Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

22.10.2017
niedziela

Dialog, teatr, przyszłość

22 października 2017, niedziela,

Hymn do miłości, reż. Marta Górnicka, fot. Marcin Oliva Soto

Wrocławski festiwal teatralny Dialog dobiegł końca, mocno zwieńczony spektaklem „Kings of War” w reż. Ivo van Hove’a. Mimo finansowych szykan ministerstwa kultury i dzięki determinacji Tomasza Kireńczuka, dyrektora festiwalu, i zespołu organizacyjnego oraz bezprecedensowej akcji solidarności widzów i instytucji – udało się zrealizować cały program. Czy jednak za dwa lata odbędzie się 10. edycja Dialogu? To pytanie odnosi się w istocie do całego teatru w Polsce i jego przyszłości.

Przypomnę tylko w skrócie, że program tegorocznego Dialogu był zagrożony, bo ministerstwo kultury cofnęło półmilionową dotację potrzebną na sfinansowanie polskiej części programu. Powodem szykan – umieszczenie w programie „Klątwy” w reż. Olivera Frljicia, mimo że pokazywano ją niezależnie, finansując całkowicie z biletów. Na Frljicia w każdej postaci jest dziś ministerialny zapis, czego nie ukrywa Piotr Gliński w wywiadzie, jakiego udzielił Piotrowi Zarembie dla „Dziennika Gazety Prawnej”:

… w Polsce nie ma cenzury, ale ja ponoszę odpowiedzialność za dotacje. Przyznając pieniądze na Maltę, wiedzieliśmy, że jednym z kuratorów festiwalu jest Frjilić. Tyle że on zrobił „Klątwę” w Teatrze Powszechnym później, kiedy pieniądze były już formalnie przyznane. To było coś, co łamało tabu, niszczyło polską kulturę, budowało społeczny konflikt. Oliver Frjilić deklarował to zresztą publicznie: jego celem jest dzielenie ludzi. A we wniosku do ministra o pieniądze napisali, że festiwal promuje dialog międzyludzki. Nie widzi pan tu sprzeczności?

Piotr Zaremba: We Wrocławiu dał pan pieniądze na festiwal Dialog, a potem je cofnął, bo miano pokazać „Klątwę”. Ale ona miała być sfinansowana nie z dotacji, a za pieniądze widzów.
Owszem, ale to zmieniło koncepcję imprezy. „Klątwa” miała promować ten festiwal, figurowała na stronie internetowej Dialogu. Oczywiście, że to była prowokacja. Dążenie do zwarcia, naparzania się… Chodziło o to, żeby Gliński cofnął dotację, żeby było głośno.

Głośno rzeczywiście było. Na tyle, że do pomocy Dialogowi włączyli się widzowie, a także instytucje kultury z kraju i zagranicy. Brakujące środki udało się zebrać, zbiórka internetowa w ciągu dwóch tygodni przyniosła ponad 200 tys. zł. Jak już pisałem, sukces akcji solidarności z Dialogiem cieszy, choć cała sprawa nie daje powodu do radości.

Po pierwsze dlatego, że wypowiedzi Piotra Glińskiego nie pozostawiają złudzenia, że ważnym aspektem polityki kulturalnej państwa PiS jest resentyment i rewanżyzm za rzeczywiste i wyimaginowane krzywdy, jakich elektorat dzisiejszej partii władzy doświadczył w czasach do 2015 r. Taka legitymacja zaś oznacza, że arbitralne decyzje podejmowane w obronie jakoby zagrożonych cnót i wartości są istotą władzy, a nie incydentem. Poza tym sztuka ma do wykonania zadania i obowiązek podejmowania ważnych tematów, czyli takich, jakie za ważne uznaje minister kultury lub prezes, a nie takich, jakie podejmują samodzielnie nieoczytani, przygłupi, puści ideowo artyści.

Lekko więc nie będzie. W każdej chwili jakaś wypowiedź artystyczna może się nie spodobać dobrej władzy, która wie, co jest ważne, co wspólnotę buduje, a co ją dzieli i czy ksiądz w „Pokocie” został pokazany w słuszny lub niewłaściwy sposób. Jak takiej logice się przeciwstawiać? Przecież nie sposób przenieść całej niezależnej kultury do sfery prywatnej i finansować jej ze zbiórek. Nie po to zresztą płacimy podatki na kulturę, by rezygnować z ich wolnej od cenzury redystrybucji. Ciągle szansą są samorządy, które organizują pracę większości instytucji kultury i sztuki w Polsce. Oczywiście, ich podejście do kultury bywa różne, widać jednak też ich potencjalne znaczenie dla ochrony autonomii kultury. Jednym z przykładów Warszawa, gdzie w ubiegłym roku odbył się dzięki wsparciu miasta Kongres Kultury i gdzie w tym roku odbędzie się Forum Przyszłości Kultury. To dzięki samorządom możemy też w POLITYCE kontynuować program Paszportów POLITYKI, gdy wycofały się z niego spółki skarbu państwa.

Ciągle jednak pozostanie problem kluczowy – siły kompleksu, resentymentu i rewanżu, ożywiających projekt wspólnoty budowanej przez PiS. Najgorszy scenariusz na przyszłość to podobna odpowiedź ze strony środowisk dziś upominających się o wolność i niezależność sztuki i kultury. Dlatego tak ważna jest wyobraźnia potrzebna do tego, by wyjrzeć poza ramy aktualnego podziału i dostrzec poza nimi nową przestrzeń i nowe zasoby. Od zdolności uwolnienia wyobraźni zależy nie tylko przyszłość kultury, ale i przyszłość polityczna. I to właśnie niedostatek tej wyobraźni jest dziś większym zagrożeniem niż władza PiS, która tego niedostatku jest symptomem. Świetnym testem na wyobraźnię będzie Forum Przyszłości Kultury, które odbędzie się 18-19 listopada w Warszawie. Właśnie ruszyła rejestracja.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php