Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

24.10.2014
piątek

Pakiet klimatyczny: jak wygrać, żeby przegrać

24 października 2014, piątek,

Polska 2030?

Unia Europejska przyjęła pakiet klimatyczno-energetyczny z celem redukcji emisji 40 proc. dwutlenku węgla, co jest jej ważnym osiągnięciem, bo będzie konkretny komunikat na najbliższy Szczyt Klimatyczny ONZ w Peru. To zaś zwiększa szanse na osiągnięcie porozumienia post-Kioto w 2015 r. w Paryżu. To jeden, geopolityczny aspekt polityki klimatycznej. Drugi, ważniejszy, dotyczy samej Unii i pakietu klimatyczno-energetycznego jako wehikułu wymuszającego modernizację gospodarek państw należących do UE. Pisałem o tym w poprzednim wpisie – warunkiem trwałego wyjścia z kryzysu jest zdynamizowanie gospodarek, co oczywiście wymagać będzie olbrzymich inwestycji. W skali globalnej, jak szacuje opracowanie New Climate Economy, nawet 90 bilionów dolarów na infrastrukturę w ciągu najbliższych 15 lat. Można je wydać na próbę powrotu do stanu sprzed kryzysu, można je wydać na zmianę paradygmatu surowcowo-energetycznego. 

Taka zmiana to nowe technologie, nowe rynki i nowe źródło wartości dodanej, by ująć rzecz ekonomicznie. Skoro i tak trzeba wydać, lepiej wydać na przyszłość, a nie przeszłość. Oczywiście przyszłość jest nieznana, więc istnieje ryzyko błędów i złych alokacji. Przeszłość jednak znamy i wiadomo, że jej powtórzenie byłoby bardzo kosztowne. Dlatego unijny wybór popierają również związki zawodowe, widząc w nim szansę na nowe miejsca pracy.

Kraje „starej Unii” próbowały wciągnąć do tej gry Polskę, od samego początku stawialiśmy opór, nie wahając się przed sięganiem do instytucji weta (dobrze wytrenowanej w polskiej historii). Tym razem również jawnie groźbą weta graliśmy, okazało się jednak, że – jak stwierdziła Pani Premier ((za portalem gospodarczym WNP.pl):

– Pamiętacie moje exposé? Mówiłam – z tego szczytu nie przyjedziemy z dodatkowymi obciążeniami i rzeczywiście nie ma dodatkowych obciążeń – powiedziała premier polskim dziennikarzom.

Poinformowała, że Polsce udało się m.in. wynegocjować utrzymanie systemu darmowych pozwoleń na emisję CO2 dla sektora elektroenergetycznego na poziomie 40 proc. do 2030 roku.

Jak mówiła, system darmowych pozwoleń na emisję miał wygasnąć w 2019 r. – Natomiast my – dzięki ciężkiej pracy tych wszystkich ludzi, którzy tu byli i negocjowali, i rozstrzygnięciom już na samej Radzie, przedłużyliśmy te darmowe (pozwolenia na) emisje do roku 2030 – podkreśliła premier.

Wyjaśniała, że umożliwi to przekazywanie polskiemu sektorowi elektroenergetycznemu uprawnień do emisji CO2 za darmo. Jak zaznaczyła, „jest to niewątpliwie gwarantem, że nie będą rosły ceny energii”.

– Jeszcze parę godzin temu mówiono do mnie, że te darmowe (pozwolenia na) emisje będą na poziomie 20-30 proc. Dostaliśmy na maksa, czyli tyle, ile mieliśmy. Nikt nam niczego nie zabrał – dodała szefowa rządu.

Czyli poszło gładko, podejrzanie gładko. Czy mamy powód, żeby cieszyć się tak, jak Pani Premier? Chciałbym i mógłbym, gdybym do oświadczenia o tanich cenach energii dostał plan pokazujący, że za 20 i 30 lat będę płacił za energię niskie rachunki (niezależnie od cen energii). To znaczy: gdybym zobaczył plan modernizacji w kierunku rozwoju nowych technologii energetycznych i nowej infrastruktury. Takiego planu ciągle nie ma (to znaczy jest, ale powstał poza rządem i pokrywa się kurzem, myślę o programie Niskoemisyjnej Gospodarki NP2050.pl). A skoro tak, mam poważne obawy, że czas kupiony w Brukseli po prostu zmarnujemy.

Wczytując się w unijne ustalenia, widać wyraźnie, że „stara Unia” zmęczyła się nami i stwierdziła, że nasz wybór – zbyt silne naciskanie – grozi kosztami politycznymi, czyli wariantem węgierskim, więc lepiej nie naciskać. Chcemy robić po swojemu, czyli po staremu, nasza sprawa – gdy już zmądrzejemy, będziemy dobrymi klientami Zachodu, który w tym czasie rozwinie nowe technologie. W pakiecie zapisany jest nawet fundusz modernizacyjny, który ma służyć „modernizacji energetyki w krajach biedniejszych”, czyli de facto będzie wspierał zakup zachodnich technologii i cała kasa wróci do tych, którzy je będą wytwarzali.

Chciałbym nie mieć racji, ale mam wrażenie, że to, czego się tak bardzo obawialiśmy, czyli pęknięcia UE na strefę dwóch prędkości, właśnie się stało, i to na naszą prośbę. Już raz podobnie wybraliśmy, w XVI wieku, wówczas też utrwaliliśmy oryginalną formę gospodarowania – folwark oparty na taniej, bo przymusowej pracy pańszczyźnianych chłopów.

