Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

4.12.2013
środa

Młody Polak potrafi, czyli PISA 2013

4 grudnia 2013, środa,

W Polsce euforia, w Wielkiej Brytanii, Francji, Szwecji szok. Wyniki najnowszego badania PISA, mierzącego osiągnięcia edukacyjne 15-latków z 64 krajów świata, organizowane przez OECD. Wynika z niego, że polscy gimnazjaliści zbliżają się systematycznie do czołówki. Czy to oznacza, jak ogłosił wczoraj premier Donald Tusk, że młodzi Polacy należą do najzdolniejszych w Europie i na świecie?

Wyniki badań PISA, które mierzą umiejętności w zakresie matematyki, nauk ścisłych i czytania są jednoznaczne – w stosunku do poprzednich badań sprzed trzech lat przesunęliśmy się do przodu o 13 pozycji (w matematyce), wybijając się wysoko ponad średnią. W tym samym czasie Szwedzi o tyle pozycji się osunęli, spadając na 28 pozycję. Do przodu poszli zarówno uczniowie najsłabsi, jak i najlepsi. Jest się więc z czego cieszyć. Pamiętając wszakże o dawnym powiedzenie, które ma kilku autorów, lecz mówi to samo: istnieją kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki. Nie zamierzam podważać wyników badań PISA, choć są badacze kwestionujący sensowność tej analizy. Pisze o tym „The Guardian” analizując tegoroczne wyniki.

Zasadniczy problem z badaniami tego typu, że mierzą one tylko to, co mierzą w ramach przyjętej metodologii. A to tylko fragment obrazu składającego się zarówno na poziom wykształcenia, jak i na jakość całego systemu edukacyjnego. Bez uzupełnienia o inne badania, pokazujące choćby kompetencje społeczne (tych PISA nie mierzy) nie dowiemy się, jaki polscy uczniowie są np. obywatelami. OECD tym się nie interesuje, jest organizacją gospodarczą, więc interesuje się pomiarami „kapitału ludzkiego”. Młodzi Polacy przekształcają się w kapitał ludzki coraz wyższej jakości. Czy w tym samym czasie stają się lepszymi obywatelami, zdolnymi do współdziałania?

Z tym zdaje się jest gorzej, psychologowie obserwują także zjawisko odroczonej dorosłości (bada je prof. Anna Brzezińska) – coraz lepiej wykształceni (mierząc osiągnięciami w testach PISA) młodzi Polacy mają coraz większy problem z dojrzewaniem jako samodzielne, autonomiczne jednostki. Działa edukacja, nie działa indywiduacja – ze szkół wychodzą zewnątrzsterowne cyborgi długo jeszcze po studiach niezdolne do samodzielności. Tego PISA nie ujawnia, bo nie taki cel tych badań. My jednak ciesząc się z wyników, powinniśmy pamiętać również o ciemniejszej stronie.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Worth noting that Poland ranks 7th WORST in terms of pupil satisfaction from school. Only a few neighbors and Korea have unhappier students, PISA also shows.

  2. Mam niejakie watpliwosci wzgledem mozliwosci estrapolacji wynikow testow osiaganych pzrez specjalnie trenowane zepoly. Mam watpliwosci wzgledem testow w ogole.

    Polscy studenci informatyki wygrywaja liczne konkursy, ale jakos to sie nie przeklada na potege polskiego przemyslu informatycznego.

    Kandydaci na studia w USA przechodza dosyc drakonskie testy (SAT) do ktorych przygotowuja sie wiele miesiecy. Potem, jak juz zostana przyjeci na studia, pzrechodza wewnetrzny, uniwersytecki egzamin czytania, pisania I rachowania. Ten egzamin oblewa srednio 40%, wiec sie ich daje na roczny „remedial year” gdzie sie ich uczy tych trudnych umiejetnosci. Po roku, polowa oblewa kolejny egzamin. Ale w testach sa znakomici.

