Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

9.01.2015
piątek

Jałowy lament, czyli kiedyś było lepiej

9 stycznia 2015, piątek,

Keen_InternetNie znalazł szczęścia w internecie, więc teraz żyje z jego krytykowania – to najkrótsze określenie pomysłu na siebie Andrew Keena, autora znanej w Polsce książki „”Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę”.

Właśnie popełnił kolejny utwór, zatytułowany „The Internet Is Not the Answer” – wystarczy jednak lektura „Kultu”, treść nowej książki to powtórzenie starych argumentów. Zmienili się aktorzy, doszło trochę wydarzeń, pozostał stary lament: internet nie stał się tym, czym miał być.

Zamiast przestrzeni wolności we wszystkich wymiarach, od gospodarki po politykę, stał się miejscem monopolistycznej kontroli ze strony korporacji i państw. Zamiast wyrównywać szanse – sprzyja pogłębianiu nierówności. A poza tym niszczy „tradycyjną” kulturę, niszczy miejsca pracy etc. To wszystko w sosie tandetnej lewicowości, zza której wyziera żal, że „skoro mnie się nie udało być jak Mark Zuckerberg, to mu teraz dowalę” (Keen próbował sił jako startupowiec, poległ biznesowo, a potem na dodatek doznał iluminacji niczym Szaweł w drodze do Damaszku, stając się Pawłem, przyszłym świętym).

Prawie wszystko, co pisze Keen, to niby prawda: rzeczywiście, nierówności rosną, a cyfrową gospodarką rządzi reguła „winner takes all”. Nierówności rosną, inwigilacja w cyfrowym świecie też staje się coraz mniej przyjemna, cyfrowi kapitaliści głupieją od zgromadzonej kasy. Enumeracja tych wszystkich zjawisk nie jest jeszcze jednak krytyką, lecz zwykłym krytykanctwem. Krytyka wymagałaby głębszego rozpoznania opisywanych negatywnych zjawisk, by znaleźć ich źródła. A tych nie należy szukać w laboratoriach, gdzie powstały technologie umożliwiające rozwój późniejszej sieci, tylko w przestrzeni społecznej i politycznej.

Państwo opiekuńcze, za którym tęskni Keen, było fajnym wynalazkiem. Warto jednak pamiętać, że powstał on w wyniku swoistej umowy społecznej  i podziału władzy między kapitałem a zorganizowanym światem pracy. Podziału de facto między białymi mężczyznami rządzącymi polityką, korporacjami i związkami zawodowymi.

Problemy zaczęły się w latach 60. XX wieku, kiedy poza tym podziałem zaczęło wyrastać nowe, wykształcone na uniwersytetach pokolenie z aspiracjami niemieszczącymi się w starej strukturze i nieakceptującymi legitymizujących ją wartości. Młodzież, mniejszości, kobiety – nowi aktorzy zaczęli coraz głośniej domagać się swego udziału w podziale zasobów i dostępie do władzy, co zaowocowało ruchami praw człowieka, a w końcu rewoltą 1968 r. Jak przekonująco opisuje Luc Boltanski i Eve Chiapello w „Le nouvel esprit du capitalisme”, krytyka starego systemu zaczęła się od krytyki artystycznej (sytuacjoniści), potem nastąpiła krytyka polityczna, na barykadach.

Problem z rewolucją 1968 r. był podobny jak z obecnymi rewolucjami – wyrażała energię buntu, bez jasnego programu i projektu przyszłego społeczeństwa. Paradoksalnie okazało się, że najbardziej zgodny z hasłami paryskich barykad i kalifornijskich hipisów wzywającymi do indywidualnej wolności, samorealizacji, kreatywności stał się program neoliberalny odwołujący się dokładnie do tych samych haseł.

Neoliberalizm zagospodarował więc energię buntu, a młodzi rewolucjoniści gładko przeszli z barykad do korporacji i na stanowiska rządowe. Jednocześnie też pojawiła się konieczność: wojna w Wietnamie z jej kosztami, których USA nie były w stanie same udźwignąć, więc zdecydowały nimi obciążyć cały świat. Decyzja o końcu parytetu złota podjęta przez Richarda Nixona zapoczątkowała epokę kapitalizmu finansowego.

Ciągle nie ma nic o internecie. No właśnie, bo internet nie jest przyczyną, lecz raczej skutkiem społeczno-polityczno-kulturowo-gospodarczej przemiany, jaka rozpoczęła się na długo przed pojawieniem się nowego medium. Najpierw rozpoczął się proces tworzenia nowej struktury społecznej, w wyniku czego powstał gwałtowny popyt na innowacje medialne mogące zaspokoić potrzeby komunikacyjne indywidualizującego się i coraz bardziej zróżnicowanego społeczeństwa.

Zmarły niedawno Ulrich Beck pisał o indywidualizacji i jej skutkach już w latach 80., przed internetem. Internet nie jest więc odpowiedzią, nie jest też jednak problemem. Problemem jest społeczeństwo, a raczej jego brak (odsyłam do wpisu o książce prof. Marody) i przemiany podmiotowości.