Co teraz? Folwark 2.0 – wszak ciągle konkurujemy tanią pracą, a na konkurencję technologiczną właśnie tracimy szansę, wycofując się z europejskiego wyścigu. Będę wdzięczny za argumenty, że się mylę. O niczym innym dziś nie marzę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. „To nie kompromis – to katastrofa. „Dostaliśmy na maksa” – tak, tyle tylko, że w plecy… Znowu zakłamany sen o potędze i zaklinanie rzeczywistości oraz wciskanie Polakom kitu, że na Szczycie Klimatycznym odnieśliśmy kolejny sukces. Tylko idiota może uwierzyć w to, że jak Niemcy wybudują nam więcej wiatraków, a francuskie banki pożyczą nam 80 mld zł na elektrownię atomową, to dopiero będzie raj nad Wisłą. Jak mówi Pani premier Ewa Kopacz: „dostaliśmy na maksa” – tak, tyle tylko, że w plecy…. Dodatkowe obciążenia dla Polaków oczywiście będą i to nie byle jakie. Cóż, taki jest los frajerów, którzy ufają kłamczuchom.”

  2. „Co teraz? Folwark 2.0 – wszak ciągle konkurujemy tanią pracą, a na konkurencję technologiczną właśnie tracimy szansę, wycofując się z europejskiego wyścigu.”

    Nic z tych rzeczy. Przecież nasze firmy, instytuty badawcze, uczelnie itp nie wypadły z europejskiego rynku i mogą na jego potrzeby jak najbardziej produkować. To, czego na razie nie musimy, to wdrażać tego na gwałt u siebie. I dobrze. Jesteśmy dopuszczeni do badań, ale królikami doświadczalnymi będą inni.

  3. Kto wygrał a kto przegrał ?
    Wygrali polscy politycy ,rządzący teraz i rządzący pózniej.Także ich partnerzy w PPP.
    Wywalczyliśmy ! Że prąd nie zdrożeje i będzie można dalej „górniczyc węglowo” (wybierajcie nas !) a także dużą kasę na modernizację czegoś co modernizowac nie ma sensu – partnerzy PPP w orgazmie wywołanym tą kasą.
    Przegrali Polacy .Nie sądzę by termin „folwark” był dla nich jeszcze zrozumiały.Cieszą się,że będzie praca w wydobyciu ,transporcie,eksploatacji i utrzymaniu archaicznych instalacji.Trudno się dziwic.Jeśc trzeba i dzieci wychowac.
    Nadzieja w technologii.”Fusion Power Could Happen Sooner..”
    http://www.popsci.com/technology/article/2013-02/fusion-power-could-happen-sooner-you-think
    Ten przewrót tani nie będzie.Lecz wreszcie daje nadzieję,że politycy,nieodwołalnie odpieprzą się od energetyki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ani przez chwilę nie dawałem wiary przebąkiwaniom, że strona polska złoży veto do pakietu klimatycznego. Moje przekonanie nie wynikał z tego, że dobro kraju liczy się przede wszystkim , a banału. Nie możemy zaszkodzić Tuskowi, podrzucając mu gorący i śmierdzący kartofel w postaci sprzeciwu do dokonanych ustaleń.

  6. Nie wiem do jakiego stopnia pakiet klimatyczny ma przełożenie na nowe technologie.

    Prawa do emisji są kosztownym instrumentem finansowym, który spowodowałby znaczne obciążenia istniejącej w Polsce infrastruktury – pieniądze, których nie moglibyśmy wydać na modernizację bo płacilibyśmy kary.
    Skądinąd liderem nowych technologii energetycznych są Chiny, które ze swoimi 38% światowej emisji nie uczestniczą w handlu emisjami.

    Życzę więc Polsce rozwoju nowych technologii i równocześnie uniknięcia roli ofiary w międzynarodowych spekulacjach finansowych papierami dłużnymi emisji.

  7. Jest mi bardzo przykro, ze Polska zostaje krajem drugiej szybkosci. Nie wystarczy sie za cudze pieniadze „wypieknic”. kiedys przyjdzie za to rachunek i wtedy bedzie krzyk. Gdzie jest szybki internet? Gdzie nowe technologie? Nie mozna sie dziwic, jezeli emigrujacy po jakims czasie tylko chetnie urlop spedzaja w „kraju”, do pracy i do zycia wracaja gdzie indziej. Ja teraz zejde do piwnicy i odczytam, ile energii wyprodukowaly moje solary na dachu. Ciesze sie, bo nadwyzkie oddaje do sieci i jeszcze 5 lat, a inwestycja sie zwroci.

  8. Nadzieja w technologii.”Fusion Power Could Happen Sooner” – pisze @abchaz (24 października o godz. 15:39) Ten przewrót tani nie będzie. Lecz wreszcie daje nadzieję, że politycy, nieodwołalnie odpieprzą się od energetyki.

    Technologia cały czas na etapie testów. Oto krótki komunikat z „Pulsu Biznesu” z 6 października br.

    Lockheed Martin pochwalił się, że dokonał technologicznego przełomu w rozwoju źródeł energii bazujących na fuzji jądrowej. Pierwsze reaktory, mieszczące się na ciężarówce, mają być gotowe już w ciągu dekady, informuje Reuters na swojej stronie internetowej. Szef projektu, Tom McGuire, ujawnił, że jego zespół pracował nad energią jądrową w tajnym laboratorium Skunk Works przez cztery lata. Obecnie szuka potencjalnych partnerów do kontynuacji prac. Dotychczasowe pokazały możliwość zbudowania reaktora o mocy 100 MW o rozmiarach 2 na 3 metry. To aż dziesięciokrotnie mniej niż mierzą obecne podobne reaktory. Lockheed Martin deklaruje, że zbuduje i przetestuje w ciągu mniej niż roku kompaktowy reaktor, a w ciągu pięciu lat zbuduje pełnowymiarowy prototyp. Amerykański koncern wskazuje, że kompaktowa fuzja jądrowa pozwoli produkować mniej odpadów niż elektrownie stosujące jako paliwo węgiel, bo wykorzystywane w niej paliwo deuterowo-trytowe może generować blisko 10 milionów razy więcej energii niż ta sama ilość paliw kopalnych.

