Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

24.02.2014
poniedziałek

Ukraina, sztuka rewolucji

24 lutego 2014, poniedziałek,

Komentarze polityczne dotyczące sytuacji na Ukrainie długo nie będą ustawać, wypowiadać się będą zarówno ci, co wiedzą dużo, jak i ci, którym wydaje się, że o wszystkim wiedzą wszystko. Dzięki temu Ukraina ma swoje 15 minut światowej uwagi. To nie ona jednak rozstrzygnie, lecz odpowiedź na pytanie, co naprawdę się wydarzyło: czy tylko nastąpiła rotacja w strukturach władzy, czy też ujawniła się nowa podmiotowość społeczna. Czy rewolucja to tylko pałacowy przewrót, czy wydarzenie, czyli ujawnienie się w historii czegoś nowego, nowego pomysłu na życie społeczne. Odpowiedzi na to pytanie najtrudniej szukać w sferze polityki, istotniejsza wydaje się, jak uczył choćby Ernst Bloch, analiza  kultury i sztuki, w poszukiwaniu nowych form  reprezentacji symbolicznej owego ewentualnego nowego podmiotu.

Oczywiście, nie wystarczy wówczas analiza z perspektywy stereotypu, jaki boleśnie wyśmiał Ziemowit Szczerek w książce „Przyjdzie Mordor i nas zje” (Paszport „Polityki” w tym roku), przedstawiającej Ukrainę jako polską fantazję na temat świata, w którym można się z wyższością poczuć lepiej, choć w sumie jest dość podobny. Na szczęście Ukraińcy sami tworzą coraz ciekawszy obraz samych siebie w eseistyce i publicystyce najwyższej, gdy czyta się ją systematycznie, uzupełniając wizjami lokalnymi i rozmowami, widać jak wiele się zmieniło od 2004 r., od Pomarańczowej Rewolucji.

W istocie bowiem to właśnie 2004 r. był okresem zerwania w sensie społecznym i kulturowym, za którym nie nadążyła polityka. Tamara Hundorowa w świetnej książce „Pislaczornobylśka biblioteka” pokazuje, jak współczesny posttotalitarny idiom kulturowy na Ukrainie wytworzył się w cieniu katastrofy czarnobylskiej. Była impulsem podobnym, jak Hiroshima i Nagasaki dla Japończyków, wprowadziła do myślenia kategorię apokalipsy, na wyrażenie której nie ma słów, pozostają jedynie postmodernistyczny karnawał i ćwiczenia z językiem. W takiej atmosferze rodziła się inicjatywa Bu-Ba-Bu i spóźniony, ukraiński postmodernizm. Okres ten zakończył się zdaniem Hundorowej właśnie w 2004 r., kiedy jeszcze kronikarzami ówczesnej rewolucji byli twórcy owego postmodernistycznego przewrotu w kulturze końca lat 80. Pamiętam jak tłumaczyłem pisany na gorąco dziennik Saszki Irwańca (współzałożyciel Bu-Ba-Bu), opublikowany w Krytyce Politycznej. Podobny ślad zostawiła Oksana Zabużko, „matka” posttotalitarnej literatury ukraińskiej.

Tym razem było inaczej, starzy rewolucjoniści zmęczyli się, czy raczej dostrzegli nieadekwatność swoich narzędzi. Od 2004 r. nastąpił proces przyspieszonego kształtowania się nowej podmiotowości, już nie tyle w kontrze do postkolonialnego syndromu, a pozytywnie, jako nowa wizja bycia twórcą własnej historii (oczywiście, jak znakomicie dokumentuje Mykoła Riabczuk w swej eseistyce syndrom postkolonialny oraz kultura kreolska, której wyrazem był reżim Janukowycza ma się (czy miał się) ciągle dobrze). Niezwykle ciekawym momentem kształtowania się tej nowej podmiotowości okazała się wystawa „Ukraińskie ciało”, zamknięta przez władze Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – przypadek ten w kategoriach politycznych analizuje Oksana Forostyna. Pokazuje, jak spór o wystawę stał się sporem o rozumienie My, o definicję zbiorowej tożsamości.

