Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

4.06.2014
środa

Google rocznicowo

4 czerwca 2014, środa,

Prezydent Barack Obama Polskę już wizytował, chairman Eric Schmidt z Google przyjechał po raz pierwszy. Obama zapowiedział większą obecność militarną. Schmidt zadeklarował większą obecność biznesowo-technologiczną – w pierwszej połowie przyszłego roku powstanie w Warszawie Google Campus, czyli instytucja wspierająca powstawanie nowych firm zaawansowanych technologii, krócej – start-upów. Co ciekawe, warszawski Campus będzie trzecim, po Londynie i Tel Awiwie

Miałem okazję zapytać Schmidta, dlaczego Google zdecydował się akurat na Warszawę, choć przecież lepszą marką jako wylęgarnia start-upów cieszy się choćby nieodległy Berlin? Odpowiedział uprzejmie, że ma w Warszawie wszystko,  czego potrzeba – dobrą politechnikę i uniwersytet, dużo dobrych ludzi chętnych do roboty, dobrze rozpoznany rynek i dobrze rozwiniętą sieć relacji. Chairman Schmidt dołożył także element misyjny do swej wypowiedzi – w Polsce jest wysokie bezrobocie, najlepiej z nim walczyć tworząc firmy, dowolne – technologiczne i nietechnologiczne. Google akurat zna się na high-tech, dlaczego więc miałby nie wejść z Campusem? Zyskają, jak stwierdził, i Google, i Polska, i Polacy. Wszyscy będą szczęśliwi. Warto przy okazji dodać, że kilka tygodni temu ruszył w Warszawie w ramach Uniwersytetu Warszawskiego i przy wsparciu Google (milion dolarów) DELab, czyli Laboratorium Gospodarki Cyfrowej pod kierownictwem naukowym dr. Dominika Batorskiego.

Mniej jednak w tym wpisie chciałbym pisać o Google, bardziej zastanawia mnie, na ile decyzja o utworzeniu w Warszawie Campusu potwierdzi intuicję, że polska scena start-upowa zaczyna dojrzewać i brakuje jeszcze kilku elementów, by zabłysła pełnią siły. Te braki to m.in. niedostatek aniołów biznesu, którzy byliby w stanie wspierać inicjatywy na wczesnym etapie rozwoju, mamy też wyraźny deficyt mentoringu – sam pomysł nie wystarczy, żeby zaistnieć na rynku i przekonać do siebie inwestorów. Być może więc Campus dopełni choć w jakimś stopniu braki. W przyszłym tygodniu będzie dobra okazja, by o tym porozmawiać – w Krakowie 12 czerwca startuje Bitspiration, dobrze się zapowiadająca ( i już sprawdzona) impreza poświęcona start-upom. Mają być podobno wszyscy ważni i interesujący, nie tylko z Polski. Zobaczymy. Wrócę do tematu (i do Google) w przyszłym tygodniu.

 

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Proponuje lekture ksiazki:

    The Rainforest: The Secret to Building the Next Silicon Valley Paperback
    Victor W. Hwang, Greg Horowitt

    napisanej pzrez dwoch Venture Capitalists z Silicon Valley.

    Twierdza oni, ze do rozwoju technologii potrzebna jest odpowiednia ilosci anarchii I SWOBODY – glownie swobody od ograniczen administracyjnych I finansowych. Co sie nei zdarzy w Polsce – Uzrad Skarbowy traktuje male biznesy jak potencjalnych bandytow, nie ma mowy o zadnych ulgach podatkowych, a ZUS lupie od pierwszego dnia nie zwazajac czy firma ma dochod czy nie.

    No I system bankowy – znajomy profesor z Brown University dostal od reki 2 miliony dolarow od VC, bez zobowiazan, taki sam znajomy w Warszawie moze dostac pozyczke 10 tysiecy zlotych pod zastaw mieszkania, samochodu oraz majatku 5 zyrantow.

    Ten moj amerykanski znajomy, z racji posiadania firmy, wypelnie jeden dodatkowy arkusz podatkowy. Ten moj znajomy z Warszawy, cos kolo 40.