    Nie chcę wgłębiać się szczegółowo w technologiczne zawiłości tego projektu. Mój zapał jednak studzi wypowiedź Swadesha M. Mahajana, naukowca zajmującego się fizyką plazmy na uniwersytecie stanu Teksas. Nie są nam znane żadne materiały zdolne przyjąć chociaż ułamek ciepła, jakie musi powstać przy zachodzeniu fuzji jądrowej w opisany przez Lockheeda sposób – powiedział Swadesh o projekcie Lockheed Martina.

    A co do polityków, którzy „nieodwołalnie odpieprzą się od energetyki” – jak pisze @abchaz. Ci bardziej świadomi, z poziomu parlamentarnego, może się i odpieprzą, ale ci lokalni… Przypominam protesty, które – jak Polska długa i szeroka – organizowane były przez radnych gminnych i sołtysów przeciwko instalowanym kilka lat temu wieżom telefonii komórkowej. „Krowy mleka nie będą dawały, a chłopy do babów ochotę stracą” – to najczęstsze argumenty polskiego folwarku. Od kilku lat w żadnej znanej mi polskiej gminie nie może przebić się przez fale protestów jakakolwiek lokalizacja unicestwiania odpadów stałych metodą gazyfikacji. Mówiąc bardziej naukowo – pirolizy plazmowej. Histeria „lokalnych polityków” potrafi tak rozhuśtać nastroje, że żaden wójt czy inny burmistrz, nawet słyszeć o temacie nie chce. A śmieci – mimo nowej, ćwiczonej ustawy – lądują w 90 procentach na dzikie wysypiska.

  9. Najbardziej cieszą się w Azji i w Ameryce, patrzą jak Europa frajersko strzela sobie gospodarczego samobója wyższymi cenami energii.

  10. @anumlik

    przemysłowa nuclear fusion może się omsknąc lat parę lecz nastąpi realnie i przemysłowo.
    O jej zakupie,leasingu,bedą jednak decydowac rządy a nie powiaty.W tym moja nadzieja.
    Rządy poddane presji faktów.I ze świadomością,że lokalne technologie (wiatraki,
    fotowoltaika,gazyfikacja itp) są mniej efektywne i mniej akceptowalne społecznie.
    Kurs na energetykę prosumencką nie ma sensu w świetle długoletniego rozwoju energetyki zorientowanego na scentralizowane zarządzanie energią.Na razie krajowe lecz nieuchronnie w wiekszej skali np UE.Rozwój nie przeciwstawiajacy się trendom wczesniejszym.
    Sądzę także ,ze za lat dziesiąt ,beze mnie,rzad (jezeli jeszcze będzie bowiem chetnych brak) przystanie na zakup,leasing reaktorów fusion z przyłączami do sieci istniejacych.

  11. @fidelio: Dania ma najwyższe ceny energii w Europie i jest jednym z najbardziej konkurencyjnych państw na świecie. Na dodatek Duńczycy to akceptują i jeszcze są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Więc ostrożnie z pozornie oczywistymi uogólnieniami

  12. Duńczycy konsumują bogactwo zgromadzone wcześniej. Wariant węgierski nastąpi na zachodzie. Farage, LePen i Alternatywa dla Niemiec wykolegują obecnych polityków, gdy ludzie zobaczą wyższe rachunki i na tym się wojna z klimatem w Europie skończy. Uzależnianie istnienia gospodarki od hipotetycznego rozwoju technologii jest nieodpowiedzialnością i żadna narracja tego nie zmieni. Polska do 2030 roku powinna zbudować elektrownie atomowe, a Europa do tego czasu prawdopodobnie zmieni politykę.

  13. Duńskie szczęście nie ma nic wspólnego z produkcją prądu za pomocą wiatraków. Gdy wiatraki nie działają z braku wiatru, Dania importuje prąd, zdaje się, że z atomowej Francji. Wiele rzeczy możemy się od Duńczyków uczyć, ale akurat niekoniecznie stawiania wiatraków. Odnośnie domów pasywnych, o których była mowa w poprzednim wpisie, one również nie mają nic wspólnego z cenami prądu. Dom pasywny zużywa mniej ciepła, a nie prądu (nawiasem mówiąc w Polsce też istnieje postęp w zakresie docieplania domów, być może niewystarczający ale zawsze).

  14. Najbardziej demagogiczne w tej całej wypowiedzi jest porównanie historyczne do XVI wiecznej Polski. To jest fałszowanie historii i jednocześnie próba grania na polskich kompleksach, że jesteśmy gorsi, bo nie naśladujemy zachodu, który jak wiadomo ma zawsze rację (bo jest na zachodzie?). Pan doskonale wie, że XVI wieczne rządy nie planowały rozwoju gospodarczego ani w Polsce ani na zachodzie, a przyczyny rozejścia się zachodu i Polski wynikały ze znacznie głębszych różnic systemów prawnych. Problemem Polski nie było istnienie folwarków, tylko ograniczenie wolności chłopów i ich przywiązanie do ziemi i wyjęcie spod jurysdykcji państwowej i podporządkowanie szlachcie. Gdyby chłopi mogli normalnie opuszczać ziemię (tak jak było jeszcze w średniowieczu) rozwój gospodarczy Polski przebiegałby podobnie do krajów zachodnich (co nie znaczny, że Polska nie uległaby zaborcom, na to złożyły się głównie podziały religijno-polityczne w społeczeństwie).

