Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

10.07.2018
wtorek

Wołyń. Groby niezgody

10 lipca 2018, wtorek,

75. rocznica rzezi wołyńskiej nie stała się okazją do gestów pojednania, przeciwnie. Wojewoda lubelski uznał wręcz, że Ukraińcy dopuścili się prowokacji, domagając się pamięci o swoich pomordowanych.

Druga niedziela lipca to dzień modlitw za ofiary rzezi wołyńskiej – rozpoczęła się ona 11 lipca 1943 r., kiedy Ukraińcy zniszczyli wioskę Poryck/Pawliwkę. Prasa ukraińska podaje, że prezydent Ukrainy zabiegał o to, by uroczystości zorganizować wspólnie z prezydentem Polski Andrzejem Dudą. Wspólnych obchodów jednak nie było, Andrzej Duda odwiedził Łuck i Ołykę, Petro Poroszenko Gończy Bród. Wcześniej Poroszenko gościł w Polsce, w Sahryniu na Chełmszczyźnie, gdzie uczestniczył w odsłonięciu pomnika mieszkańców wsi – prawosławnych Ukraińców wymordowanych w marcu 1944 r. przez żołnierzy Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej.

Prowokacja wojewody

Wojewoda Przemysław Czarnek nie może zrozumieć, dlaczego Ukraińcy organizują uroczystość ku czci swoich zmarłych nie w dzień rocznicowy, tylko akurat wtedy, gdy rozpoczęła się rzeź mieszkających na Wołyniu Polaków. Na dodatek pozwalają sobie na takie wypowiedzi jak Grzegorz Kuprianowicz z lubelskiego Towarzystwa Ukraińskiego. Poniżej fragment, który wojewoda lubelski uznał za skandaliczny:

Stoimy przed pomnikiem upamiętniającym ofiarę życia mieszkańców Sahrynia i okolicznych wsi, którzy zginęli w tragiczny ranek 10 marca 1944 r. Warto przypomnieć, że przed ponad 74 laty zginęli tu obywatele Rzeczypospolitej – ukraińscy prawosławni mieszkańcy tej ziemi, na której od stuleci żyli ich przodkowie. Zginęli oni z rąk innych obywateli Rzeczypospolitej dlatego, że mówili w innym niż większość języku oraz byli innego wyznania. Ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego – partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego.

Potem jeszcze wojewoda przywołuje inny cytat z przemówienia Kuprianowicza, tym razem mocno wyrwany z kontekstu, bo Czarnek przytacza tylko słowa:

Żałujemy, że pamięć ukraińskich prawosławnych ofiar Chełmszczyzny nie została w Sahryniu uczczona w analogiczny sposób, jak stało się to w przypadku pamięci polskich ofiar Wołynia.

Pełne zdanie to:

Stoimy przed pomnikiem wzniesionym już 10 lat temu, który nie doczekał się oficjalnego odsłonięcia z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy, tak jak to było pierwotnie uzgodnione. Żałujemy, że pamięć ukraińskich prawosławnych ofiar Chełmszczyzny nie została w Sahryniu uczczona w analogiczny sposób, jak stało się to w przypadku pamięci polskich ofiar Wołynia w Porycku-Pawliwce, w przypadku pamięci ukraińskich ofiar Ziemi Przemyskiej w Pawłokomie czy w przypadku pamięci polskich ofiar Galicji Wschodniej w Hucie Pieniackiej.

Pamięć czy symetryzm

Różnica jest zasadnicza. Wyimek użyty przez Czarnka służy jako dowód na ukraiński „symetryzm” zrównujący akcję antypolską OUN-UPA z działaniami przeciwko ludności ukraińskiej. Kuprianowicz, jeśli wczytać się w pełną wypowiedź, odwołuje się do innego porządku – porządku pamięci o wszystkich ofiarach. Dlatego też odwołuje się do słów Lecha Kaczyńskiego wypowiedzianych o działaniach antyukraińskich na Chełmszczyźnie przez II Rzeczpospolitą w 1938 r. To właśnie wtedy zniszczono ponad 120 prawosławnych cerkwi.

Lech Kaczyński powiedział w 2008 r.:

Dramatyczne wydarzenia 1938 r. na Chełmszczyźnie i Podlasiu, gdzie doszło do burzenia prawosławnych cerkwi, pokazują, że w działaniach władz każdego państwa podstawowe prawa i wartości nie mogą być pomijane czy ignorowane. W 1938 r. nie uszanowano naturalnego azylu, jakim jest każdy Dom Boży. Na terenach mieszanych wyznaniowo i etnicznie zdarzyły się wypadki, które nigdy nie powinny się zdarzyć.

Wojewoda Czarnek wybiera jednak z tekstu to, co mu odpowiada, i na dodatek interpretuje w sposób, który prowadzi go do wniosku: Kuprianowicz popełnił przestępstwo, i to z dwóch artykułów. Lży bowiem Naród Polski, a także podpada pod znowelizowaną ustawę o IPN.