W końcu symptom nadchodzącej rewolucji – Femen, najbardziej radykalny ruch emancypacyjny, „sekstremistyczny”, brutalnie zduszony w Ukrainie przez osiłków Janukowycza – aktywistki Femenu, najpierw Inna Szewczenko, potem kolejne ledwo uszyły z życiem chroniąc się na wygnaniu (jeśli ktoś dziwił się, że podczas rewolucji ze szpitali i z ulic znikają aktywiści, powinien był wiedzieć, że to była normalna praktyka sprawowania władzy). Usadowiwszy się w w Paryżu uczyniły jednak z Femenu organizację o zasięgu międzynarodowym, angażującą w tej chwili tysiące aktywistek od Tunezji po USA. Femen miał także wpływ na aktywność rosyjskiej grupy Pussy Riot.

Abstrahując od samego komunikatu Femenu, celu walki, warto przyjrzeć się nowej „sztuce walki” – to ruch rewolucyjny na czasy indywidualizmu, gdzie ostatnim bastionem autonomii jest ciało, które także jednak staje się z jednej strony przedmiotem biopolityki (np. kontrola seksualności przez państwo), z drugiej obiektem inwestycji (wzrost znaczenia kapitału erotycznego w konkurencji na rynku pracy). Femenistki, choć odwołują się do idei anarchistycznych, odwróciły jednak na opak ideologię anarchistycznego terroru – zamiast przemocy fizycznej specjalizują się w bezpośrednich atakach symbolicznych, zgodnie z logiką spektaklu i mediów spektaklem żyjących.

EuroMajdan był także spektaklem, o którego dynamice, jak przyznał Saszko Irwaneć, decydował obraz, wizualność: zdjęcie pierwszej ofiary śmiertelnej, Serhija Nigojana, które niczym chrystusowa ikona stało się symbolem oporu, apokaliptyczne zdjęcia z walk w styczniu, potem z krwawej bitwy ostatniego tygodnia krążyły w serwisach społecznościowych interpretowane za pomocą odwołań do kultury popularnej: Gwiezdnych Wojen, Władcy Pierścieni, Harry’ego Pottera. Bo to właśnie ta warstwa popkultury stała się wspólnym językiem dla młodych rewolucjonistów służącym opisywaniu doświadczenia dobra i zła (analizuje to świetnie Oksana Forostyna w „Krytyce” w tekście „Kraj dzieci”).

Najważniejsze jednak pytanie – dlaczego tak długo stali na Majdanie i kto stał po obu stronach barykad, co tych ludzi dzieli? Forostyna szuka odpowiedzi i nie potrafi znaleźć jednoznacznej, dzieli się więc na Facebooku swoimi wątpliwościami:

„Мене нудить, коли кажуть, що люди по різні боки барикад однакові, що „політика” нас роз’єднує. Можливо, для того барикади й постали у центрі Києва, аби ми нарешті побачили те, що бачити не хочеться? Я от насправді не знаю, що нас роз’єднує […] Я анітрохи не наблизилася до цього розуміння, радше навпаки. Я більше не довіряю власним судженням, надто соромно перед тими, кого недооцінювала, надто гірко від розчарувань останніх кількох місяців. Тому лише дивлюся, слухаю та запам’ятовую”.

Окрім списку мудаків, яких ми не маємо права пробачати, особливо тепер не маємо права, ми всі обтяжені індивідуальними списками власних помилок та прикладів засліплення. І шукаємо критерії, закономірність, чому одні витримали перевірку цими трьома місяцями, а інші – ні, й що спільне в усіх цих людей, які нас останнім часом приголомшують, звідки вони таки взялися. Як виявилося, ідеологічний вибір, класова приналежність, гострота розуму, схильність до гедонізму чи до аскези, темперамент, освіта, реалізованість, такими критеріями не є. Я поки знайшла тільки один -приборкане vs. гіпертрофоване почуття власної важливості, „умови договору” зі своїм еґо.