  15. @abchaz
    Sądzę także, że za lat dziesiąt, beze mnie, rzad (jezeli jeszcze będzie bowiem chetnych brak) przystanie na zakup, leasing reaktorów fusion z przyłączami do sieci istniejących.
    Czego jemu (temu rządowi) życzę. Mój sceptycyzm wynika wyłącznie z tego, że w polskim folwarku łatwo na szczeblu lokalnym (wcale nie powiatowym) o rozpętanie zawieruchy. „Atomy, panie, za stodołom? Toż nas pozbijajom, ło matko święta”. Polska to kraj misyjny, a misjonarze dżenderów w „Harrych Potterach” szukają zamiast zająć się prostowaniem bzdetów.

  16. No tak, biednemu zawsze wiatr w oczy. Ale ten biedny sam sobie jest winien. Unia oczekuje, że w 2020 r. Polska będzie zmodernizowanym państwem członkowskim. No jakby wypadało by do tego coś od siebie dać i zacząć się w końcu reformować. A że reformy są niemożliwe, bo władza kocha władzę, to już inna sprawa.

  17. @Edwin Bendyk
    Poza tym, że „Dania ma najwyższe ceny energii w Europie i jest jednym z najbardziej konkurencyjnych państw na świecie. Na dodatek Duńczycy to akceptują i jeszcze są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie” to Duńczycy mają również wysokie dochody, ale o tym to już autor nie wspomniał.
    Czy w koszta wprowadzania nowych technologii autor wlicza też ekonomiczne zarżnięcie cenami energii dużej części społeczeństwa? Czy też uważa to za niezbędny, nic nieznaczący koszt?
    Ale może dla autora rachunek za prąd to mało ważna pozycja w budżecie
    Zanim wprowadzimy nowe technologie, źródła energii i w ogóle Nowy Wspaniały Świat to wcześniej wyeksportujemy na daleki wschód resztki przemysłu.
    Poza tym nie rozumiem logiki wywodu – jak w Polsce będzie energetyka oparta na węglu, to nie będziemy mogli/potrafili/chcieli? wprowadzić nowych technologii.
    Na Discovery był ciekawy film o budowie kontenerowca Triple E dla Maersk Line. W Europie powstały wysoko technologicznie zaawansowane śruby napędowe – 1mln za sztukę x 40, silniki Sulzer 10 mln x 40. Całą resztę, circa 1mld za sztukę x 20 wybudowano w Korei.
    Wiara w to, ze reszta świata padnie na kolana przed ambicją i poświeceniem Europy jest naiwna, żeby nie użyć mocniejszych słów.
    @anumlik
    „Lockheed Martin pochwalił się, że dokonał technologicznego przełomu w rozwoju źródeł energii bazujących na fuzji jądrowej. Pierwsze reaktory, mieszczące się na ciężarówce, mają być gotowe już w ciągu dekady” Ten sam tekst przewija się od początku badań nad fuzją, tylko zmienia się skala czasowa. A fuzji jak nie było tak nie ma.

  18. W sprawie fuzji polecam ksiązkę „Sun in a Bottle: Strange History of Fusion and the Science of Wishful Thinking.” Dostępna na Amazonie. To jest bardzo dobra ksiązka. Polecam tym bardziej, ze pracowałem w laboratorium zajmującym się fuzją, ktore to laboratorium ma nawet energetykę w nazwie. Co prawda to laboratorium rozwija inne podejscie, a mianowicie fuzję impulsową wywołaną laserem. To samo, co probował zrobic Kaliski, tylko kilkadziesiąt tysięcy razy mocniej. Fuzja jest (lecą neutrony, i to całkiem sporo), ale proces ma ujemny bilans energetyczny i nikt z pracujących tam naukowcow nie ma złudzen, ze będzie inaczej. Z tego powodu przymknięto National Ignition Facility w Livermore. Pareset osob straciło pracę. Nie ma nadziei, ze będzie z tego energia. Z fuzją plazmową jest dosc podobnie. ITER to będzie bardzo kosztowna demonstracja niemozebnosci. Szczegoły i przyczyny są opisane w ksiązce.
    .
    Energia zrobiła sie modna, a juz zwłaszcza cudowne recepty, zeby było jej wiecej, taniej, i lepiej. Wiekszosc z tych recept to hochsztaplerka. Wezmy wiatraki. Na zrobienie wiatraka idzie tyle energii, oraz tyle kosztownych metali i innych materiałow hi-tech, ze jest bardzo wątpliwe, ze wiatrak w swoim zyciu te energie i te koszta zwroci. Wiatraki sie bardzo opłacają producentom i budowniczym tychze, bo interes jest oparty na dotacjach. Podobnie jest z biopaliwami. W takich przypadkach magia polega na tym, zeby rozdzielic bilans i czesc kosztow zaliczyc gdzie indziej. Pozostałe koszta robia sie mniejsze i mozna udowodnic opłacalnosc, biorąc pod uwage koszta czesciowe.
    .
    Cała ekonomia jest tak zbudowana. Powiedzmy, elektronika uzytkowa. Jest bardzo tania, bo wytworcy mało płacą za prace na Dalekim Wschodzie, i w ogole nie wliczaja kosztow utylizacji. Gdyby policzyc, ile kosztuje rozebranie komputera i zutylizowanie odpadkow w odpowiedzialeny sposob (zamiast spalac je na plazy w Bangladesz), to koszt całego cyklu produkcji-i-utylizacji bylby bardzo wysoki. Nagle by sie okazało, ze elektronika wcale nie jest tania. No, ale mozna czesc tych kosztow zamiesc pod dywan i wtedy jest tanio i optymistycznie.
    .
    Z tego nie wynika, ze dobrze jest spalac wegiel. Ja mysle, ze to jest bardzo zła droga nie tylko z powodu CO2, ale przede wszystkim kosztow społecznych, oraz dewastacji srodowiska. Duzo lepsza jest energetyka jądrowa, ale ona wymaga otoczki kulturowo-technologicznej. (Podobnie, jak proby zrobienia fuzji.) Chłopo-robotnicy, a nawet gornicy, nie bardzo sie nadają na pracownikow elektrowni jądrowej. Nie ta kultura. Wypadkow w energetyce jądrowej jest mało, bo tam ludzie uwazają na to, co robią. Jesli wpuscic tam Polakow, a zwłaszcza polskich związkowcow, to ryzyko wypadku bedzie duzo wieksze. Moze lepiej nie probowac. Zreszta Japonczycy niedawno pokazali w Fukuszimie, ze nie tylko Rosjanie podchodzą do jądra po pijaku. Wiec tu jest ryzyko powodowane przez „czynnik ludzki”, i jest to ryzyko powazne.

