Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

3.06.2014
wtorek

Amerykański zwrot węglowo-klimatyczny

3 czerwca 2014, wtorek,

źródło: David Jolley, CC-BY-SA-3.0

Stany Zjednoczone zaciskają węglowego pasa – EPA, amerykańska Agencja Ochrony Środowiska ogłosiła plany redukcji emisji dwutlenku węgla w USA. Cel: emisja w 2030 r. o 30% niższa niż w 2005 r. W istocie amerykańska gospodarka jest już w połowie drogi, bo upowszechnienie gazu łupkowego już przyczyniło się do redukcji o 15%. Zostało jeszcze 15%, które trzeba wycisnąć z 600 elektrowni węglowych, z których wiele ma nawet 50 lat. 

W Stanach Zjednoczonych trwają szybkie rachunki, jaki będzie koszt redukcji. Przeciwnicy nowych regulacji przekonują, że w wyniku operacji z rynku pracy zniknie 220 tys. miejsc pracy w sektorach węglowych. Zwolennicy przekonują, że w zamian powstanie 250 tys. w sektorach związanych z nowymi źródłami energii. Ponadto, dodaje EPA, zmniejszona emisja gazów spalinowych uratuje życie 6600 osób i przyniesie 50 mld dolarów oszczędności na służbie zdrowia.

Prawdziwe rachunki będą znane dopiero po czasie – regulacje oznaczają nie tylko koszty, lecz także są jedną z form stymulowania innowacji, które potrafią radykalnie zmienić rachunek ekonomiczny. Do katastrofy ekonomicznej miały doprowadzić wcześniejsze ograniczenia emisji freonów niszczących warstwę ozonową i związków siarki wywołujących kwaśne deszcze. Katastrofy jakoś nie było. Tym razem też stawką nie jest jedynie ochrona klimatu i walka z globalnym ociepleniem, lecz transformacja gospodarki w kierunku „postwęglowym”. W tę grę gra coraz więcej firm, m.in. największy konglomerat przemysłowy GE – jego prezes Jeff Immelt od wielu lat lobbował za obłożenie emisji CO2 kosztami. Niekoniecznie ze względu na swoją ekologiczną wrażliwość, a bardziej ze względu na plan rozwoju nowych, „zielonych” technologii energetycznych, których opłacalność poprawi się wraz ze wzrostem kosztów wytwarzania energii ze źródeł węglowych. Zresztą warto przeczytać listę firm tworzących US CAP (US Climate Action Partnership).

Podobnie za nowymi regulacjami lobbują „zieloni inwestorzy”, zrzeszeni choćby w Ceres – organizacja ta opublikowała komunikat w imieniu 128 korporacji (m.in. Unilever) i 49 inwestorów dysponujących portfelem 800 mld dolarów witający z radością propozycje EPA. To ciekawy, choć wcale nie zaskakujący zwrot w amerykańskiej polityce. To wyraźny sygnał, że amerykańska gospodarka po kryzysie ma być na nowo lokomotywą świata nie tylko pod względem dynamiki, lecz także jako lider transformacji z kapitalizmu węglowego do cyfrowego.

W tym kontekście ciekawie wygląda miłość polskich polityków do węgla – premier osobiście staje do walki o górniczo-węglową sprawę, prezes Kaczyński śle górnikom kartki znad morza, państwo inwestuje w elektrownie węglowe. Rzec można – na 25-lecie transformacji mała powtórka z PRL. Na razie zamiast cieszyć się z polskiej Krzemowej Doliny, musimy chwilę pogrzebać w Węglowym Dole. Oby nie tąpnęło, a chwila nie zamieniła się w wieczność.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Niestety – nasi politycy są na dobrej drodze do zrobienia z Polski energetycznego skansenu. Dla jego obrony są gotowi torpedować wszystkie inicjatywy unijne zmierzające do obniżenia emisji gazów cieplarnianych. Widocznie uwierzyli, że nie ma dla nas innej drogi…

  2. Uwierzyli ,że dla NICH nie ma innej drogi.Całkiem słusznie.Nie dysponują bowiem umiejętnosciami koniecznymi dla wydobycia Polski ze skansenu energetycznego takimi jak wiedza,sprawnośc zarządzania,sprawnośc finansowania itp.Uruchomienie i konsekwentna transformacja energetyczna grozi natomiast konfliktami społecznymi,które powinny byc sprawnie rozładowane.Nim nastapi kolaps można jeszcze przez lat parę nieżle egzystowac przygotowujac sobie następną karierę życiową.Bez kłopotów i konfliktów. Polityk rodzimy ,niezależnie od tzw opcji wierzy ,że jego misją jest jego powodzenie a misją tzw społeczeństwa obywatelskiego jest głosowanie na listy skonstruowane przez polityków.Taki podział obowiazków.