    No, ale jak ktos nie ma watpliwosci… Polecam niedawno wydana ksiazke, o ktorej glosno bylo w amerykanskich mediach:

    The Smartest Kids in the World: And How They Got That Way, by Amanda Ripley

    Autorka omawia 3 kraje ktore jej zdaniem albo pzroduja w edukacji, albo dokonaly najwiekszego postepu: Koree Poludniowa, Finlandie, I o dziwo.. .Polske.

    Fragment z jednej z recenzji z Amazona:

    „The overall impression one is left with is that Finland and Poland’s educational systems clearly have advantages over the U.S. system. These systems are more rigorous, and have higher expectations than the U.S. system. Furthermore, Finland apparently has much higher standards for teacher candidates, and higher relative teacher salaries. One is left to wonder if perhaps this teacher quality variable is the key to meaningful education reform.”

    Mam watpliwosci, ale nie moge ich poki co wyluszczyc, bo ksiazke sciagnalem na Kindla dopiero wczoraj I nei skonczylem lektury. Dam znac jak skoncze. Poki co, rekomenduje wszystkim zainteresowanym tematem

  3. Między poziomem edukacji, dzisiaj ujętym w ramy efektów kształcenia na uczelniach, a umiejętnościami np.: projektowania i testowania programów, leczenia czy nawet skutecznego sprzedawania jest odległość liczona w latach świetlnych.
    Właśnie na tym należy się skupić.
    Tu należy dodać, że dla produkowania dużej ilości dóbr wystarczy niewielu inżynierów, menadżerów czy finansistów ale o bardzo dobrych umiejętnościach.
    W Polsce wystarczyłoby kilkanaście uczelni mających nieograniczone budżety i możliwość bezwzględnej selekcji.
    Nowe ustawy mniej więcej zmierzają w tym kierunku.
    Tylko po co nam wyrafinowanie wykształceni absolwenci? czy dobrze wyedukowana młodzież? Gdzie oni znajdą możliwości wykorzystania swoich umiejętności?
    Są zagrożeniem więc będą wyparci na „zmywak” albo „śmieciówki” oczywiści za pewnymi wyjątkami… jak zwykle ….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polecam film dokumentalny „Alpabet” !!!

    http://www.youtube.com/watch?v=oVe5yVMIGqM

  6. Dawno nie miałem do czynienia ze szkołą i nie mam własnych obserwacji ani przemyśleń dotyczących systemu edukacji, nie będę więc o nim się wypowiadał. Chciałbym natomiast podzielić wątpliwości Gospodarza, a nawet poszerzyć je. To oczywiście cieszy, że nasze dzieci są wysoko oceniane. To wielki kapitał. Tym bardziej powstaje pytanie o to, co z tym kapitałem robimy. Mnie nasuwają się same smutne odpowiedzi. Poprosiłbym o jakieś krzepiące.
    I jeszcze jedno: czy rzeczywiście u nas się poprawia, czy dookoła tak pogarsza. Czy czasem nie obserwujemy po prostu szybszej niż u nas degeneracji krajów przodujących w hmm… rozwoju? Ale tak czy owak, cieszyć się należy.
    Poprosiłbym też Gospodarza, jako znawcę wszystkich trzech chwalonych w „The Smartest Kids in the World” krajów (Korea Płd, Finlandia, Polska), o pogłębioną refleksje na ten temat, bo mnie się wydaje, że systemy edukacji są w tych krajach bardzo różne. Może jednak z bliska widać coś wspólnego?

  7. Główny problem PISA polega na tym, że z narzędzia badawczo-pomiarowego stało się celem per se.

    Scentralizowane i zbiurokratyzowane systemy edukacyjne, będące dziedzictwem oświeconego absolutyzmu Prus przełomu XVIII/XIX wieku nie potrafią zdefiniować celów swojego działania tak, żeby uzasadnić etatyzm w sposób akceptowalny w państwach liberalnej demokracji. Wynik w rankingu PISA staje się tu świetnym celem zastępczym.