  19. Poniewaz pracowałem przy fuzji (co prawda laserowej, ale zawsze), to zastrzygłem uszami na wiesc, ze Lockheed ma recepte. Popatrzyłem na ich strone. Znalazłem kilka szkicow, w jaki sposob złozyc kilka dosc zabawnie wygladajacych kawałkow blachy. Ale nie znalazlem odpowiedzi na pytanie, jak to ma działac. A pytan jest sporo. Po pierwsze, temperatura plazmy musi byc ogromna. W jaki sposob uniknac kontaktu plazmy ze sciankami, ktore by sie natychmiast stopiły po dotknieciu przez plazme? Po drugie, jak odebrac energie? Fuzja tym sie rozni od rozszczepienia, ze przebiega w ogromnych temperaturach, ktore trzeba „schłodzic” po drodze od plazmy do odbiornika, zeby sie odbiornik nie stopił. (Rozszczepienie przebiega w temperaturze niewiele wyzszej od gotujacego sie czajnika, wiec tam problemu nie ma.) Po trzecie, fuzja produkuje ogromne ilosci neutronow, ktore sa bardzo przenikliwe. Reaktor fuzyjny trzeba dobrze obudowac i osłonic grubymi warstwami rozmaitych pochłaniaczy. Taka struktura po prostu nie moze byc mała. Mowienie o reaktorze w ciezarowce to albo pomyłka, albo niezbyt uczciwa propaganda.

  20. Dziękuję za komentarze. @Krzysztof Mazur: elektryczność jest formą energii Duńczycy myślą w kategorii pełnego bilansu energetycznego i zaczęli swoją transformację zanim jeszcze odkryli złoża gazu w Morzu Północnym, od końca lat przechodzą do gospodarki niskoemisyjnej, mają nie tylko wiatr lecz także zmodernizowaną energetykę węglową z silnym komponentem kogeneracji. @slawek.m – już pisałem, że wysokie ceny energii nie muszą oznaczać wysokich rachunków, poza tym istnieją sposoby dopłat do biedniejszych konsumentów energii, na razie mamy dopłacać do bogatych koncernów.
    raz jeszcze @Krzysztof Mazur: proszę czytać uważnie, nie mam nic przeciwko temu, żeby nie naśladować Zachodu byle byśmy mieli alternatywny pomysł. Ale nie mamy i naśladujemy kopiując pozory: budujemy fajną infrastrukturę, stadiony ale nie zmieniamy struktury. Ciekawe, dlaczego chłopi nie mogli opuszczać ziemi? Sami się przywiązali czy na skutek politycznej decyzji ówczesnych elit? O tym właśnie piszę, o konsekwencjach politycznych decyzji dzisiejszych elit. Niestety, w Pańskich komentarzach nie znalazłem argumentów, które by mnie uspokoiły i pozwoliły odsunąć na bok moje obawy. Zarzut demagogii nie jest argumentem.

  21. @Edwin Bendyk
    „Dania ma najwyższe ceny energii w Europie i jest jednym z najbardziej konkurencyjnych państw na świecie. Na dodatek Duńczycy to akceptują i jeszcze są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Więc ostrożnie z pozornie oczywistymi uogólnieniami”

    Ale w czym jest konkurencyjna, czy na pewno w energochłonnej produkcji?

  22. @narciarz
    O te badania Lockheeda Ci chodzi?
    https://www.youtube.com/watch?v=UlYClniDFkM

  23. O ile pamiętam ze szkoły, problemem I RP był dostęp do taniej siły roboczej i nieprzebranych żyznych obszarów rolniczych; jednego i drugiego brakowało na Zachodzie, dlatego tam wcześniej wprowadzono trójpolówkę, kosę zamiast sierpa, potem nawożenie, kombajny etc. Dystans polskiego rolnika do zachodniego bardzo się w ostatnich latach zmniejszył, ale wciąż istnieje.

    W Polsce mamy dużo węgla. Ten węgiel kiedyś się skończy. Przedsmak tego, co się wtedy dzieje, do dziś widać w Wałbrzychu. Koszty wydobycia węgla w Polsce są niestety na tyle duże, że zamiast odkładać nadwyżki finansowe na kolejne lata, wszystko przejadamy lub wręcz do tego biznesu dokładamy – w imię spokoju społecznego.

