rejteradzie walizkę…
    Wszystko to dało ostatecznie wrażenie tak absurdalne, że komentatorzy, nie mogąc pojąć, po kiego diabła była władzy cała ta kompromitacja, uciekają się do teorii spiskowej. ____

    A więc, po pierwsze, po co? Moim zdaniem nie chodziło wcale o ustalenie, kto przekazał redakcji nagrania, co teoretycznie mogłyby ułatwić ślady na „nośnikach”. W ogóle nie chodziło o to, co się dotychczas ukazało. Chodziło o uniemożliwienie publikacji kolejnych nagrań – tych z minister Bieńkowską, szefem NIK Kwiatkowskim i innych, o których huczy dziennikarska giełda. Można się domyślać, że Tusk i reszta panicznie się ich odpalenia boją i nie chcą czekać z założonymi rękami.
    ABW miała zamiar, na wszelki wypadek, zająć wszystkie twarde dyski w redakcji. Po czym WSZYSTKO, co się na nich znajduje, uczynić formalnie dowodami w postępowaniu przygotowawczym. A zgodnie z Kodeksem karnym, kto ujawnia dowody z postępowania przygotowawczego zanim zostaną one ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch.____

    Dawno też napisałem, że są z tym związane dwie wiadomości, dobra i zła. Zła – rządzą nami gangsterzy (bo w normalnej sytuacji wyborcy z dwojga złego zawsze wolą mafioza od sekciarza). Dobra – to jest Gang Olsena.
    Nawiasem mówiąc, to chyba nie może być przypadek, że zaraz po sławnej konferencji prasowej Donalda Tuska i Moniki Olejnik TVP nadała film pod tytułem: „Gang Olsena daje dyla”. W takich chwilach mam wrażenie, że widzę gdzieś hen, za kłębiącymi się nad tym łez padołem ciemnościami uchachaną własnym żartem twarz Opatrzności.[RAZ]

  45. @atalia
    „Analogie to ma pan tu, w Polsce: Michnik (nagranie Rywina eliminuje rząd Millera) oraz Sekielski i Morozowski (nagranie Lipińskiego i Renatki eliminuje rząd Kaczyńskiego). Oba nagrania nielegalne, bez pozwolenia prokuratury (sądu) i w obu przypadkach ani Miller, ani Kaczyński nie wparowali do redakcji „Gazety Wyborczej” czy TVN-u.”

    Mówisz na temat na który nie masz zupełnie pojęcia. Nie jestem zdziwiony. W Polsce wszyscy są jednocześnie ekspertami od badań wypadków lotniczych, od medycyny, od prawa, od stosunków międzynarodowych. Sami geniusze! Mijasz się z prawdą. Nie wiem tylko, czy umyślnie.

    Nagrania o których mówisz były jak najbardziej legalne, bo nagrywały osoby biorące udział w rozmowie. W pierwszym przypadku Michnik, w drugim Beger. Jak chcę nagrać MOJĄ rozmowę, nie muszę pytać o zgodę sądu. Ba! Nie muszę nawet informować mojego rozmówcy. Co więcej – w przytoczonych przez Ciebie rozmowach chodziło o nic więcej niż o prywatę.

    Jeżeli chodzi o nagranie Belki i Sienkiewicza, to dokonała tego osoba trzecia. Do tego nagrała najważniejsze osoby w państwie. To już przestępstwo. I to grube.

  46. Premier, czy teraz wicepremier stawiają tezę, że problemem jest nielegalne nagranie, odwracając sprawę o 180 stopni od istoty podsłuchanych treści.
    Urabia się opinię publiczną, że za sprawą stoi obcy wywiad i bezpieczeństwo państwa, a teraz być może to sprawa samych dziennikarzy.
    Może to własna inicjatywa menadżera restauracji, który przypadkiem słysząc o czym opowiadają nasze „elyty” i nie mogąc znieść tego co słyszy postanowił unaocznić Polakom kto nimi rządzi ?
    Nie jest prawdą że rozmowa była prywatna. Prywatność dla osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie nie istnieje.
    Do tego nikt podsłuchanych panów nie zmuszał, aby tam spotkali się oraz mówili to co mówili, no chyba że obcy wywiad potrafi sterować ludźmi. A może zdaniem premiera jednak potrafi ?

  47. Do zwolenników działań „wprostu” co polacy zyskali zapoznajac się z rozmową min S z min R? Najwyżej to co wiadomo powrzechnie , że dyplomata co innego mowi oficjalnie a co innego przy kotlecie.
    Wprawdzie intencja redakcji było skompromitowanie min S ale reakcja tak zwanego szaraczka jest entuzjastyczna/polecam komentarze na fejsie i np w szkle kontaktowkym, a to dwie różne grupy wiekowe/
    Ludziska ucieszyły się że minister spraw zagranicznych widzi również to samo co oni gołym okiam!
    Pytanie to dlaczego robi tego/ jak sam się wyraził /”loda” wielkiemu bratu?

css.php