    Władze edukacyjne wielu krajów (w tym i Polski) uznały dobre miejsce w rankingu PISA za swój cel podstawowy. Zachowują się jak lekarz, który za główny cel swoich działań uznał zmniejszenie gorączki pacjenta, a jeśli pacjent umrze, to tym lepiej — zdecydowanie wygramy w rankingu najniższej gorączki.

    Mitem jest, że te badania wykazały cokolwiek na temat „umiejętności myślenia”. Badanie PISA skonstruowane jest w ten sposób, że bardzo jest czułe na zupełny analfabetyzm: nawet niewielki odsetek uczniów, nie radzących sobie z najprostszymi zadaniami ciągnie wynik kraju bardzo mocno w dół. Natomiast badanie nie rozróżnia pomiędzy półanalfabetami, odpowiadającymi w brykowy sposób na najprostsze pytania, a uczniami rozwiniętymi intelektualnie na takim poziomie, jakiego Czytelnicy tego bloga zapewne chcieliby dla własnych dzieci.

    PISA niestety nie publikuje ani kompletu zadań, ani szczegółów metodologii przeliczania wyników. Mamy natomiast dostępną serię zadań przykładowych: http://www.oecd.org/pisa/test/form/
    Można przyjąć, że PISA dołożyło starań, by były one reprezentatywne dla wszystkich zadań, używanych w badaniu. Porównując je z podobnymi zadaniami z badania 2003 widać istotne obniżenie ich poziomu (wbrew deklaracjom PISA, że kolejne badania są dobrze porównywalne). Zniknęły właśnie zadania wymagające odrobiny choćby inwencji i myślenia, a najambitniejsze tegoroczne zadanie (lev.6, o wycieczce rowerem nad rzekę) polega na podstawieniu danych z tekstu o rowerowej wycieczce do wzoru prędkość-droga-czas. To NIE JEST zadanie testujące zdolność do myślenia i kojarzenia, ale najbardziej banalne i schematyczne szkolne zadanie, jakie pokolenie temu rozwiązywali uczniowie 6. klasy podstawówki.
    Jedyne zadanie, swoim sformułowaniem zachęcające do pomyślenia nad nim i przeanalizowania problemu (lev.4, o obrotowych drzwiach), podaje odpowiedzi do wyboru, z których żadna nie jest prawidłowa, a ta oceniana według klucza jako dobra, odpowiada BEZMYŚLNEMU podstawieniu do wzoru.

    Doprawdy polski system edukacyjny może być dumny, że jedynie 14.4% polskich piętnastolatków nie radzi sobie z zadaniami polegającymi na porównaniu dwóch słupków na wykresie i udzieleniu odpowiedzi, który słupek jest wyższy. Mamy też ogromny powód do dumy, że aż 5% radzi sobie z wyzwaniem intelektualnym, polegającym na policzeniu średniej prędkości, mając dane długości dwóch fragmentów trasy i czasy ich przejazdu!

  8. Mieszkam w Anglii, mam partnera Anglika, ktory ma 4-ke dzieci z pierwszego malzenstwa. Dwojka juz po 3-letnich studiach. Tak na marginesie: 80% mlodych wyksztalconych Anglikow, to nie sa osoby po magisterskich studiach, tylko po 3-letnich.
    Wiekszosc z nich ma problemy z dorosloscia i z dojrzewaniem. Najstarszy wyjechal do Polski, bo w Anglii nie mogl dostac ciekawej pracy, a inna nie byl zainteresowany. Duze oczekiwania, a rzeczywistosc jest malo obiecujaca. Mieszkaja u rodzicow, bo to jest wygodne i tanie. Zarabiaja, zeby wydawac na iphone, ciuchy, imprezy i gadgety. Rzeczywistosc ich przerosla; a samodzielnosc wydaje im sie hororem. Poza tym rodzice sa tacy kochani, ze wszystko dla nich zrobia – coz, jestesmy sami sobie winni.
    Chyba miesiac temu, w The Economist byl artykul na temat The Smartest Kids in the World: And How They Got That Way, by Amanda Ripley – chwalono polski system edukacyjny. Ciekawe.