    Dopoki ATMOSFERA oraz PRZEPISY sie nie zmienia, to wszelkie kampusy I inicjatywy beda mialy taki sam skutek jak, pardon, pudrowanie syfa

    P.S> Proponuje nie stawiac na tej samej polce DELab I startupy. DELab, to z calym szacunkiem producent publikacji. „Startup” to troche co innego. Nei widze jak DElab mialby sie pzryczynic do wzrostu gospodarki inaczej niz pzrez wzrost bogactwa uczestnikow

  2. Przypomniec nalezy, ze „Krzemowa Dolina” na poczatku byla osrodkiem badan i przemyslu polprzewodnikow („semiconductor industry”).
    A w pozniejszych latach (prawie) cala produkcje przeniesiono
    do Azji…

  3. @mixer: „Przypomniec nalezy, ze „Krzemowa Dolina” na poczatku byla osrodkiem badan i przemyslu polprzewodnikow („semiconductor industry”).”

    Przypomniec nalezy ze kariera tego miejsca ktore dzis sie nazywa „Dolina Kzremowa” zaczala sie dobrze przed II Wolna Swiatowa. Poludniowa Kalifornia wolkol Stanford University byla centrum badan elektroniki, w szczegolnosci konstrukcji I prodkcji lamp elektronowych. Tamze opracowano na skale pzremyslowa produkcje lamp mikrofalowych („klistrony”) o malych rozmiarach I duzej sprawnosci. Umozliwilo to instalowanie radarow w samolotach, co zdecydowanie przyczynilo sie do zwyciestwa w wojnie.

    „Dolina Kzremowa” zaczela byc „krzemowa” wtedy gdy Shockley ulokowal tam swa pierwsza firme.

    Dzisiaj owo miejsce ma sie doskonele, wbrew temu co wydaje sie Pan twierdzic.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polecam wywiad-rozmowę z 2006-go który chyba nadal jest aktualny:
    **http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,3689696.html

  6. @Andrzej Lewandowski
    Przypomnieć należy, że w czasie kiedy Amerykanie dopiero zastanawiali się jak zrobić radar, który da się wepchnąć do samolotu, Niemcy i Anglicy już takie radary stosowali 😛

  7. @mixxer 4 czerwca o godz. 22:45
    „A w pozniejszych latach (prawie) cala produkcje przeniesiono
    do Azji…”
    O ile Oregon, Idaho, Utah, Nowy Meksyk, Colorado, Arizona, Texas, Virginia, Pennsylvania, New York, Massachusetts czy Maine leżą w Azji to pełna zgoda. Nie mówiąc już o takiej Irlandii czy Izraelu.

  8. @Andrzej Lewandowski 5 czerwca o godz. 0:18
    „Tamze opracowano na skale pzremyslowa produkcje lamp mikrofalowych („klistrony”) o malych rozmiarach I duzej sprawnosci. Umozliwilo to instalowanie radarow w samolotach, co zdecydowanie przyczynilo sie do zwyciestwa w wojnie.”
    W II wojnie światowej latały magnetrony.

  9. Coś mi się zdaje, że głównym powodem inwestycji jest tania siła robocza, o której Pan Schmidt oczywiście przez grzeczność nie wspomniał. Takim samym specjalistom informatykom w Berlinie musiałby zapłacić 3 razy tyle.

  10. @baka: Google tam nie będzie zatrudniał (poza swoją kadrą), tylko tworzy miejsce, które ma sprzyjać zakładaniu m.in. start-upów. Ile płacą sobie i swoim pracownikom start-upowcy, to inna sprawa – bywa już, jak słyszałem, że lepiej niż Google.

  11. @baka
    Rozumiem, że bezrobotna ‚siła robocza’ jest lepsza od ‚taniej’?