Dochodzi do wniosku, że źródłem podziałów nie jest ideologia, przynależność klasowa, style życia, poziom wykształcenia. Źródłem działania jest jednostkowa, osobista podmiotowość wynikająca z konstrukcji własnego, złożonego Ja. Nie wiem, czy Oksana Forostyna czytała „La fin des societes” Alaina Touraine’a ale napisała dokładnie to samo o ujawnionej na Majdanie podmiotowości, co Touraine bada na setkach stron swego monumentalnego dzieła, analizując uniwersalne procesy przemian społecznych na początku XXI wieku, które nazywa „końcem społeczeństw”. Krótki wpis Forostyny potwierdził z kolei to, co wydawało mi się, dostrzegłem w Kijowie w grudniu, podczas rozmów aktywistami i ludźmi kultury: protestuję, bo się osobiście nie zgadzam na otaczające mnie badziewie, bałagan, korupcję uniemożliwiające realizację siebie. Co najważniejsze jednak, z tej grupy zindywidualizowanych podmiotów zdołał wyłonić się podmiot zbiorowy, zdolny do trwania.

Być może właśnie w ten sposób zaczęło się tworzyć nowe ukraińskie społeczeństwo, które chce się odciąć nie tylko od dawnej elity politycznej, lecz także od nurtów kultury siłą rzeczy wpychających w postkolonialną traumę. Być może Ukraińcy strząsnęli trujący pył Czarnobyla i znaleźli nowy pomysł na siebie, na swoje zbiorowe My, które tworzyli w sposób przyspieszony podczas miesięcy trwania Majdanu. Teraz kolejne wyzwanie – znaleźć dla tego podmiotu adekwatny wyraz polityczny. Jeśli jednak rzeczywiście mamy do czynienia z nową formą podmiotowości społecznej i politycznej, to trzeba uczciwie przyznać – nikt nie wie, jaka powinna być dla tej podmiotowości reprezentacja polityczna. Na tym polega rewolucja. Zamiast więc teraz pouczać Ukraińców, przyglądajmy się ich doświadczeniu, by samemu się uczyć. Bo niewykluczone, że niebawem możemy mieć własne, strukturalnie podobne problemy.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Na ogół, dawni rewolucjoniści błyskawicznie znajdowali sobie miejsce w nowej piramidzie władzy- na szczytach oczywiście……
    Obecnie, odbywać się będzie na nowo podział łupów.
    Obdarcie z dóbr starych elit, by nasycić nowe- już zreszta się zaczęło.
    Bratobójcze walki o dostęp do koryta są chyba nieuchronnym składnikiem procesu……

    Chruszczow powiedział kiedyś, że jego największym sukcesem było to, że mógł przejść na emeryturę.
    Żywy.
    Bo zawód dyktatora jest na ogół dożywotni, a on to zmienił.
    Ucywilizował, zdemokratyzował Rosję.

    Majdan jest ciekawym zjawiskiem.
    Jego przywódcy stwierdzili że będą dalej patrzyć Władzy na ręce……..
    Czy dadzą się przekupić, zaczną bogacić?
    Być może demokracja deliberatywna jest już możliwa- próby w Niemczech w jakiejś partii.
    Ale, czy akurat na Ukrainie?
    A może właśnie tam, poza skostniałym systemem partyjnym narodzi się nowa jakość?

