Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.09.2016
piątek

Miasto Archipelag

9 września 2016, piątek,

large_SPRINGER__Miasto_Archipelag___ok_adka_96_dpiZadanie karkołomne. Po pierwsze, dotrzeć do 31 miast, które w 1999 r. straciły status wojewódzki.

Po drugie, opowiedzieć o nich w sposób tak ciekawy, by pokazać, że Andrzej Bursa się mylił, gdy pisał, że w d… ma małe miasteczka. Filipowi Springerowi udało się tego dokonać.

Byłe miasta wojewódzkie – np. Chełm, Suwałki, Skierniewice, Wałbrzych – nie są bardzo małe, ale też oczywiście daleko im do metropolii. Gdy przestały być stolicami województw, stały się miastami powiatowymi, tracąc wiele z dawnego prestiżu i zasobów. Ten dziwny proces najpierw wzlotu rozpoczętego w 1975 r., a potem upadku opisuje doskonale Filip Springer. Jeszcze jednak zanim wyruszył w swoją podróż, realizowaliśmy w POLITYCE cykl „Portrety Polskich Miast”, opisując nasze metropolie. Cykl kończył „Niezbędnik Inteligenta” poświęcony miastom, a w nim ranking jakości życia. Rozszerzyliśmy go na wszystkie 66 miast o statusie powiatu, a więc również na byle miasta wojewódzkie.

Wyniki tego rankingu zaskoczyły nas, bo okazało się, że wielkość miasta nie musi mieć znaczenia. Tzn. wysoko uplasowały się na naszej liście ośrodki niemające statusu metropolii, Ostrołęka na piątej pozycji, Leszno mieszczące się w pierwszej dziesiątce, Kalisz. Ranking przygotowywaliśmy, adaptując metodologię OECD polegającą na łączeniu wskaźników „twardych” z pomiarami opinii dotyczących różnych kwestii. W efekcie powstaje syntetyczna miara łącząca oceny obiektywne, np. ilość środków pozyskanych Unii Europejskiej, z subiektywnymi ocenami mieszkańców. Tak skonstruowany pomiar pokazuje, że przestrzenie dobrego życia można stworzyć w mniejszych ośrodkach.

Filip Springer w swej książce pokazuje, jak to się dzieje, że bezbarwne i odległe dla mieszkańców dużych miast mniejsze ośrodki nabierają życia, charakteru, tożsamości. Oczywiście, decydują o tym ludzie. To oni aktywizują pamięć miasta jako źródło jego współczesnej tożsamości, to oni poprzez różne inicjatywy społeczne, kulturalne kreują sferę publiczną lub przynajmniej jej namiastki, niezbędne do tego, by uniknąć anomii jaka często pojawia się w obszarach upadku. Bo wiele byłych miast wojewódzkich to ośrodki, które zmagają się nie tylko z upadkiem prestiżu po utarcie statusu, ale także mierzyć się muszą z konsekwencjami poprzemysłowej restrukturyzacji. Wystarczy wspomnieć Wałbrzych czy Radom.

Kibicując od początku projektowi Filipa Springera (relacje z Miast Archipelagu autorstwa samego Springera oraz jego współpracowników pojawiały się na blogu „Zaułki i pasaże”), zastanawiałem się, jak poradzi sobie z opowieścią. Nic nudniejszego niż 31 portretów miast. Springer znalazł inny pomysł. Kluczy po Polsce jak po labiryncie, więc nierzadko kilka razy trafia do tego samego miejsca. Za każdym razem jednak odsłaniając je od innej strony. Mieszają się wymiary, historia spotyka z teraźniejszością. Najważniejszym jednak nośnikiem opowieści są konkretni ludzie, ich pomysły, projekty. Np. pomysł Justyny Król, która wróciła do Konina i zrealizował w nim pierwszy w Polsce projekt foresightu miejskiego Konin 2050. Albo Teatr Realistyczny ze Skierniewic, legendarna już scena alternatywna zupełnie niedoceniona przez władze miasta.

Tę książkę się czyta. Dla mnie ma ona szczególne znaczenie, bo sam dużo podróżuję po większych i mniejszych polskich miastach. Dlatego cieszyłem się bardzo, gdy w trakcie lektury spotykałem osoby, które sam poznałem wcześniej, z wieloma dziś jestem zaprzyjaźniony. Gdy pojawiają się jako bohaterowie opowieści, książka zaczyna inaczej układać się w ręce. Ale też uprzedzam, że nie jest to lekka, sentymentalna lektura, nawet jeśli napisana jest zręcznym piórem. Polska mniejszych miast, choć bardzo ciekawa, nie jest rajem.

Już teraz zapraszam na spotkanie z Filipem Springerem, jakie organizuję w redakcji POLITYKI 20 września o g. 18. Na pewno nie wszystko napisał z tego, co widział i doświadczył. Będzie okazja zapytać. Cieszę się też, że temat polskiej prowincji bardzo mocno obecny jest podczas przygotowań do październikowego Kongresu Kultury. Jedna z przedkongresowych debat odbędzie się Cieszynie i poświęcona będzie właśnie znaczeniu mniejszych ośrodków dla rozwoju kultury w Polsce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php