    Podobny problem do naszego ma Ukraina z jej starym, energożernym przemysłem. DLATEGO Ukraina jest uzależniona od rosyjskich surowców energetycznych. Dlatego jej przemysł jest niekonkurencyjny – światowy eksporter broni nie jest w stanie *kompleksowo* wyposażyć własnej armii!

    Wyższe ceny za prąd nie muszą oznaczać wyższych rachunków. Nowoczesna żarówka nie jest żarówką (można dotknąć szklanej bańki), pobiera 10 razy mniej energii niż żarówka tradycyjna, jest od niej 20 razy bardziej trwała więc cóż z tego, że jest 15 razy droższa? Nowoczesny piec CO plus nowoczesny system grzewczy ma sprawność o 50% wyższą niż ta sprzed 20 lat. Wyższe ceny energii zmuszają do główkowania, innowacyjności w kierunku, który antycypuje przyszłość. Gdyby europejska gospodarka była tak energochłonna jak w latach 70. XX wieku, to Europy, jaką znamy, by nie było.

    Polskim problemem nie jest nawet energochłonność gospodarki, tylko stan świadomości społecznej, w tym świadomości elit. Polska cierpi na syndrom „underdog”, chłopo-robotnika, któremu się należy, który jest konsumentem a nie producentem, którego się kolonizuje, bo sam chęci ani możliwości kolonizowania innych nie ma. Budżet Polski w pozycji 28 na naukę przewiduje 6,5 mld zł. W 2010 na samą walkę z bezrobociem przewidywał 10 mld zł. Wsparcie dla Kościoła to połowa wydatków na naukę. Takich smaczków można podać więcej (KRUS, emerytury mundurowe etc.). Izrael powstał na piaskach 60 lat temu, Korea Południowa 60 lat temu była na poziomie Ghany, dziś oba te kraje są daleko PRZED Polską: to my kupujemy od nich technologie a nie na odwrót. Wszystko to dzięki przemyślanej, wieloletniej strategii rozwoju państwa. Problemem jest więc stan świadomości elit, które niczego nie wymagają od polskiej gospodarki i polskiej nauki; nie mają wizji, bo nie dostrzegają „naszego” szalonego następcy Kim-Ir-Sena czy naszego odpowiednika Hamasu. Trochę Putin ostatnio mógł paru ludzi otrzeźwić, ale wątpię, czy skutecznie. Dalej najważniejsze tematy to dżender i co też ostatnio chlapnął Sikorski albo Pawłowicz. Dziecinada!

  24. W podobnym duchu dzisiejszy artykuł w Magazynie Świątecznym GW
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,141465,16861547,Europa_kupila_swiety_spokoj__Polska___zacofanie.html

  25. @fidelio
    Dania jest konkurencyjna choćby w produkcji turbin wiatrowych (to nie żart!!!), ma tez niezwykle efektywna energetycznie duża flotę handlową która pływa pod duńską banderą (nie tzw. „tanie bandery) i spełnią najwyższe standardy) ma też i bardzo energetycznie oszczędne rolnictwo….

  26. Świat będzie lepszy zdecydowanie po zmniejszeniu emisji CO2, ale czy chłodniejszy?

    http://wolnemedia.net/ekologia/globalne-ocieplenie-to-oszustwo/

  27. Zgadzam się,że tzw.zimna fuzja,brzmi jak SF,ale nie zapominajmy,że są jeszcze inne źródła energii,blokowane przez lobby węglowe.W Łodzi mamy wielkie złoża wody geotermalnej,w samym centrum miasta/dawna ECI/,polityczne władze miasta/prezydent Kropiwnicki/sprzedał w ramach prywtyzacji sieć ciepłowniczą francuskiej Dalkii,następnie tę samą Dalkię zapytał o opłacalność eksploatacji geotermalnej.Dalkia uznała to za nieopłacalne i złoża zniknęły nawet z podkładów geodezyjnych do planu zagospodarowania Centrum/taki przypadek/ natomiast władze miasta dostały kolejne posady w zarządzie i Radzie Dalkii.Tak samo skończyła się proponowana inwestycja regionalna w okolicach Zgierza,tym razem rodzime lobby energetyczne zaprotestowało,naukowcom z Politechniki Łódzkiej PGE,/mające w nazwie energetykę konwencjonalną /stworzono znakomite warunki do pracy właśnie nad „konwencjonalną energetyką” i nie zajmowania się mrzonkami.Do tego doszło mieszanie wojen światopoglądowych do energetyki/geotermia Radia Maryja/ i wystarczyło,aby projekt został zarzucony.Tak więc akurat łódzkie jest znakomitym przykładem,jak może zacofana władza zniszczyć szanse społeczeństwa!

  28. @fidelio:
    Tak, o to mi chodzi. Bez najmniejszego problemu mogę sam nagrac taki filmik w dowolnym laboratorium, w ktorym pracowałem. Mozesz to samo nagrac w Polsce na dowolnej uczelni technicznej. Na filmiku pokazano trochę standardowej aparatury prozniowej, ktorej się uzywa do najrozmaitszych badan. Zawsze wygląda podobnie. Jest pokazana komora prozniowa. Widywałem o wiele większe. Pada stwierdzenie „high beta”. Latwo wymyslec fraze „high gamma”, albo „low lambda”, i będzie znaczyc tyle samo. Poza tym są obietnice. Te same, co zawsze.
    .
    W branzy „fusion” krązy anegdota. Mniej wiecej taka: trzech panow wybrało sie do agencji towarzyskiej. Strazak, czołgista, i fizyk plazmy pracujący nad fuzją. Nastepnego dnia rano panienki wymieniają wrazenia. Ta, ktora gosciła strazaka, mowi „było tak, jakby mnie ogien pochłonął”. Ta od czołgisty mowi „było tak, jakby mnie przejechał czołg albo traktor”. Ta od fizyka plazmy mowi „nic nie było – przez całą noc opowiadał, jak to swietnie będzie, kiedy wreszcie będzie”.
    .
    Te anegdotę dedykuję wierzącym w magiczne rozwiązania problemu energii. A takze sugeruje przeczytac poleconą ksiązkę napisaną przez byłego dziennikarza Science, czyli jednego z dwu najbardziej prestizowych periodykow naukowych na swiecie.