  2. „Co najważniejsze jednak, z tej grupy zindywidualizowanych podmiotów zdołał wyłonić się podmiot zbiorowy, zdolny do trwania.”
    Ja bym jednak postawił przed „z” słowo „czy” i zakończył zdanie znakiem zapytania.
    To jednak prawda, każdą rewolucyjną przemianę poprzedza prekursor w kulturze, to tam należy zawsze wypatrywać przyszłych wydarzeń. Szkoda, że nie da się (a może nikomu się nie chce, jest zbyt leniwy i głupi) w rozpolitykowanych mediach ekstrapolować przyszłości na podstawie wydarzeń w sferze sztuki. Owszem media rzucają się na aktywistki FEMENU (http://femen.org/) gdy te z obnażonymi piersiami protestują przeciw władzy, ale dla nich nie jest ważna treść protestu, tylko ciała tych kobiet. A tak na marginesie chciałbym zadać pytanie: jak w Polsce zareagowała by władza, gdyby jakieś półnagie kobiety ścięły mechaniczną piłą przydrożny krzyż?
    Zobaczcie zresztą moi mili, co teraz wybija się na plan pierwszy w medialnych doniesieniach? Złoty sracz Janukowycza niestety!
    Pozdrawiam i dziękuję autorowi bloga z trzymanie się ziemi.

  3. A co się będzie działo.Nacjonalistyczny majdan przechodzi do historii jako kontra legalnie wybranej władzy.A ci co go tak [popierają mogą obudzić się z reką w nocniku.Majdan to nowy podmiot przejmowania władzy.I z jego przykładu skorzystają sąsiedzi . W Charkowie na placu czerwonym będą stali ludzie do chwili upadku ,nacjonalistów ,banderowców i cos tam przy okazji.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. No, juz sie okazalo ze potrzeba 35 miliardow dolarow. Niestety, nei wiadomo do czyjej kieszeni te pieniedze pojda. W kazdym razie jedno wiadomo – do prywatnej. Polska, bogaty kraj, zaoferowala miliard ze swych rezerw walutowych. Mowi sie o tysiacach uchodzcoow z Ukrainy.

    Jeszcze nam Ukraina bookiem wyjdzie…

  6. Zgroza!
    Co to bedzie jak inne spoleczenstwa uwierza w moc sprawcza woli ludu…

    A tak naprawde ktos zaproponowal zeby sprawdzic kto placil za tysiace litrow barszczu ukrainskiego przez 3 miesiace na Majdanie.
    Prawda moze byc przykra i prozaiczna jakze daleka od idealistycznych duchowych wzlotow.

    http://www.wprost.pl/ar/437311/Kilka-uwag-na-temat-sytuacji-politycznej-na-Ukrainie/?pg=0

  7. Z tego co wczoraj przypadkiem usłyszałem w radiowej Trójce podczas wywiadu z kompetentną osobą (zapomniałem nazwiska tej pani), obywatelką Ukrainy, to nie zanosi się na to, że dzisiejsza opozycja parlamentu ukraińskiego przejmie po wyborach rządy. Skoro ludzie zgromadzeni na Majdanie nie posłuchali Kliczki, który dogadywał się z Janukowyczem i prawie go wygonili, to ja złudzeń nie mam, tam dzieje się niezwykła historia.
    W tym gromieniu obecnej ukraińskiej klasy politycznej brakuje mi ważnego ogniwa, jakim są tam oligarchowie finansowi, którzy przecież mieli swoje „stajnie” posłów, gotowych robić wszystko, co polecił im pryncypał np. Achmetow. Według mnie, jeśli chcą wszystko zacząć od nowa, to nie powinni zapominać o dresiarzach i alfonsach, którzy przejęli ukraiński przemysł, a z zatrudnionych tam ludzi, uczynili niewolników.
    Poza tym, proszę wszystkich rosyjskich poputczików udzielających się ze swoją mądrością na tym blogu, żeby przestali się kompromitować poziomem wpisów z wychodka.
    Pozdrawiam