  9. @Gospodarz
    OECD interesuje przede wszystkim żeby było tanio, jeszcze raz żeby było tanio i jeszcze raz. I to wszystko … 😉

  10. Panie Redaktorze,

    Problem w tym, że wyniki PISA – choć są bez wątpienia poprawne metodologicznie – podważyć się da i nawet trzeba to robić, ponieważ służą one ordynarnej propagandzie niestety. Powodów do ich podważenia jest ileś, ale dwa z nich wydają mi się najważniejsze:

    1. Nie jest w najmniejszym stopniu jasne, jaki wpływ na rzeczywiście mierzone w PISA kompetencje (proszę zajrzeć do testów i zastanowić się, czy poprawność odpowiedzi ma cokolwiek wspólnego z wykształceniem) ma szkoła. Te testy w części kompetencji językowych oraz w części dotyczących nauk przyrodniczych polegają wyłącznie na podaniu odpowiedzi na pytania, przy czym ta odpowiedź zawsze jest zawarta w towarzyszących pytaniom tekstach, wykresach lub grafach. Sprawdzana jest zatem zdolność do elementarnego rozumienia i kojarzenia faktów. Test umiejętności matematycznych jakichś umiejętności „wyuczonych” już wymaga. Z tego powodu zresztą korelacja między wynikami z matematyki i nauk przyrodniczych okazuje się wbrew oczekiwaniom słabsza niż ta pomiędzy umiejętnością czytania i naukami przyrodniczymi. Fińskie dzieci umieją „czytać ze zrozumieniem” zanim trafią do szkoły. Polskie również coraz częściej to potrafią i stąd być może ów awans Polski w PISA. Wiele danych pokazuje, że czymś, co PISA mierzy, jest kulturowe zróżnicowanie badanych krajów, a zupełnie nie szkoła.

    2. Wbrew powszechnemu mniemaniu dane PISA nie mówią o faktach i zawierają głównie oceny bardzo silnie znaczone dość specyficzną aksjologią. Można ją podzielać – mnie ona jest nawet dość bliska – ale trzeba przede wszystkim wiedzieć, jak silnie na miejsce w rankingu wpływa aksjologicznie motywowany sposób określenia miary. Przede wszystkim miara obiektywna tu nie istnieje i nie może istnieć. Nie da się ludzkiej wiedzy z różnych dziedzin i różnych poziomów porównywać ilościowo – jeśli chce się to robić (a PISA to robi), trzeba się zdecydować na miarę arbitralną. Czy wiedza nabyta przez kogoś, kto właśnie przestał być analfabetą i nauczył się kładać literki jest więcej warta od wiedzy nabytej przez kogoś, kto właśnie posiadł zdolność rozwiązywania równań różniczkowych drugiego stopnia? PISA stosuje w tych przypadkach bardzo charakterystyczną i silnie asymetryczną wagę.

    W latach 2000 – 2012 wyniki Polski w czytelnictwie w skali PISA wzrosły o ponad 20 punktów, czyli sporo – to bezprecedensowy wzrost, który nie jest jednak w najmniejszym stopniu faktem, a wyłącznie arbitralną oceną sytuacji.

    W roku 2000 24% polskich uczniów wypadło na najniższym w PISA poziomie umiejętności czytelniczych, co oznacza funkcjonalny lub literalny analfabetyzm. W roku 2012 odsetek ten wyniósł niewiele ponad 10%, choć trzy lata wcześniej było to jeszcze 15%. To jest fakt, który byłoby trudno zakwestionować, choć zastrzeżenia podnosić się da. Przede wszystkim jednak oceną, a nie faktem jest stwierdzenie, że ten wynik mówi cokolwiek o polskiej szkole. Zostawmy to jednak, bo istnieje również drugi koniec skali.