  29. @Edwin Bendyk
    „wysokie ceny energii nie muszą oznaczać wysokich rachunków (tego nie rozumiem), poza tym istnieją sposoby dopłat do biedniejszych konsumentów energii, na razie mamy dopłacać do bogatych koncernów.” My mamy dopłacać, to znaczy kto? I komu? Bo nie obracam się w wyższych sferach i dla większości znajomych ceny energii stanowią poważną pozycje w budżecie. Mniejszość dopłaci większości, czy skalkulujemy to tak, żeby rachunek się zgadzał. A co z ludźmi, którzy jeszcze nie są poniżej granicy ubóstwa? Zawsze mogą znaleźć lepiej płatną pracę, prawda.
    Poza tym przedstawia pan zero-jedynkowy schemat. Albo rezygnujemy z węgla i będziemy mieli rozwój, albo węgiel i stagnacja. Prąd z węgla też może napędzać rozwojową gospodarkę. Może zamiast dogmatu gospodarki niskoemisyjnej stwórzmy gospodarkę oszczędną, o niskiej energochłonności.
    Duńskie wiatraki wyglądają ładnie na filmach reklamowych, ale mieszkałem kiedyś koło takiego wiatraka i po miesiącu miałem dość. Zamiast tysięcy wiatraków wolał bym dziesięć siłowni atomowych.
    @narciarz2
    „Chłopo-robotnicy, a nawet gornicy, nie bardzo sie nadają na pracownikow elektrowni jądrowej.” Pracowników elektrowni jądrowej to możemy sobie wyszkolić i wyuczyć na uniwersytetach. Tylko że dla jednej elektrowni bardziej opłacalny będzie eksport technologii razem ze specjalistami. Przy energetyce nakierowanej na atom, kilku elektrowniach będzie się opłaciło kilka wydziałów atomistyki.
    @ryzyk-fizyk
    Dania „ma tez niezwykle efektywna energetycznie duża flotę handlową która pływa pod duńską banderą” Ale statki tej floty to wybudowano w efektywnych energetycznie duńskich stoczniach czy nieoszczędnych chińskich czy koreański? Bo to jest właśnie eksport emisji a z nią przemysłu i miejsc pracy. U nas zostaje społeczeństwo zubożone, bezrobotne ale za to postindustrialne.

  30. @slawek.m
    Do ostatniego kryzysu finansowego sporo statków, w tym największe kontenerowce budowali sami:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Maersk
    teraz w tych stoczniach, a raczej zakładach które po nich powstały robi się np. wieże do energetyki wiatrowej. Zresztą przemysł stoczniowy tez się odradza (maja spokojnie wdrażany plan rządowy „Blue Denmark”).

  31. Pani premier się cieszy. Jej następcy będą płakać cudzymi łzami: polskich podatników. Będzie bowiem tak: Polska sobie dalej będzie robić prąd z węgla, a w międzyczasie inni opracują nowe technologie energetyczne i je wdrożą. Po czym Polska i tak będzie się musiała dostosować do niskoemisyjnych zasad produkcji energii, ale nie będzie miała własnych patentów, technologii i doświadczeń. Jak zwykle będzie musiała wszystko kupować u innych, płacąc za to albo gotówką, albo akcjami polskich (jeszcze firm).
    Płacz, że w Polsce nie zostanie nic polskiego nie będzie miał znaczenia.
    Chwilowo, ma Polska tę zaletę, że siła robocza jest w niej tańsza niż w większości krajów UE. To się skończy, nie powstaną jednak inne najważniejsze i najcenniejsze argumenty: nauka-patenty-technologie-zdrożenia-system. Jest folwark i będzie folwark, ale w międzyczasie okienko możliwości przytrzaśnie palce.

  32. Nie jestem górnikiem ani właścicielem elektrowni węglowej ale mam wątpliwości czy Polska powinna ochoczo narzucać sobie ograniczenia w wykorzystywaniu węgla. Nie ma żadnej gwarancji, że ograniczenia wymuszą rozwój własnej technologii. Gdyby tak było to politycy mogliby wpływać na postęp technologiczny uchwalając rygorystyczne prawo. To znaczyłoby, że uchwalenie przez nasz sejm zakazu umierania na zawał serca powinno spowodować, że właśnie w Polsce rozwinie się wspaniale kardiologia, a polskie firmy zarejestrują szereg znakomitych leków kardiologicznych. Dlatego nie jestem przekonany, że akurat ten ruch ze strony naszego rządu spowoduje cokolwiek złego lub dobrego dla naszego sektora BiR.

  33. Scenariusz optymistyczny to droga chińska. Mimo, że jest to największy truciciel i w węgiel bogaty krajom UE nie tylko nie ustępuje w produkcji energii z wiatru ale jej udział procentowy sięgnął już 22,8% (dane z „Nature” cytowane przez forsal.pl) przy 13% unijnych. Dalszym elementem scenariusza optymistycznego jest elektrownia wiatrowa pionowego obrotu- polski wynalazek, do zobaczenia w miejscowości Kodeń- jeśli sprawdzi się w praktyce- mamy szanse uniknąć drogich, niewydajnych i przeklinanych za infradźwięki i zabijanie ptaków turbin z wiatrakami.
    Scenariusz pesymistyczny- odkładamy wszelkie prace nad OZE bo kupiliśmy sobie czas, niech się martwią następni przed kolejnym szczytem- czyli bardzo polska radocha z wygranej bitwy bez myślenia jak by to zwycięstwo wykorzystać.

