Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka Antymatrix - blog Edwina Bendyka

11.10.2013
piątek

Chwała Ursusa, czyli Posag 7 Panien

11 października 2013, piątek,

W Piastowie, w gościnnych progach Miejskiej Biblioteki Publicznej wystartowała dziś wystawa Posag 7 Panien autorstwa Jaśminy Wójcik. Ów posag to legenda i prawda jednocześnie o fabryce traktorów, późniejszych Zakładach Przemysłu Ciągnikowego. Powstały na kapitale zakładowym, na który złożyły się posagi córek twórców spółki w 1893 r. Jaśmina Wójcik tropi ślady Ursusa w pamięci i do dziś zachowanych praktykach. Traktory z Ursusa, zwłaszcza C330 i C360 jeżdżą do dziś. Niezniszczalne i ekonomiczne, wszędzie wjadą, łatwo da się naprawić, jeśli w ogóle się jakiś popsuje. Inaczej, niż nowoczesne cacka napakowane elektroniką. Jaśmina Wójcik dociera do właścicieli ursusów i skłania ich do opowieści – początkowo są nieufni, dużo czasu zajmuje przekonanie, że nie ma złych zamiarów. Potem, jak się słyszy nagrania, łatwo zrozumieć – chodzi o coś więcej, niż traktor. To świadectwa intymnych relacji ludzi z maszynami, których wartość dalece wykracza poza prostą użyteczność.

Pisałem o wcześniejszym projekcie Jaśminy Wójcik, kiedy wiosną zorganizowała space  akustyczny po terenie byłych Zakładów. Wtedy można było posłuchać wspomnień pracowników z Ursusa i zwiedzić muzeum. Kawał historii modernizacji, szkoda że zwieńczonej ruiną.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. „Niezniszczalne i ekonomiczne, wszędzie wjadą, łatwo da się naprawić, jeśli w ogóle się jakiś popsuje. Inaczej, niż nowoczesne cacka napakowane elektroniką.”

    To wlasnie piekno techniki sprzed epoki high tech. Gdy dbano o szczegoly, w projektowanie wkadano serce, a produkty byly dzielami sztuki, a wykonanie mistrzowskie.

    Historia elektroniki to moje hobby; z przyjemnoscia studiuje schemat radioodbiornika Pionier, zaprojektowanego pzrez Profesora Wilhelma Rotkiewicza. To jest dzelo sztuki inzynierskiej. Dzisiaj nikt juz tak nie projektuje… Mam stare radia, w niektorych wszystkie pokretla sa na lozyskach kulkowych; po kilkudiesieciu latach smar z nich nie wysechl I obracaja sie jednym palcem. Potencjomentry nie trzeszcza. Obudowa wykonana z litego drewna ozrechowego rezonuje wspanialym dzwiekiem…

    I tutaj bylaby rola Muzeum Techniki o ktorym pisalem. Pokazac ludziom „ludzka twarz” techniki. Na przyklad piekno I uzytkowosc komputera analogowego AKAT inzyniera Karpinskiego. Owszem, w Muzeum stoi ten komputer w kacie, przytloczony pzrez zlom. Bez zadnych objasnien I komentarzy. A przeciez na temat tego komputera i jego „designu” moznaby napisac cala ksiazke. Wypunktowac piekno i uzytkowosc pzredwojennych odbiornikow radiowych i telefonow. Starych motocykli i rowerow.

    Steve Jobs nie byl pierwszym ktory stwierdzil ze przedmioty techniczne musza byc piekne. I nie byl pierwszym ktory budowal „man-machine intimate relations”

    Szkoda ze Muzeum Techniki nie potarfi tego zrobic…

  2. „To wlasnie piekno techniki sprzed epoki high tech. Gdy dbano o szczegoly, w projektowanie wkadano serce, a produkty byly dzielami sztuki, a wykonanie mistrzowskie.”
    W 1930 roku radio samochodowe z montażem kosztowalo 250-300 dolarów. 5T71 dlatego odniosło sukces, gdyż kosztowało od 110 do 130 dolarów, już z instalacją. Która zresztą wtedy wymagała prawie całodniowej pracy dwóch mechaników, czyli dwóch dniówek, a więc około 16$. Czasami wystarczała jedna dniówka.
    Średnia cena samochodu w 1930-tym to około 600 dolarów.
    Dzisiaj ta cena przekroczyła 31 tysięcy dolarów.
    Za seryjnie produkowane radio, gdyby miało być wycenione w takiej samej proporcji do ceny auta jak 5T71, płaciłby pan dzisiaj 130*31 tys./600= 6700 dolarów.
    (Dane liczbowe na podstawie materiałów z zakładowego muzeum.)
    Proponuję poszukać dzisiaj samochodowego radia za 6700 a potem dać nam znać, czy nie jest przypadkiem „wykonanym mistrzowsko dzielem sztuki”.

    I na tym to wszystko polega.
    W trójkącie szybko-dobrze-tanio osiągalne są tylko dwa wierzcholki na raz. A publiczność niestety uparła się na preferowanie kombinacji „szybko i tanio”. Może dlatego, ze wolą mieć dach nad glową w wielkiej płycie dla milionów a nie Wilanów czy Wawel dla garstki.
    Dane liczbowe na podstawie materiałów z zakładowego muzeum.

  3. @dr Troll: Nie rozumiemy sie.

    Ja nie chce kupowac pzredwojennego radia. Ja tylko chce aby WSPOLCZESNE urzadzenia byly piekne tak pod wzgledem funkcjonalnym, estetycznym, i inzynierskim jak te ktore robiono kiedys

    Potrafi to robic firma Apple. Pewnie dlatego, ze jak kiedys opowiadal Steve Jobs, jego ojciec uczyl go ze jak sie robi szafe, to tylna scianka musi byc wykonana rownei starannie I pieknie jac cale reszta, mimo ze tej scianki nikt nei oglada. I taka zasada obowiazuje do dzis w Apple. Swiadkowie zeznaja o starannosci estetyki montazu komputera McIntosh, mimo ze uzytkownik w ogole nie mogl otworzyc obudowy. Jobs uwazal, ze urzadzenie techniczne ktore nie jest piekne nie bedzie spelnialo dobrze swej roli.

    Piekno wcale nei oznacza wiekszego kosztu. Gdyby Profesor Rotkiewicz zaprojektowal Pioniera byle jak, nie bylby ow Pionier nawet o zlotowke tanszy. Prawdopodobnie bylby drozszy. Piekny project inzynierski nei oznacza wzrostu kosztow, a wrecz pzreciwnie, zmniejszenie. Co pokazal neijaki Wozniak z Apple.

    JA swoja lekcje odbylem jako student w Wydziale Doswiadczalnym Zakladow Kasprzaka. Dostalem op… od majstra bo polaczenia „srebrzanka” robilem najkrotsza droga, a nie pod katem prostym. Majster kazal rozmontowac I zrobic jeszcze raz. Gdy wyrazilem zdziwienie, wyjasnil mi roznice meidzy „porzadnie” a „byle jak”. Zapamietalem na cale zycie.

    „pozradnie” I „pieknie” niewiele kosztuje. Niestety, mamy ere bylejakosci. Glownym kryterium projektowanai jest to zeby wyrob zepsul sie 3 dni po uplywie gwarancji. Klient wszystko kupi, bo do badziewia sie przyzwyczail

css.php