    W tym samym 2000 roku 25% polskich uczniów demonstrowało również najwyższe w skali PISA umiejętności. W 2009 roku było ich już tylko 7,2%, a Polska już wtedy miała za sobą ponad dwudziostopunktowy wzrost. W 2012 sytuacja się poprawiła i mamy już tych „najlepszych” ponad 10% (cudzysłów wynika z tego, co jest najlepsze w testach PISA).

    Konkluzja o poprawie sytuacji w Polsce staje się – jak widać – wątpliwa. Ta poprawa następuje według PISA wtedy, kiedy przybywa średnich, a ubywa tych na końcach skali, przy czym górny koniec skali „waży” mniej więcej trzykrotnie mniej niż dolny.

    Co przy okazji wyjaśnia np. różnice między Finlandią, a USA. W surowych danych PISA da się wyczytać, że uczniowie amerykańskich szkół prywatnych „punktują” w PISA zdecydowanie powyżej szkół fińskich któregokolwiek sektora (w Finlandii zresztą takich różnic nie ma). Finlandia nie zna amerykańskiego problemu gett – po prostu. Ale ona nie zna również np. amerykańskiego MIT, który ze swymi patentami i ponad dwoma bilionami dolarów obrotów spółek technologicznych tworzonych przez studentów i absolwentów byłby dzisiaj jedenastą potęgą gospodarczą świata, gdyby chcieć to w ten sposób liczyć. W czasach świetności Nokii Finlandia importowała programistów między innymi z Polski, która wówczas w PISA była średniakiem, a wcale nie prymusem. Z badań ROSE wynika natomiast, że Finlandia – podobnie jak Polska niestety – wypada na szarym końcu, jeśli zapytać, czy i w jakim stopniu szkolne oceny i wyniki PISA przekładają się na rzeczywiste zainteresowania przedmiotem. Fińskie dzieci są przeciętnie dobrze wykształcone, grzeczne i wszystkie marzą o tym, by zostać nauczycielami dzieci jeszcze grzeczniejszych.

    Niestety awans Polski w PISA nie jest sukcesem polskiej szkoły i pożałowania godnych reform oświatowych, a odwrotnie brzmiące pokrzykiwania polityków są żałosną manipulacją. Byłoby szkoda, gdybyśmy się na nie nabierali.

  11. Należy się cieszyć z tego że młode pokolenie wypada coraz lepiej względem innych pod względem wiedzy, jednak jest jeszcze dużo do zrobienia. Chodzi mi tu o danie możliwości w późniejszym okresie, niestety nasze państwo nie przeznacza na rozwój nauki, nowych technologii, badań zbyt dużych pieniędzy przez co tracimy tych co mogli by coś odkryć, a żeby się spełnić uciekają za ocean.

