28.10.2014
wtorek

Bunt Sieci, wariant węgierski

28 października 2014, wtorek,

Bunt Sieci, Budapeszt, źródło: AFP

Niezwykła jest zdolność polityków do wchodzenia dwa razy do tej samej wody, i to brudnej wody po innych. Nie tylko nie uczą się na uniwersytetach, ale nie uczą się też na cudzych błędach. Viktor Orbán, premier Węgier (zwany Viktatorem – tytuł w pełni zasłużony w świetle kolejnych wyborów potwierdzających poparcie ludu dla jego ugrupowania), tak już uwierzył w swoją moc, że postanowił rozszerzyć władzę także na internet.

I błyskawicznie przyjechał słynny warszawski ekspres – w Polsce próba majstrowania przy internecie na przełomie lat 2009/10 doprowadziła wtedy wirtualnego tylko buntu „obywateli zwanych internautami”, dwa lata później doszło do kryterium ulicznego podczas protestów przeciwko ACTA. Gdy rząd węgierski postanowił opodatkować internet, nie mógł spodziewać się innej reakcji – Węgrzy wyszli na ulice.

Orbán popełnił ten sam błąd, jaki popełniał nasz rząd – nie rozumie, czym jest dziś internet, i traktuje go jak każdy inny element infrastruktury. Jak jest dziura w budżecie, to można go wykorzystać jako kolejne źródło przychodów, tak jak np. zwiększoną akcyzę na papierosy lub alkohol.

Internet jednak zwykłą infrastrukturą nie jest, nie służy jedynie – jak mówił polski klasyk Prezes – do oglądania pornoli przy piwku, tylko jest podstawową infrastrukturą tworzącą hybrydową przestrzeń autonomii. Internet nie jest dodatkiem, gadżetem (choć pewne jego aplikacje mogą jak gadżet służyć), tylko częścią przestrzeni społecznej – tworzy jeden z jej wymiarów, równie niezbędny jak inne, tzw. realne. Przepraszam, że powtarzam banały, ale wydawało się, że relatywnie młody węgierski przywódca powinien to rozumieć. Widać jednak, że rzeczywiście cała jego koncepcja suwerenności politycznej pochodzi z XIX wieku, włącznie z myśleniem o przestrzeni społecznej.

Cóż, Węgrzy sami muszą sobie poradzić ze swoimi problemami, mnie bardziej interesuje pytanie, na ile trwale wyciągnęliśmy lekcję z polskich wojen internetowych?

Niewiele po nich zostało śladu – ruchy protestu się rozpierzchły, została oczywiście pamięć ich uczestników. Pamięć instytucjonalna, po kolejnych roszadach na kierowniczych stanowiskach, istnieje w niewielkim stopniu. Nasza nauka, tak jak dała się protestami zaskoczyć, tak też szybko to zaskoczenie opanowała wyparciem, tak jakby nic ważnego się nie wydarzyło – z trwałego dorobku mamy jedynie opracowanie „Obywatele ACTA”, przygotowane przez działający na marginesie rzeczywistości akademickiej Zespół Analiz Ruchów Społecznych przy pomocy Europejskiego Centrum Solidarności (instytucji kultury, a nie nauki).

Sami rezygnujemy z wiedzy, jakiej źródłem mógłby być jeden najciekawszych społecznych i kulturowych ruchów ostatnich lat. Obyśmy znowu nie byli zaskoczeni, tak jak nasz rząd w 2012 r., a dziś rząd na Węgrzech.

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. No, a przecierz, Panie Redaktorze, jest w Polsce pomysl opodatkownia tabletow i smartfonow, bo MOGA sluzyc o sluchania pirackiej muzyki i ogladania pirackich mediow. Czym sie to rozni od Orbana?

  2. Orban strzela sobie w stopę. UE chce wszystkie chłopy Europy przywiązać feudalnie do wiatraków. Tylko Polski rząd stara się nic nie robić i to się paradoksalnie okazuje najmądrzejsze. Taki ze mnie patriota.