  3. Co by się nie mówiło, USA są największym trucicielem świata, ale ostatnio ustępują miejsca Chinom, gdzie zanieczyszczenie środowiska osiągnęło zatrważające rozmiary.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chciałbym, aby tak samo powiedział jutro Tusk – „Tak, odchodzimy od węgla. Przechodzimy na odnawialne. Nie będziemy współspalać biomasy”. Wprowadzanie takich zmian nie jest łatwe. Jest wiele osób, które mają swoje interesy w tym, aby nic się nie zmieniało, kosztem ludzi, tych żyjących obecnie i w przyszłości. Bardzo dużo osób wciąż nie jest świadomych, jak wielkie zagrożenie ściągnęliśmy na siebie spalając węgiel, ropę i gaz, tylko po to, aby zaspokoić najbardziej przyziemne żądze.

    Choć naukowcy apelowali o zatrzymanie ocieplenia na poziomie 2st C, obecnie grozi nam wzrost temperatury o 4st C. Tymczasem dwa stopnie ocieplenia względem czasów przedprzemysłowych to swoisty próg bezpieczeństwa. Jeśli go przekroczymy, skutki zmiany klimatu mogą stać się nieodwracalne – nakręcamy bowiem sprężyny naturalnych mechanizmów, powodujących dalsze napędzanie zmian.
    http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/czy-ocieplenie-powyzej-progu-2-stopni-celsjusza-jest-nieuchronne-44

  6. Najprostszym tłumaczeniem które mi na myśl przychodzi, to lobbowanie przez grupę mającą w tym swój INTERES ekonomiczny.
    Możliwości są dwie:
    1-albo przeszkadza komuś tania energia gazowa, a zarobić mogą krocie na energii odnawialnej- znacznie droższej w produkcji.
    2-albo będzie to poręczny instrument nacisku politycznego na Chiny i Indie, zaczynające konkurować cenowo i technologicznie na rynku światowym z monopolem euroamerykańskim.
    ======
    Podrożenie produkcji w krajach rozwijających się, zmniejszyłoby presje konkurencyjną……
    W takiej strategii jest jeden problem.
    Źródła metali ziem rzadkich używanych do produkcji energii odnawialnej zlokalizowane są w 93% w…Chinach….

  7. Wiedząc o miłośći Polaków do wszystkiego (no, może z wyjątkiem sprawy wiz) co amerykańskie, jestem mniej sceptyczny od @baki. Polska pójdzie w ślady USA; prędzej, czy później.

  8. Doskonale. Demokraci przegraja nastepne wybory

  9. Amerykanie mieli już kilka zrywów w kierunku energii odnawialnej, więc w międzyczasie wytworzył się już konkretny sektor, który może silnie lobbować. Poza tym za oceanem mają również znacznie silniejszy lobbing świata nauki, dostarczający coraz to twardszych dowodów. Myślę że w międzyczasie również spory lobbing funduszy inwestycyjnych. U nas lobbuje tylko jedna strona (trudno jej się dziwić), a politycy jak wiadomo, muszą się uginać pod naciskiem określonych grup lobbingu.
    A jeszcze nie tak dawno niektórzy amerykańscy specjaliści (okrzyknięci we własnym kraju zielonymi aktywistami), doradzali m.in. rządom Europy, upatrując w UE idealne miejsce do rozpoczęcia światowego trendu. Jednak jak widać plany lubią płatać figle. To również prawda że ogrom metali ziem rzadkich to Chiny. Jednak w momencie kiedy Chiny stały się światowym monopolistą i wywindowały ceny, USA zaczęła wracać do swoich wcześniej nierentownych kopalni. Poza tym współczesna energia odnawialna to już taki kalejdoskop różnych technologii, że część z nich nie potrzebuje metali rzadkich. Pocieszające jest to, że zwierają szeregi najwięksi. W związku z tym, nas wcześniej czy później do tego przymuszą.

css.php