  12. @zza klauzy: „W II wojnie światowej latały magnetrony”

    Pod koniec II wojny. Klistron wymyslono w 1936 roku, magnetron w 1940. Anglicy nie umieli wyprodukowac magnetronu ktory bylby dosatecznie sprawny, I wyprodukowac na skale pzremyslowa. Dostarczyli wiec proptotyp Amerykanom; dopiero ci uruchomili produklcje. Na poczatku kilistrony uzywano do generacji mikrofal I jako wzmacniacze

    Pragne rozneiz zauwazyc, ze radar potzrebuje dwoch rzeczy: nadajnika I odbiornika. Magnetrom slabo nadale sie do odbiornika (aczkolwiek Anglicy poczatkowo uzywali magnetronu do tego celu). Klistron zas nadaje zie znakomicie I byl wowczas jedynym elementem umozliwiajacym wzmacnianie sygnalow o tych czestotliwosciach.

    Polecam znakomita ksiazke

    Making Silicon Valley: Innovation and the Growth of High Tech, 1930-1970 (Inside Technology), by Christophe Lecuyer

    Ksaizka omawia historie SV od samego poczatku az do czasu gdy Shockley sie tam pojawil.

    Proponuje roniez IEEE History Network. Historia klistronu, magnetronu itede jest tam dostc dokladnie omowiona. Przez specjalistow

  13. @le_mon: „Przypomnieć należy, że w czasie kiedy Amerykanie dopiero zastanawiali się jak zrobić radar, który da się wepchnąć do samolotu”

    Stwierdzic nalezy ze mija sie Pan z prawda. Prolonuje studia zrodel ktore podalem @zza kaluzy

  14. @baka: „Coś mi się zdaje, że głównym powodem inwestycji jest tania siła robocza,”

    Nei wydaje mi sie. Google bedzie wystepowac w roli Venture Capitalist – udostepniac funcuszze startupom na tej zasadzie jak w Silicon Valley. W zamian, bedzie tzrymac palec na produkcie opracowanym pzrez startup majac pierwszenstwo w kupnie produktu albo I calej firmy

    Google kupuje okolo 30 firm miesiecznie; w wiekszosci przypadkow kupno jest nie po to aby kupic produkt, ale aby kupic LUDZI o wysokich kwlifikacjach

    Proponuje lekture ksiazki

    The New Kingmakers by Stephen O’Grady

    Mozna sie dowiedziec o prawdziwej motywacji firm takich jak Google. Niezaleznie od tego jaka ona jest, w zadnym wypadkuc nei chodzi o Tania sile robocza. Chodzi o wylowienie GENIUSZY. Ktorym sie potem bedzie placic tyle ile zasluguja

  15. @zza kaluzy
    **http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,3689696.html

    Doskonaly tekst. Pokazujacy Dlaczego Nic Z Tego Nie bedzie. Co znam z autopsji gdy probowalem przeniesc na grunt Polski rozne rzeczy ktorymi sie zajmwowalem w Ameryce.

    „Co ja z tego bede mial” I „Nie mozemy inwestowac w ryzyko” to glowne hamulce.

    Ale… Google moze to zmienic. Co osobiscie wydaje mi sie malo prawdopodobne, bo nei zmieni srodowiska I mentalnosci, ale szansa jest I nei nalezy jej ignorowac

  16. @Andrzej Lewandowski
    5 czerwca o godz. 16:18
    „Proponuje roniez IEEE History Network. Historia klistronu, magnetronu itede jest tam dostc dokladnie omowiona. Przez specjalistow”

    Pierwszym latającym radarem był H2S. Jego nadajnik pracował na wnękowym magnetronie. Powstał w zespole pod kierownictwem Sir Bernarda Lovella. Poniżej podaję link do historii jego powstania opisanej słowami szefa tego projektu.
    **http://rsnr.royalsocietypublishing.org/content/58/3/283.full.pdf

    Nie znalazłem przykładu amerykańskiego radaru montowanego na samolotach i opartego na klistronowym nadajniku.
    Z drugiej strony rzeczywiście odbiornik nie wymagał dużej mocy i tam mogły być instalowane klistrony. Nie wiem czy tak było w radarze H2S.