  12. To tylko propagandowa interpretacja wyników badań, które same w sobie są propagandowe!!!
    Myśmy dobremu wynikowi w tych badaniach podporządkowali nasz system szkolny i egzaminacyjny(czego cywilizowane kraje nie robią!) no to mamy wynik!!!
    Co nie zmienia faktów, że
    1.Nasi, nawet najlepsi gimnazjaliści (laureaci i finaliści konkursów matematycznego i fizycznego oraz OMG z Mazowsza) mają problemy z dodawaniem ułamków.
    2.Polski maturzysta zainteresowany (i odpowiednio zdolny i zmotywowany!)naukami technicznymi i ścisłymi jest, w porównaniu z podobnymi sobie maturzystami brytyjskimi (egzaminy A-level), niemieckimi, amerykańskimi(tam nie ma matury,ale są SAT i Advanced Placement!), australijskimi,hinduskimi, zdającymi Międzynarodową Maturę (IB) etc. o Chińczykach, Koreańczykach i Wietnamczykach nie wspominając, jest po „reformie” Handkego o ponad 2 lata do tyłu w edukacji matematycznej!!!
    3.W międzynarodowych olimpiadach uczniowskich w kluczowych dla świata technologii dziedzinach (matematyka, informatyka, fizyka, chemia, biologia) Polska w klasyfikacji medalowej jest na poziomie (lub już poniżej!) takich 4 razy mniejszych i od Polski biedniejszych krajów jak Białoruś, Bułgaria, Węgry czy dwukrotnie mniejsza Rumunia!!! Tu się ujawniają i tworzą przyszłe światowe elity intelektualne! 🙁
    Oczywiście tego wszystkiego PISA nie bada, ale problemy zostają … 😉
    Więc sukces jest raczej pozorny, a wykształcenie naszych dzieci o wyższych talentach i ambicjach niż praca na kasie w TESCO – marne!!!

  13. Wiele wskazuje na to, że testy PISA to wielka mistyfikacja. Cały system edukacji i poszczególne szkoły mają wszelkie znamiona organizacji totalitarnych, opartych na manipulacji. Zatem wzajemne dopasowanie działań „edukacyjnych” i testów nie nastręcza wielkich trudności. Analogia z Peerelem nasuwa się bezwiednie: w tamtej rzeczywistości nasz system też miał dobre wyniki.
    Każdy system edukacji (i nie tylko) można uwznioślić lub ośmieszyć testami. Wystarczy tylko dobrać odpowiednie testy. Najważniejszym i najbardziej obiektywnym testem skuteczności edukacji jest życie – życie po zakończeniu edukacji.
    Proponuję taki test matematyczny: zadać wszystkim nauczycielom w Europie pytanie „skąd wzięły się liczby niewymierne ?” Tego typu dziecinnych pytań można zadać wiele. Ośmieszenie nauczycieli gwarantowane. – Jakie z tego byłyby wnioski ? – Takie same jak z badań PISA – żadne.
    Ja jestem tylko rodzicem, czyli ekspertem od edukacji moich dzieci, więc żadne testy nie wpływają na moją wyważoną opinię o szkole:
    Wasza szkoła blokuje rozwój mojego dziecka. To jest Wasza szkoła. „Nienawidzę” Waszej szkoły, ponieważ to jest szkoła niszcząca. Zdarzają się wyjątki. Oskarżam Was – Prezydenta, Premiera, posłów, urzędników, profesorów, ekspertów – o to, że firmujecie system edukacji szkodliwy dla mojego dziecka i dla milionów innych dzieci-ludzi-obywateli.
    Wczoraj pomagałem mojemu dziecku w odrabianiu zadań domowych z dwóch przedmiotów. Jestem pewien, że lekcje z tych przedmiotów przeprowadziłbym lepiej niż nauczyciele mojego dziecka. To ilustruje wielki dramat polskiej szkoły. „Nienawidzę” szkoły, która jest „głupsza” od zwykłego rodzica lub ucznia. Profesor Dylak opowiadał mi, że widział jak w Holandii nauczyciele współpracują z uczniami i rodzicami. Poproszę o adresy takich szkół w Polsce.
    Przestańcie testować Wasze szkoły. Przestańcie debatować o Waszych szkołach. Zacznijcie zastanawiać się nad tym, co zrobić żeby szkoły były Nasze.

  14. Kilka moich uwag co do danych, opublikowanych przez PISA i tego, co z nich można wyczytać:
    http://osswiata.pl/stojda/2014/01/03/pisa-2012-analiza-krytyczna/

  15. @Ksawery Stojda: w odpowiedzi wpis Przemysława Biecka na blogu smarterpoland.pl http://smarterpoland.pl/index.php/2014/01/mity-dotyczace-pisa-2012/

css.php