Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

13.05.2013
poniedziałek

Pożegnanie z prywatnością?

13 maja 2013, poniedziałek,

Do Warszawy zjechała dziś Viviane Reding, komisarz unijna ds. sprawiedliwości i wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej. Reding walczy o wprowadzenie rozporządzenia, które zwiększyłoby ochronę danych osobowych i prywatności mieszkańców UE. Cel szlachetny i godny poparcia, choć jak mawiają sceptycy (lub realiści), nowa regulacja niewiele zmieni sposób, w jaki działają najwięksi na tym rynku gracze. Kilka lat temu na konferencji Krakowie Jonathan Zittrain zauważył, jak dziwnie zmienił się świat: przez całą historię ludzkości miarą emancypacji było prawo do publikacji, dziś walczymy o coś dokładnie odwrotnego, prawo do prywykacji (po angielsku mówił privycation). 


Viviane Reding w ramach swej wizyty odwiedziła rano Szkołę Główną Handlową, gdzie wystąpiła razem z Michałem Bonim. Spotkanie miało dość rytualny charakter, gdzie pojawiły się wszystkie argumenty odwołujące się do konieczności zachowania równowagi, praw człowieka i konkurencyjności oraz apele, żeby dyskusji nie upolityczniać i nie ideologizować, tylko prowadzić racjonalną debatę. Ciekawe oczekiwanie, o jakiej racjonalności przy okazji mowa? Bo gdy zestawia się interesy gospodarcze z interesami strategicznymi państwa i prawami jednostek odwołać się można przynajmniej do kilku racjonalności: wolnego rynku, racji stanu lub właśnie praw człowieka. Wybór płaszczyzny debaty ma charakter jak najbardziej polityczny.

Tyle tylko, że na taką debatę już trochę zbyt późno, odsyłam do swojego komentarza w Dzienniku Opinii (Samotność Viviane Reding) – napisany tuż przed przyjazdem Reding, poniżej fragmencik:

Oczywiście, jeśli Unia Europejska wprowadzi proponowane rozporządzenie, obywatele Unii poczują się nieco bardziej komfortowo. Zyskają nieco argumentów w konfrontacji z władcami cyfrowych sieci. Ci będą musieli się nieco bardziej natrudzić, by osiągnąć strategiczny cel. Sam cel jednak się nie zmieni, bo nie jest celem jakiegoś tam Google’a, Facebooka czy Apple’a. Celem tym jest eksploatacja ostatniego dostępnego i nie wykorzystanego jeszcze wystarczająco surowca –  ludzi. Ludzi rozumianych nie jako zintegrowane osoby, lecz jako wiązka parametrów składających się na profil. To ten profil, a nie człowiek jest przedmiotem zainteresowania współczesnego państwa, postfordowskiego pracodawcy i zindywidualizowanego marketingu.

Polecam także wywiad z Katarzyną Szymielewicz, prezeską Panoptykonu, jaki opublikowałem w ostatniej, ubiegłotygodniowej  „Polityce.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. zaraz, zaraz, a czy ktos zmusza nas do zakladania „profilu’ na facebooku, google, twitterze?
    Prawo o ochronie prywatnosci ma nas bronic przed wlasna glupota?

  2. Racja, tutaj należy pamiętać o przyczynach problemów a nie skutkach. Z ludzką głupotą powinno się walczyć za pomocą edukacji a nie biurokracji. Moim zdaniem ważniejszą kwestią jest transparencja i ona powinna postępować wprost proporcjonalnie od jednostki prywatnej jako najmniej transparentnej do organów publicznych, już nawet globalnych jako maksymalnie przejrzystych – przynajmniej na linii organ-osoba prywatna.

  3. @ ppp
    Wiele jest praw chroniacych głównie przed własną głupotą

  4. No dobrze, to co, powinniśmy wrócić do epoki kamienia łupanego i odciąć się od techniki, nie zakładaj konta na fb, nie zakładaj poczty, ani profili. Pewnie że powinno się rozsądnie dysponować swoimi danymi osobistymi ale bez paranoi.

  5. Najwyraźniej wyciek dotyczący programu PRISM spowodował panikę wśród dostawców treści. Od zawsze miałem zaznaczone w przeglądarce, że nie życzę sobie być śledzony, ale i tak ładowano we mnie ciasteczka co chwila. A dziś niespodzianka, cisza w eterze, tylko ciasteczko google’owskie Mozilla mi chyłkiem co jakiś czas podrzuca, jak to od dłuższego czasu ma w zwyczaju (nie udało mi się rozszyfrować mechanizmu, na pewno ciasteczko pojawia się i bez używania wyszukiwarki Google’a). I teraz pytanie: czy to obyczaje ciasteczkowe się poprawiły, czy raczej Firefox zaczął instalowanie ciasteczek ukrywać przed użytkownikiem?

css.php