  17. @Andrzej Lewandowski 5 czerwca o godz. 17:18
    „Doskonaly tekst.”
    Jeden z dyskutantów jest od dawna aktywny w Polsce w sferze venture capital. O ile wiem rozkręcił swój własny fundusz inwestycyjny w dziedzinie high-tech. Ciekaw jestem jak mu idzie.

  18. A jednak stawiam na tania sila robocza i ogolnie, duzo nizsze koszty prowadzenia takiej dzialalnosci w Polsce. A byc moze rowniez wieksze dziury w przepisach podatkowych, ochrona patentowa…. Nie ludzmy sie, Google to interes, a jednym z podstawowych elementow ich dzialalnosci jest minimalizacja kosztow i maksymalizacja zyskow, a sa w tym naprawde dobrzy (ze swojego punktu widzenia). Z pewnoscia nie jest to bezinteresowna milosc do Polski i Polakow.
    nb, strojenie sie w falszywe piorka „obroncow demokracji” (a propos przerabianie symbolu Solidarnosci na google) jest obrzydliwe, biorac pod uwage dzialalnosc Google.

  19. @zza kaluzy: „Nie znalazłem przykładu amerykańskiego radaru montowanego na samolotach i opartego na klistronowym nadajniku.
    Z drugiej strony rzeczywiście odbiornik nie wymagał dużej mocy i tam mogły być instalowane klistrony. Nie wiem czy tak było w radarze H2S.”

    IEEE History Network:

    „The British had an excellent ground-based radar system using magnetron receivers and transmitters, but the receivers were too heavy to carry in the fighter planes of that time. Long before the United States showed much interest in the radar possibilities of the klystron, the British had a working klystron adapted for use in their radar receiver, complementing the magnetron transmitter. The klystron receiver, which was lighter than the magnetron receiver, made airborne radar possible. By late 1940, when the Germans switched to night bombing, the British had succeeded in equipping their night fighters with this new radar, and it was as part of British airborne radar that the klystron helped win the Battle of Britain.”

    http://www.ieeeghn.org/wiki/index.php/Klystron

    Wiecej:

    The same year, (and before
    Pearl Harbor) a visit by British scientists to America launched an extraordinary
    collaboration between Britain and the US, which resulted in magnetrons and
    klystrons being manufactured for the war effort in Western Electric, Sperry, and
    other American factories. The reflex version of the klystron, perfected at Sperry and
    in British laboratories, served as the local oscillator in superheterodyne radar
    receivers. Magnetrons powered the transmitters. Together, the magnetron and the
    klystron made possible airborne S-band radar, a major factor in securing air
    superiority for the RAF.17

    http://www.slac.stanford.edu/cgi-wrap/getdoc/slac-pub-7731.pdf

    Jeszcze wypada zauwazyc ze magnetron doskonale sie nadaje do generacji mikrofal duzej mozy, ale wzmacniacz z niego kiepski. Klistron zas zostal zaprojektowany jako wmacniacz

    Wypad jeszcze dodac ze speory wkald do konstrukcji magnetronu wniosl polski elektronik, Profesor Janusz Groszkowski.

    Klistron zas bym produktem naukowcow amerykanskich I produktem Silicon Valley gdy nie byla ona jeszcze „silicon”

    I na tym zakonczyc dyskusje na temat radaru bo nie ma sie ona nijak do tematu zapuszczonego pzrez Gospodarza. Zreszta, ani Pan ani ja nei ejstesmy w tej dziedzinei specjalistami. Przynajmniej tak mi sie wydaje

  20. Szkoda ze blog Pana Redaktora zdycha powoli. Widocznie ma Pan Redaktor ciekawsze zajacia. Gdyby nie zdychal. z checia skomentowalbym Panski wywiad z szefem Google z ostatniego numeru Polityki. Ale pisac w proznie mi sie nei chce

  21. @Andrzej Lewandowski: przesilenie wiosenne ale idzie lato, będzie lepiej – proszę pisać

css.php