Obawiam się, że nikt nie był w stanie tego procesu kontrolować – był i jest on sumą wielu czynników. Od jego zrozumienia zależy jednak możliwość zbudowania struktur politycznych zdolnych poddać kontroli kapitał, by ukrócić jego ekscesy. Same postulaty, że taka kontrola jest niezbędna, nie zapewnią jej skuteczności. Podobnie jak niewiele daje lament nad światem, w którym niektórym żyło się lepiej, a teraz im przykro, że nadeszli barbarzyńcy z innymi pomysłami na życie.

Cóż, w historii już tak bywało. Oczywiście nie musimy się z tym zgadzać, byle robić to inteligentniej niż Keen.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Co za bzdura!
    Jest Pan bardzo cierpliwym czytelnikiem.
    Gratuluję!

    Pozdrowienia.

  2. „internet nie stał się tym, czym miał być. ”

    No i tu racja – miał przecież służyć wyłącznie armii amerykańskiej.

  3. Artykuł jak zwykle najwyższych lotów, gratulacje 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Keen jest genialny. To z milosnikami internetu jest cos nie w porzadku.

  6. Przeczytalem nowa ksiazke Keena. To NIE JEST kalka poprzednich ksiazek. Mysle ze Pan Redakto rczytal nieuwaznie

  7. @A.L. Jak już zapłacę za książkę, to czytam uważnie. Ale cieszę się, że znalazł Pan u Keena coś nowego. Pozdrawiam

  8. @Edwin Bendyk – ale Panu sie, daty rozjeżdżają. Legalny ruch związkowy w USA, to są lat a70-te, zas w Europie to okres powojenny, z zupełnie innymi uwarunkowaniami. Z kolei neoliberalizm to Reagan i thatcheryzm – ideologia całkowicie i z niczego wymyślona w latach 80-tych, w celu uzasadnienia przejęcia władzy przez wielki kapitał. Najlepiej skalę manipulacji ( –> tanie państwo) pokazuje statystyka: https://fiksacie.wordpress.com/2014/12/06/tanie-oszczedne-panstwo-na-przykladzie-kraju-europejskiego/
    Słowem – dorabia Pan jakieś niestworzone filozofie z pominięciem faktów.

    A że internet niszczy sztukę, zabiera miejsca pracy i powoduje wzrost nierówności? Ludd też winą za plagi jakie spadały na ludzkość obarczał diabelskie krosna mechaniczne. Od czasów Marksa wiemy dlaczego tak robił i gdzie popełnił błąd…

  9. @Kakaz: zanim Pan zacznie pouczać, proszę odrobić lekcję. Słyszał Pan o Chicago Boys i Pinochecie? Podaję też źródła, zachęcam po ich sięgnięcie – Boltanski i Chiapello to klasyka, szkoda że nie w Polsce. Parę innych, jak Pan sobie winszuje, w każdej chwili. Poza tym, po raz już kolejny proszę o czytanie ze zrozumieniem, bo nie wiem, czy Pan polemizuje ze mną, czy z Keenem, czy z samym sobą. Państwo dobrobytu było wielkim osiągnięciem w określonym kontekście historycznym, system społeczny nie tkwi w miejscu i wymaga nieustannych dostosowań instytucjonalnych. Nie odbuduje Pan państwa dobrobytu legitymizując je w taki sposób, jak w latach 50-60 XX w., potrzebna jest nowa legitymizacja polityczna. Guy Standing liczy, że podstawą tej nowej legitymizacji będzie zorganizowany prekariat. Zobaczymy, w 2015 r. wiele ciekawych wydarzeń i nowe projekty na stole: Podemos w Hiszpanii, Syriza w Grecji.

  10. @Edwin bendyk – „Słyszał Pan o Chicago Boys i Pinochecie?” – słyszał. Właśnie dlatego że słyszałem i ze zastosowanie tej ideologii w Chile to był eksperyment z przejęcia władzy, wiem, że neoliberalizm w tamtych czasach nie był przez nikogo brany na poważnie. Nie stosowano tych zasad ani w Europie, ani w USA. Nikt nie traktowa ich jako poważne modele ekonomiczne, zas ludzie jak Freidman mieli zerowa wiarygodność. jednak zamach stanu w Chile sprawił, że nadarzyła sie okazja by w całkowicie niedemokratycznych warunkach, pod lufami karabinów sprawdzić, jak tego typu manipulacja wpływa na stosunki władzy w państwie. I wynik był pozytywny – wypracowano metodologię, która niszczy skutecznie demokracje, nie niszcząc jej fasad. Masowe zastosowanie neoliberalizmu – to lata 80-te.
    Nadal twierdze że panu sie rozjeżdżają daty.

  11. @Edwin Bendyk. BTW. czy wie Pan jakie były przyczyny zwycięstwa Allende? Wielu ludzi sadzi że chodziło o jakiś bliżej nieokreślony komunizm czy lewicowość. Wszakże to tylko incydentalna zbieżność. Powodem zmiany stosunków władzy w Chile było wprowadzenie tajnych wyborów. Wcześniej w Chile głosowano jawnie, i pracodawcy, a zwłaszcza wielcy posiadacze ziemscy – mieli w zwyczaju kontrolować na kogo glosują pracownicy, z wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Partie lewicowe, w tym Allende, zdołały przeforsować tajność wyborów. A wówczas doszło do rewolucji społecznej i politycznej. Wywołało to reakcje – i zamach stanu, wspierany oczywiście przez USA.

css.php