  8. Andrzej Falicz: przeczytałem artykuł z Wprost. Z tym finansowaniem Majdanu to była bardziej skomplikowana sprawa. Raz w tygodniu sprząta u mnie pani z Ukrainy. Pochodzi ze wsi spod Iwano Frankiwska. W styczniu była z paroma koleżankami na Majdanie, gdzie przekazała pieniądze (równowartość ok. 8000 zł) zebrane w dwóch wsiach. Takich zbiórek było w zachodniej i środkowej Ukrainie setki, jeśli nie tysiące. Ubodzy prości ludzie składali się na Majdan. Ruch wspierający Majdan był o wiele silniejszy niż wielu sobie może wyobrazić. To był prawdziwy grassroots movement. Na Majdanie „zamieszkało” kilka tysięcy ludzi, a reszta nieustannie rotowała. Wspierały go wszystkie warstwy społeczeństwa. Wśród nich z pewnością też byli cyniczni oligarchowie lecz w ogromnej większości był (i jest) to wielki, autentyczny ruch protestu.

  9. Majdan czeka na przywódcę

    Rewolucja rozpoczęta na Majdanie czeka na przywódcę, na polityka któremu można zaufać, na człowieka który może zostać symbolem i twarzą tej rewolucji. Na Majdanie pozostali najbardziej wytrwali rewolucjoniści. Barykady pozostały. Protestujący oczekują na utworzenie rządu tymczasowego. Porozumienie, zawarte między prezydentem Janukowyczem a przedstawicielami Majdanu, wrzucono do kosza historii. Rewolucja nie przestrzega żadnych porozumień. W czasie jej trwania tworzy się fakty dokonane pod wpływem wydarzeń nie zawsze oczekiwanych. Opozycja, która przejęła kontrolę nad parlamentem, wybrała tymczasowego p.o. prezydenta Turczynowa, który był najbliższym współpracownikiem dawnej premier Julii Tymoszenko. Była premier pojawiła się na Majdanie zaraz po wypuszczeniu ją z więzienia i wygłosiła przemówienie, które nie spotkało się z entuzjazmem protestujących.
    Byłej premier towarzyszyła na Majdanie jej córka Jewhenija Tymoszenko, która wróciła właśnie z Rzymu, gdzie w luksusowym hotelu wyprawiła swoje urodziny. Była tam w „czarny czwartek”, kiedy na Majdanie ginęli zdesparowani kryzysem protestanci. Julia Tymoszenko nazwała tę informację początkiem brudnej kampanii przeciwko niej, która prowadzona jest „zgodnie z najlepszymi standardami Janukowycza” – czytamy w gazeta.pl.
    Rewolucjoniści kijowscy zajęli posiadłość prezydenta Janukowycza i media zamieszczają zdjęcia znajdujących się tam drogich gadżetów i samochodów. Złośliwi komentatorzy internetowi twierdzą, że wybudowała tę stu hektarową posiadłość Julia Tymoszenko, a Janukowycz ją przejął. Na razie nie pokazuje się pałaców ukraińskich oligarchów, którzy prawdopodobnie opowiedzieli się po stronie Majdanu, więc stali się „rewolucjonistami” z pałacami i miliardowymi majątkami.
    Jak podają media, majątek pierwszej setki najbogatszych oligarchów ukraińskich wynosił 67 miliardów dolarów w roku 2013, co stanowi około 37 procent ukraińskiego PKB.
    „Ukraina ze śmieciową oceną jest prawie bankrutem” – czytamy w wyborcza.biz. „Bankructwo Ukrainy jest wpełni możliwe -oceniła agencja Standard & Poor’s , obniżając jej wiarygodność kredytową. Zaraz potem Kijów zrezygnował z kolejnej raty pożyczki od Rosji. Amerykański fundusz inwestycyjny Franklin Templeton skupił jedną czwartą ukraińskiego długu… Analitycy S&P napisali w swoim raporcie: „Naszym zdaniem oczekiwane wsparcie finansowe Rosji staje się coraz bardziej niepewne i będzie zależeć od rezultatów rozwoju sytuacji politycznej na Ukrainie, która się pogarsza”. Z możliwością bankructwa Ukrainy liczą się też według agencji Bloomberg analitycy banku Societe Generale.”
    Dziennik „Financial Times” wskazał, że Franklin Templeton stać na takie ryzyko, jak zakup ukraińskich obligacji, bo fundusz ten zarządza na całym świecie aktywami o wartości 879 miliardów dolarów, więc ewentualne bankructwo Ukrainy nie będzie dla niego ciosem.
    Globalny świat bawi się w wielką politykę i on będzie decydował o dalszym przebiegu wypadków. Inflacja lub brak pieniędzy w automatach do wypłacania gotówki zupełnie zmienia nastroje najbardziej radykalnych rewolucjonistów. Rewolucja zjada wtedy własne dzieci, które chciały zmian, ale się ich nie doczekały. Radykalne ugrupowanie „Prawy sektor” wzywa do dalszych protestów. Jaka będzie siła tego ugrupowania przekonamy się w najbliższym czasie. Ukraina to wielki kraj, mozaika narodowości, religii i obyczajów. Rewolucja na Ukrainie nie wykrystalizowała jeszcze czytelnego oblicza ideowego.
    Nie wiemy, czy to jest rewolucja skierowana przeciwko oligarchom, korupcji i braku sprawiedliwości społecznej?
    Czy to jest, lub będzie, rewolucja nacjonalistów domagających się przystąpienia do internacjonalistycznej Unii Europejskiej ?
    Takie paradoksy są również możliwe w polityce.
    Nie można oceniać obecnych wydarzeń na Ukrainie patrząc z perspektywy polskich doświadczeń roku 1989. Na świecie jest teraz zupełnie inny podział sił światowych mocarstw i zupełnie inne priorytety.
    Historia nie jest dobrą nauczycielką życia. Polskiej sąsiadce Ukrainie, należy życzyć tego samego co Polsce, czyli suwerenności ekonomicznej i politycznej, a tej nie dostaje się w prezencie w wyniku przewrotu lub zmiany ustroju. Droga do suwerenności jest jeszcze przed nami tak samo długa.

