Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

1.02.2017
środa

Czas na Warszawę – #MakeWarsawGreatAgain

1 lutego 2017, środa,

16463330_773443579489984_1695417724445933092_oMyśleli, myśleli i wymyślili – PiS chce wziąć Warszawę jak komuniści onegdaj Kraków „na Nową Hutę”. To znaczy tak zmienić ustrój Miasta Stołecznego, by warszawiacy stracili faktyczny wpływ na wybór włodarza miasta.

W poniedziałek do Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy. Profesor Paweł Swianiewicz skomentował tekst krótko: studenta z taką propozycją odesłałbym do poprawki.

Bo rzeczywiście, autorzy w swym twórczym zapale zaproponowali, że miasto stołeczne Warszawa tworzyć będzie gmina Warszawa wraz z 32 okolicznymi gminami. Nie dopatrzyli się przy tym, że na tym terytorium znajduje się także gmina Podkowa Leśna. Najprawdopodobniej zwykłe niechlujstwo, choć pojawiły się też interpretacje dopatrujące się politycznego zamysłu: Podkowa Leśna jako wyjątek wśród podwarszawskich gmin jest antypisowska. A przecież chodzi o to, żeby zwiększyć wpływ elektoratu bliskiego władzy na kierowanie stolicą.

Intencja politycznie zrozumiała, ale projekt ustawy realizuje ją metodą „na rympał”. Oto prezydent miasta stołecznego wybierany głosami mieszkańców całej metropolii będzie jednocześnie burmistrzem gminy Warszawa (czyli Warszawy w dzisiejszych granicach). A więc mieszkańcy Pruszkowa lub Zielonki decydować będą, kto rządzić będzie wspólnotą mieszkańców, do której nie należą. Mieszkańcy Warszawy już takiego przywileju nie będą mieli i nie będą mogli wpływać na wybór prezydenta Pruszkowa.

Podobnie kuriozalnie wygląda konstrukcja rady metropolii, w której zasiądzie 50 radnych – po jednym z każdej gminy i dzielnicy gminy Warszawa. Warszawska dzielnica licząca 200 tys. mieszkańców będzie miała tyle samo do powiedzenia co gmina kilkutysięczna. Coś tu nie gra.

Projekt ustawy wprowadzony jest, zgodnie z pisowską praktyką, ścieżką poselską, żeby obejść de facto wymóg konsultacji społecznych. W sprawach dotyczących samorządu regulamin Sejmu jednak wyraźnie mówi w Art. 36, że:

6. Rozpatrywanie ustaw (uchwał), których przyjęcie może powodować zmiany w funkcjonowaniu samorządu terytorialnego, obejmuje zasięganie opinii organizacji samorządowych, tworzących stronę samorządową Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

7. Organizacje samorządowe, o których mowa w ust. 6, mają prawo, w ciągu 14 dni od otrzymania projektu ustawy (uchwały), do przedstawienia opinii.

8. Opinie przekazywane w terminie, o którym mowa w ust. 7, dostarcza się odpowiednio członkom komisji sejmowych bądź wszystkim posłom.

9. Przedstawiciele samorządów mają prawo do zaprezentowania opinii na posiedzeniu komisji sejmowych.

Tak łatwo na skróty pójść się więc nie da. Tekst projektu ustawy jednoznacznie odsłania jego polityczny zamysł i antydemokratyczny charakter. To fatalny sygnał, bo dyskusja o ustroju metropolitalnym, zwłaszcza metropolii warszawskiej, jest bardzo potrzebna. To jeden z wielkich tematów, jaki padł ofiarą zaniechań w poprzednich latach. Dziś podobnie jak inne strategiczne tematy – np. edukacja – ma szansę paść ofiarą doraźnych politycznych kalkulacji, dezynwoltury, arogancji i merytorycznego niechlujstwa.

Na razie w odpowiedzi na projekt ustawy przez internet przelewa się fala memów kpiących z pomysłu PiS (jeden z nich otwiera ten wpis). Czy partia władzy napotka w tym przypadku większy opór niż śmiech przez łzy?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php