  34. Przeraza mnie, ze antidotum na wszystko maja byc elektrownie atomowe. Zyje w kraju, ktory od dwudziestu lat szuka mozliwosci skadowania odpadow atomowych. Jezeli nikt tego niezbepieczenstwa nie widzi, to prosze natychmiast meldowac sie do mnie, ze oddaje swoja piwnice na przynajmniej jedna beczke odpadow. Jest taka bardzo fajna ksiazka o tym, czy ziemia poradzila by sobie bez czlowieka. Otoz tak, tylko w jednym przypadku nie – elektrownie atomowe.

  35. „Przeraza mnie, ze antidotum na wszystko maja byc elektrownie atomowe.”
    .
    Nie mają, ale prosze wskazac lepsze wyjscie. Ja moge: oszczedzanie energii, lepsza izolacja budynkow, malowanie dachow na bialo, i czerpanie energii z parkingow, ktore sie nagrzewają od slonca. Jest jednak drobne „ale”: male lokalne rozwiazania nie są atrakcyjne dla politykow. Politycznie duzo bardziej atrakcyjnie jest postawic cos duzego. Fuzja to jest skrajny przyklad takiego myslenia: nie tylko wielka, ale jeszcze nie dziala. Jak pokazuje ITER, to ostatnie specjalnie nie przeszkadza.
    .
    „Zyje w kraju, ktory od dwudziestu lat szuka mozliwosci skadowania odpadow atomowych.”
    .
    Ten problem zostal dawno rozwiazany technicznie, ale spoleczenstwo nie chce sie zgodzic na zadne wyjscie. Obowiązuje zasada „not in my backyard”. Zaden problem nigdy nie zostanie rozwiązany, jesli taka zasada obowiązuje.

  36. @narciarz2
    „Ten problem zostal dawno rozwiązany technicznie”
    Chyba trochę zbyt optymistycznie. Jest wiele tymczasowych rozwiązań, ale żadnego dobrego, a koszty tych rozwiązań rosną…
    Nie jestem przeciwnikiem elektrowni jądrowych, wręcz przeciwnie, to co stało się w naszym kraju z Żarnowcem uważam za porażkę, ale warto zdawać sobie sprawę ze przechowywanie odpadów będzie generowało koszty, byś może rosnące, przez wieki.

  37. @Narciarz, Czy znasz rzetelne dane wskazujące na to, że biopaliwa są nieopłacalne? Poważne porównanie kosztów z paliwami konwencjonalnymi musiałoby obejmować ukryte koszty wydobywania kopalin. To trochę trudne. Szkody górnicze. Wieloletnie dotacje państwowe. To tylko przykłady. Dane po obu stronach równania będą szacunkowe w najlepszym razie, a świadomie zniekształcone w najgorszym.

  38. @Joanna Moim zdaniem dotykasz sedna problemu. Narzucanie wyśrubowanych norm nie jest gwarancją pobudzenia innowacyjności w Polsce. Najgenialniejsze nawet polskie rozwiązanie technologiczne musi przebić się przez zapory prawno regulacyjne, które w UE są największe na świecie. Zanim polski słabiutki przemysł sobie z tym poradzi, nasi europejscy partnerzy zaoferują na naszym rynku gotowe mniej genialne, ale certyfikowane rozwiązania. Europejska biurokracja w naturalny sposób dba o zachowanie status quo, które oznacza laboratoria w Niemczech i montownie w Polsce, o ile jesteśmy w stanie konkurować z Chinami kosztami pracy.

  39. Cały pakiet klimatyczny jest śmieszny. Najgorsze jest to, że PEK wróciła z Brukseli ogłaszając wielki sukces. Tymczasem tak naprawdę nic nie ugrała i prąd tak czy siak pójdzie w górę 🙁

  40. @Jarek16 27 października o godz. 5:43
    @Narciarz, Czy znasz rzetelne dane wskazujące na to, że biopaliwa są nieopłacalne?
    Nieopłacalne nie sa. Finansowo sa opłacalne jak jasna cholera. Inaczej nie byłyby produkowane. Jesli idzie o ich opłacalnosc energetyczna, sprawa jest kontrowersyjna. Trzeba doliczyc energie na wytworzenie nawozow oraz paliwa zuzyte w maszynach rolniczych. Sam sie domyslasz, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dobry rachmistrz policzy tak, zeby wyszlo zgodnie z interesem zleceniodawcow rachmistrza. To nie oznacza, ze policzy fałszywie. Jesli tzw. prawda jest zgodna z interesem, to pewnie policzy prawdziwie. Jednak mozna sie zastanawiac, co zrobi rachmistrz, jesli prawda nie bedzie zgodna z interesem.
    .
    Nie bedac specjalista, moge tylko wskazac nazwisko David Pimentel. Poniewaz nie chce zatrudniac moderatora, to wygugluj sobie link sam. Wstukaj na przyklad „biofuels cornell univ” albo po prostu „David Pimentel”. Mozesz tez poszukac tytułu Cornell ecologist’s study finds that producing ethanol and biodiesel from corn and other crops is not worth the energy. Przeczytaj ten artykuł, moze poszukaj jego publikacji.
    .
    Byłem na jego wykładzie. Mowił przekonujaco. Nie potrafie wydac wyroku, czy na pewno prawdziwie.

  41. @ Narciarz, Dziękuję!

css.php