    26 lutego 2014

  10. @Wojciech K.Borkowski
    Zasadniczo podzielam kolegi opinie i tylko krótko napiszę, gdzie widzę sprawy trochę inaczej. Nie czytając sprawozdań agencji oceniających wiarygodności finansowej poszczególnych państw, wiemy że na Ukrainie może dojść do krachu finansowego. Poza tym, tzw. rynki finansowe nie bardzo przejmują się tymi ocenami (swego czasu były kompromitujące), czego dowodem są zakupy o których kolega wspomniał. Mnie też bardzo zastanawia milczenie Majdanu w sprawie ukraińskich oligarchów, którzy są tak samo, a może nawet bardziej odpowiedzialni za to, co tam się ostatnio działo. Jak słyszałem, rebelianci chcą przeprowadzić lustrację swojej klasy politycznej i w ten sposób pozbyć się ludzi skompromitowanych. To będzie jednak o wiele za mało, ponieważ sprężyna napędzająca do tej pory ukraińską politykę była w Moskwie i w rękach ukraińskich oligarchów. O ile Moskwy nie da się wyminąć w pojedynkę (tu pomoc całej UE jest nie do przecenienia), to tych wszystkich bandziorów, przebranych w garnitury biznesmenów, da się usunąć na miejscu, bez niczyjej pomocy.
    Pozdrawiam

  11. Panie Wojciechu, ale czy przywódcę w takim przypadku można wyłonić? Jak pokazały rewolucje w Egipcie i Tunezji nie jest to tak oczywista sprawa. Co prawda w Tunezji przegłosowano konstytucję, nie słabną jednak głosy niezadowolenia (w bardzo brutalnej formie). Trafnie ujął to Pan Edwin: „znaleźć dla tego podmiotu adekwatny wyraz polityczny”. Twarzą majdanu nie będzie raczej jeden człowiek, bo dotychczas takiego nie było, żaden z pseudoliderów nie zyskał aplauzu ze strony majdanu.

css.php