Sahryń – symbol

Przypomnijmy więc, na czym polegały wydarzenia w Sahryniu w marcu 1944 r., odwołując się do IPN właśnie. Igor Hałagida, historyk z IPN, w artykule w piśmie „Pamięć i Sprawiedliwość” numer 1 (29) 2017, zatytułowanym „Ukraińskie straty osobowe w dystrykcie lubelskim (październik 1939-lipiec 1944) – wstępna analiza materiału statystycznego” pisze:

Dotychczas udało się ustalić, (…) że 10 marca 1944 r. w Sahryniu i jego kilku okolicznych koloniach zabitych zostało co najmniej 606 osób (w tym nie mniej niż 6 narodowości polskiej), 4 zostały śmiertelnie ranne, a 4 ranne (ta ostatnia liczba jest na pewno mocno zaniżona). Wśród ustalonych osób, które straciły życie, było 231 kobiet (227 zabitych i 4 śmiertelnie ranne) oraz 151 dzieci, co w sumie daje ponad połowę wszystkich ofiar. Nie udało się ustalić płci ani wieku w wypadku jednej, pięcioosobowej, rodziny. Znaczną część zabitych stanowili, wspomniani wyżej, przesiedleńcy z powiatu zamojskiego, wysiedleni z rodzinnych wsi w 1943 r. Udało się ustalić 103 takie nazwiska i z pewnością nie jest to liczba ostateczna 120. Poza tym w Sahryniu zginęła też bliżej niesprecyzowana liczba osób z sąsiednich miejscowości powiatu hrubieszowskiego. Ustalono jedynie nazwiska 18 osób (z Koniuchów, Łaskowa, Miętkiego i Modrynia) i niewątpliwie nie jest to liczba końcowa. Kwestię tę należy więc w przyszłości doprecyzować. Straty po stronie polskiej wyniosły tego dnia tylko 1 zabitego (nie licząc zastrzelonego przez własnego dowódcę za niesubordynację) oraz kilku rannych.

Hałagida konkluduje (warto przeczytać cały artykuł, bo pełen jest istotnych szczegółów):

Uprawnione więc wydaje się stwierdzenie, że była to nie tylko największa zbrodnia popełniona przez polską partyzantkę w czasie ówczesnego konfliktu polsko-ukraińskiego, ale też w całej historii polskiego podziemia w okresie II wojny światowej.

Kuprianowicz powiedział to samo, co można przeczytać w analizie historycznej, z kolei wojewoda Czarnek zaznacza, że historykiem nie jest, jednak nie czuje skrępowania, by na podstawie swojej niewiedzy formułować wnioski natury nie tylko historycznej, ale także politycznej i prawnej.

Przypomnę także panu wojewodzie, że Sahryń jako właśnie miejsce największej zbrodni popełnionej na Ukraińcach jest po prostu miejscem symbolicznym, gdzie w rocznicę wybuchu Wołynia także czci się pomordowanych – tak było choćby podczas obywatelskich obchodów 70. rocznicy Wołynia, kiedy ekumeniczne uroczystości zorganizowano w Porycku/Pawliwce i w Sahryniu.

Samowolka czy celowa polityka?

Pozostaje jeszcze intencja polityczna wojewody – na ile miał przyzwolenie na swoją wypowiedź i nazwanie prowokacją uroczystości z udziałem prezydenta sąsiedniego państwa oraz stwierdzenie o przybyciu do Polski „tysiąca czy dwóch tysięcy ukraińskich nacjonalistów, co nigdy nie jest wydarzeniem bezpiecznym”. Czy wojewoda lubelski dysponuje rozpoznaniem wywiadowczym pozwalającym stwierdzić, że goście z Ukrainy przybyli do Sahrynia byli członkami skrajnych ugrupowań nacjonalistycznych? Czy może Przemysław Czarnek jako wojewoda i przedstawiciel administracji rządowej wyłożył nową doktrynę w stosunku do naszego sąsiada, zgodnie z którą każdy Ukrainiec to nacjonalista?

Tak, wojewoda Czarnek ma rację. Doszło do skandalu. Wywołał go wojewoda lubelski. Ambasada Ukrainy zareagowała nań wstrzemięźliwie, choć stanowczo:

Uczczenie pamięci ofiar wojny, przedstawicieli jakiegokolwiek narodu nie jest i nie może być uważane za prowokację, lecz jest głęboko moralnym, chrześcijańskim obowiązkiem. Tak 8 lipca postąpili prezydenci Ukrainy i Polski. W tradycji chrześcijańskiej upamiętnienie zmarłych i poległych może się odbywać o każdej porze roku, bez przywiązania do daty śmierci, w szczególności gdy odbywa się to w obecności osób duchownych. Naszym wspólnym obowiązkiem jest zachowanie pamięci o wszystkich zmarłych i poległych, bez względu na to, czy chodzi o kilkaset osób, czy o kilkadziesiąt tysięcy.

Ukraińców, którzy z flagami narodowymi występują podczas oficjalnych uroczystości, w żaden sposób nie można nazwać nacjonalistami i prowokatorami. Tak samo nie można używać tego typu określeń wobec Polaków występujących publicznie z polskimi flagami. W naszym przekonaniu osoby, które występują z flagą narodową, zarówno oddają szacunek własnemu narodowi, dbają o godność swojego państwa, jak i manifestują pozytywne nastawienie do dobrosąsiedzkich relacji między Ukrainą a Rzeczpospolitą Polską.

Pragniemy również zwrócić uwagę na znaczenie fundamentalnej zasady relacji międzypaństwowych: politycy i urzędnicy państwowi nie powinni partykularnie wykorzystywać zdarzeń z przeszłości. W szczególności ma to znaczenie w sytuacji, gdy sami twierdzą, że nie są historykami, nie znają ustalonych przez nich faktów oraz nie są w stanie wniknąć w sedno spraw, o których się wypowiadają.

Źle się dzieje, gdy historia i pamięć stają się zakładnikami bieżącej polityki.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php