    @Andrzej Lewandowski
    Nie popieram tego podatku od tabletów i smartfonów, ale tablet kupuje się raz, a opodatkowanie internetu byłoby ciągłe i raczej rosnące, bo przesył rośnie, a nie spada.

  3. Dziwne, Węgrzy ciągle głosują na Orbana ( są więc chyba zadowoleni z jego rządów ), a PO i ich zwolennicy bez przerwy ubolewają, że to tyran, który prowadzi kraj ku przepaści.

  4. @KrzysztofMazur: ” ale tablet kupuje się raz..”

    A co z podatkiem od posiadanai radia czy telewizora? Ten sie placi co miesiac, I na dodatek czy sie slucha/oglada czy nie. Jak sie dowiedzialem ostatnio na poczcie, wszystko co umozliwia odbior programu radiowego wymaga zarejestrowania. Nawet tuner w smartfonie.

  5. @Andrzej Lewandowski: znajdzie Pan odpowiedź w swoim pytaniu

  6. Ja bym to raczej nazwał kolejnym podejściem do tematu. Wprowadzenie każdego podatku wiąże się z protestami. Rządy jednak nie odpuszczą i w końcu opodatkują internet. To zbyt łakomy kąsek i zbyt łatwo podatek wprowadzić, abyśmy mogli temu zapobiec.

    Sądzę nawet, że rządy innych krajów z zainteresowaniem przyglądają się węgierskiemu eksperymentowi i jeśli się powiedzie, bardzo szybko zaczną go naśladować.

  7. Jeżeli podatek, to i tantiemy, opłaty licencyjne…….

    Cóż za wspaniała okazja dla globalnych korporacji, by transferować zyski do rajów podatkowych- i to co miesiąc.
    Microsoft próbował swego czasu DZIERŻAWIĆ dostęp do programów, zamiast sprzedawać nośnik wraz z programem.
    Sporo programów ma płatną aktualizację.
    Żyła złota……

  8. @Redaktor Bendyk: Nie znalazlem odpowiedzi w moim pytaniu. Co wiecej, uwazam ze podatek Orbana jest bardziej sprawiedliwy niz nasz od posiadania urzadzen. Tam sie bedzie placic za UZYCIE, u nas sie placi za POSIADANIE.. Dzwne ze troszczymy sie o Wegrow, a gorsze przekrety dopuszczamy na wlasnym podworku

  9. @wiesiek59: Microsoft i inne firmy nigdy nie sprzedawal programow, a tylko wypozyczal. Zreszta, ten model zaczyna byc nieaktualny: obowiazujacym modelem jest subskrypcja na okreslony czas

  10. Oczywiscie rzadzacy nie widza problemu z wyciskaniem pieniedzy pod pretekstem roznych podatkow „dla naszego dobra”. Rzecz w tym, ze jako spoleczenstwo, ktoremu wladza ma sluzyc na to pozwalamy. Niewiele jest przypadkow, gdy spoleczenstwo sie zbuntowalo I zmusilo wladze do wycofania z kolejnych fiskalnych pomyslow ( I nie tylko fiskalnych). Najczesciej jestesmy brani na przetrzymanie, czesto znajda sie tacy, ktorzy widza pozytywne strony kolejnego finsowego wymuszenia I zycie plynie dalej. Czy pdatek od uzywania internetu sie przyjmie, nie wiem. Jednak pomysl zostal „zasiany” I teraz nalezy czekac na pierwsze kielki. Jak jednak pogodzic kolejne podatkowe obciazenia spoleczenstw ze wzrostem wydatkow na militaria i udziale w konfliktach niewiele majacych wspolnego z opodatkowanymi spolecznosciami.

    Pozdrawiam

  11. http://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/na-wegrzech-nowe-podatki-nie-tylko-na-internet/

    Wygląda na to- w świetle tej analizy- że Orbanowi chodziło jedynie o kasę, nie jakieś idee, kontrolę, ograniczenia.
    Cały pakiet miał cele fiskalne……
    A na dodatek, miał przynieść więcej pieniędzy niż wynosiły obroty firm tworzących węgierski internet.

css.php